Pracodawcy liczyli na ułatwienia przy uzyskiwaniu zezwoleń na pracę dla cudzoziemców. Rząd wstrzymał jednak prace nad wykazem zawodów deficytowych; powodem jest wzrost bezrobocia – napisał poniedziałkowy „Dziennik Gazeta Prawna” w materiale „Szybkiej ścieżki nie będzie”.
Gazeta podała, że prace nad wykazem zawodów, w których występują niedobory kadrowe, trwały od kilku miesięcy, a 15 stycznia pojawił się projekt, który został przesłany do konsultacji. Według dziennika firmy liczyły, że już niebawem wykaz wejdzie w życie i upatrywały w nim ratunku w obliczu paraliżu decyzyjnego w urzędach wojewódzkich i narastających zatorów w legalizacji pobytu cudzoziemców.
„Wykaz miał wyeliminować jedną z najbardziej czasochłonnych procedur przy rekrutacji obcokrajowców. Pracodawca chętny do zatrudnienia pracownika wykonującego zawód z listy miał być zwolniony z obowiązku uzyskania informacji starosty o braku możliwości zaspokojenia potrzeb kadrowych na lokalnym rynku pracy” – przypomniał DGP.
Resort pracy potwierdził DGP informacje z jednego z podzespołów Rady Dialogu Społecznego, że prace nad rozporządzeniem zostały wstrzymane i nie jest planowane ich wznowienie.
Resort dodał, że wstrzymanie prac nastąpiło ze względu na wzrost bezrobocia – podał dziennik i podkreślił, że powodem tej decyzji nie kryją zaskoczenia reprezentanci pracodawców, bo bezrobocie rok do roku wprawdzie wzrosło, ale trend zdążył się już odwrócić.(PAP)
„Rz”: Te branże nie dadzą rady bez migrantów
Kadry z importu ratują budownictwo, logistykę, rolnictwo, hotele i gastronomię — podała „Rzeczpospolita” w poniedziałkowym w materiale „Te branże nie dadzą rady bez migrantów”.
Gazeta na podstawie analiz ekspertów Deloitte z „Raportu o migracji” przygotowanego z Instytutem Spraw Publicznych i firmą badawczą Ipsos wskazała, że obcokrajowcem jest średnio co czwarty zatrudniony w dziale „usługi administrowania i działalności wspierającej” w Polsce, m.in. w agencjach zatrudnienia pracujących dla przemysłu.
Ponad szesnastoprocentowy udział mają migranci w hotelarstwie i gastronomii, a czternastoprocentowy w transporcie i logistyce — wynika z badań, a uzależnione od ich pracy jest też budownictwo
„Rzeczpospolita” przypomniała, że w rejestrach ZUS jest 1,32 mln obcokrajowców, ale nie uwzględnia to dorabiających studentów ani pracujących w rolnictwie, gdzie zdobycie polskich pracowników jest nierealne, bo starsi odchodzą na emerytury, a dla młodych praca przy zbiorach jest za ciężka.
Współautor raportu Aleksander Łaszek z Deloitte powiedział dziennikowi, że w wielu branżach rezygnacja z migrantów nie byłaby już możliwa, nasilona konkurencja o ludzi podniosłaby koszty pracy, a więc także ceny produktów i usług. Ekspert zaznaczył, że wzrost kosztów pracy w rolnictwie przełożyłby się na wyższe koszty w przemyśle spożywczym i w gastronomii. Dodał, że o ile w części branż skutki braku pracowników z zagranicy odczuliby głównie krajowi konsumenci, o tyle w niektórych wzrost kosztów ograniczyłby atrakcyjność eksportu. (PAP)
ago/ mhr/