Po latach skarg mieszkańców Chicago sprawa zanieczyszczenia powietrza na South Side trafia do sądu. Miasto Chicago i prokurator generalny Illinois Kwame Raoul pozwali firmę Pullman Innovations, zarzucając jej między innymi naruszanie przepisów dotyczących ochrony środowiska oraz warunków wydanych zezwoleń.
Mieszkańcy mówią o nieznośnym zapachu
Zakład Pullman Innovations produkuje składniki wykorzystywane między innymi w paszach dla zwierząt. Mieszkańcy okolicy od lat skarżą się na intensywny zapach i problemy z jakością powietrza.
Peggy Salazar twierdzi, że z problemem zmaga się od około 40 lat. Jak opisuje, zapach jest szczególnie trudny do zniesienia podczas upałów i może wywoływać odruch wymiotny.
Podczas przygotowywania reportażu kolejni mieszkańcy mieli zatrzymywać się, aby zgłaszać swoje skargi.
Oscar Sanchez, stojący na czele Southeast Environmental Task Force, powiedział, że zebrano ponad 800 formalnych skarg dotyczących działalności zakładu. Część z nich dotyczyła również potencjalnego wpływu zanieczyszczeń na zdrowie mieszkańców.
Miasto i stan pozywają firmę
W pozwie Chicago i Biuro Prokuratora Generalnego Illinois zarzucają Pullman Innovations między innymi emisję zanieczyszczeń z naruszeniem warunków pozwolenia, prowadzenie prac budowlanych bez wymaganych zezwoleń oraz brak odpowiednich urządzeń ograniczających emisję zanieczyszczeń.
Prokurator generalny Kwame Raoul podkreślił, że firma powinna rozwiązać problemy związane zarówno z uciążliwym zapachem, jak i jakością powietrza oraz prowadzić działalność zgodnie z przepisami środowiskowymi.
Według władz stanowa Agencja Ochrony Środowiska ostatni raz kontrolowała zakład w 2025 roku. Inspektorzy mieli wówczas stwierdzić, że zapach był tak intensywny, iż utrudniał im oddychanie.
Mieszkańcy czekają na zmianę
Miasto twierdzi, że jego służby środowiskowe od lat współpracują z mieszkańcami i przeprowadzają kontrole zarówno rutynowe, jak i związane ze zgłoszonymi skargami.
Władze zapowiadają dalsze działania i podkreślają, że firmy podlegające regulacjom muszą przestrzegać przepisów dotyczących ochrony środowiska.
Dla mieszkańców sprawa jest jednak czymś więcej niż sporem sądowym. Po czterech dekadach skarg liczą, że pozew będzie początkiem realnych zmian i poprawy jakości życia w okolicy.