Politolog: Z podziału PiS-u może cieszyć zarówno obóz rządzący, jak i Konfederacja

Popularne

Z podziału PiS-u może cieszyć zarówno obóz rządzący, jak i Konfederacja; im bardziej „oba PiS-y” będą ze sobą walczyć, tym gorzej dla obu – ocenił dr Maciej Onasz, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego pytany, kto zyska na podziale największej partii opozycyjnej.

Po rozłamie w Prawie i Sprawiedliwości o ocenę sytuacji na polskiej scenie politycznej PAP poprosił Macieja Onasza, adiunkta w Katedrze Systemów Politycznych na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego.

– Z tego, co wydarzyło się w Prawie i Sprawiedliwości może się cieszyć obóz rządzący i Konfederacja, która może być w pierwszej kolejności tą, która będzie zyskiwać wyborców. Przynajmniej tych, którzy stwierdzą, że Kaczyński i Morawiecki poszli za daleko i trzeba szukać innej politycznej platformy – powiedział w rozmowie z PAP dr Maciej Onasz.

Ocenił wprost, że „na politycznej mapie widać, że im bardziej oba PiSy zajmować teraz sobą nawzajem i ze sobą walczyć, tym gorzej dla obu”.

– Czy 30 posłów zdecydowało się odejść z PiS? Wedle narracji ludzi Morawieckiego nie, bo nikt nie składał deklaracji odejścia z partii. Oni tylko oni odmówili złożenia czegoś, co już zostało nazywane powszechnie lojalką. Myślę, że skojarzenie jest jak najbardziej właściwe względem formy, którą prezes PiS-u przyjął – powiedział dr Onasz.

Czy zatem teraz na scenie politycznej będziemy mieli twa PiS-y?

– Wygląda na to, że będziemy mieli teraz PiS, który będzie się radykalizował, bo ta radykalizacja PiS-u to parcie na prawą stronę, na zderzenie, wedle tej starej zasady, że na prawo od PiS-u nie może być już nic. To zasada, która już nie przystaje do dzisiejszych czasów, ale Jarosław Kaczyński wyraźnie nie może przestać jej wyznawać. Z drugiej strony będziemy mieli… PiS w wersji light, czy też PiS wracający do – może nie do korzeni, ale do obrazu partii, który był nam prezentowany jako społeczeństwu, jeszcze 4 lata temu, sprzed ostrego skrętu na rywalizację po prawej stronie – ocenił ekspert.

Zwrócił uwagę, że niezwykle ciekawe będą relacje między tymi formacjami.

– Oba PiS-y z tego podziału mogą wyjść obronną ręką. Wszystko jednak wskazuje na to, że po stronie tego „PiSu Kaczyńskiego” zostanie wybrana forma konfrontacyjna. Widzimy co wyczynia Jacek Sasin, który staje się jakby twarzą tej walki, co chyba nie jest najlepszym pomysłem ze strony PiSu. Tym bardziej, że ta walka z Morawieckim nie musi mu zaszkodzić. Będzie raczej uderzać w wiarygodność samego PiSu – powiedział naukowiec.

Uzasadnił to tym, że „skoro Jacek Sasin stawia zarzut, że Mateusz Morawiecki był doradcą Donalda Tuska, to pojawia się automatycznie pytanie: dlaczego przez 6 lat, kiedy Morawiecki był premierem w rządzie PiS, nie było to specjalnym problemem dla Sasina czy dla PiSu?”

– To będzie trudne do zrozumienia nawet przez obecnych wyborców PiSu, zatem taka forma konfrontacyjna może być szkodliwa dla samej formacji. Z drugiej strony również, jeżeli Morawiecki i jego ludzie pójdą teraz na starcie z PiS-em i będą starali się pozycjonować jako jakiś „anty-PiS” albo „anty-Kaczyński”, to też nie wróżę im specjalnych sukcesów – powiedział dr Onasz.

Zaznaczył, że jeżeli Morawiecki ze swoją ekipą wybiegną do przodu i poza zrozumiałą rywalizacją z PiSem wyprowadzą pozytywną ofertę dla wyborców i jako swojego głównego przeciwnika będą starali się pozycjonować ekipę rządzącą, to są z tego w stanie wyjść z tarczą.

– Oczywiście gwarancji im nikt nie da, ale to daje szanse na uzyskanie realnego poparcia. PiS (umownie nazwijmy go – PiSem Kaczyńskiego) też powinien tak naprawdę pójść tą drogą. Przesunięcie środka ciężkości, z wroga w postaci Donalda Tuska, na Mateusza Morawieckiego, czyli ich byłego premiera, będzie po prostu niezrozumiałe dla wyborców i przyniesie szkody obu stronom – powiedział Onasz.

Ocenił, że racjonalnym ruchem Morawieckiego w tej sytuacji byłoby sięgnięcie po tak zwanego wyborcę środka, który dzisiaj nie ma za bardzo oferty ze strony partii politycznych, co już widać w sondażach.

– W zasięgu Morawieckiego mogą się znaleźć zarówno wyborcy, którzy odejdą od PiSu, ale też wyborcy, którzy odejdą od Konfederacji. To jest w mojej ocenie ten elektorat poszukujący, który nie jest w stanie sobie znaleźć w tym momencie miejsca, więc łatwo mu będzie się przesunąć, czy – z perspektywy polityków – relatywnie łatwo będzie go pozyskać – dodał naukowiec z UŁ.

Ocenił, że „część elektoratu trzeciodrogowego” jest w zasięgu Morawieckiego.

– Jeden z sondaży pokazywał nawet, że sumaryczne poparcie obu PiSów może być wyższe niż jednego PiSu niepodzielonego. To oczywiście nie oznacza, że musi się to przełożyć na więcej mandatów w przyszłym Sejmie, bo nasz system wyborczy jest jaki jest i on akurat służy dużym partiom – dodał dr Maciej Onasz. (PAP)

jus/ mro/

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane