Wybory parlamentarne w Mołdawii są sygnałem dla Kremla: proeuropejska partia PAS zdobyła większość, siły prorosyjskie poniosły klęskę, a Rosja utraciła wpływy, tak jak wcześniej w Ukrainie – oświadczył w poniedziałek Andrij Kowałenko, dyrektor Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.
„Parlamentarne wybory w Mołdawii stały się poważnym sygnałem dla Kremla. Partia prezydentki (Mai) Sandu zdobyła większość i może samodzielnie formować rząd. Cała władza koncentruje się w rękach siły proeuropejskiej. Prorosyjski Patriotyczny Blok Wyborczy (BEP) (byłego prezydenta Igora) Dodona poniósł klęskę, zdobywając mniej niż jedną czwartą głosów. Rosja wydała środki na wspieranie swoich projektów w Kiszyniowie i przegrała” – zaznaczył Kowałenko w komunikatorze Telegram. (https://tinyurl.com/3x9bw85r)
Zdaniem szefa CPD nawet w Mołdawii nie widzą perspektyw w przyjaźni z Rosją. W jego ocenie Kreml stracił Mołdawię tak samo, jak wcześniej stracił Armenię, Azerbejdżan, kraje bałtyckie i Ukrainę.
„Dla Ukrainy to potwierdzenie tendencji: nawet w najbliższym Rosji regionie, Moskwa nie jest w stanie utrzymać wpływów. Gruzja, Kazachstan i Azja Centralna to kolejne punkty, gdzie Kreml może stracić pozycje” – stwierdził.
Według Kowałenki, osłabiona Rosja jest niebezpieczna, ponieważ próbuje rekompensować porażki agresją wobec Ukrainy. „Ale im bardziej świat dostrzega jej słabość, tym silniejsza staje się międzynarodowa koalicja. Teraz Europa nie powinna bać się zestrzeliwać rosyjskich dronów. Znacznie ważniejsze jest okazanie Rosji siły w odpowiedzi” – podkreślił.
W niedzielę w Mołdawii odbyły się wybory parlamentarne, które wcześniej prezydentka Sandu nazwała „najważniejszymi w historii”. Rządząca proeuropejska Partia Działania i Solidarności (PAS) zwyciężyła w nich zdobywając ponad 50 proc. głosów.
Z Kijowa Iryna Hirnyk (PAP)