Piłkarze Jagiellonii Białystok przegrali w Grecji z Olympiakosem Pireus 1:2 na inaugurację fazy zasadniczej Ligi Europy. Lech Poznań zagra w czwartek w Londynie z Crystal Palace. W szlagierze AC Milan – Benfica Lizbona (0:2) bohaterem gości był Jakub Kamiński – zaliczył gola i asystę.
Program 18 meczów 1. kolejki podzielono na dwa dni – po dziewięć w środę i czwartek.
W pierwszym terminie z polskich klubów zaprezentowała się Jagiellonia, debiutująca w fazie zasadniczej LE.
Podopieczni Adriana Siemieńca prowadzili w Pireusie od 20. minuty, gdy po złym wybiciu piłki przez bramkarza gospodarzy do siatki trafił Kajetan Szmyt. Tuż przed przerwą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wyrównał strzałem z bliska Meksykanin Armando Gonzalez, a w 84. minucie zwycięstwo Olympiakosowi zapewnił uderzeniem głową doświadczony ukraiński napastnik Roman Jaremczuk.
Na San Siro w hitowym starciu Milanu z Benficą, drużyn uważanych za poważnych kandydatów do triumfu w LE, ze świetnej strony pokazał się Jakub Kamiński.
W 16. minucie sprowadzony tego lata do Portugalii reprezentant Polski miał udział przy golu Dodiego Lukebakio – podał mu piłkę, a Belg popisał się efektowną akcją i precyzyjnym strzałem zza pola karnego.
Natomiast na początku drugiej połowy (53.) Kamiński wykorzystał dośrodkowanie z lewej strony i mocnym strzałem, bez przyjęcia, pokonał bramkarza gospodarzy. Został zmieniony w 80. minucie, ale jego koledzy utrzymali dwubramkowe prowadzenie do końca, odnosząc bardzo cenne zwycięstwo.
Cały mecz w barwach NK Celje rozegrał Łukasz Bejger – słoweński zespół przegrał w Leverkusen z Bayerem 0:2.
Nie było natomiast goli w „polskim” spotkaniu Sturm Graz – Rennes. W ekipie gospodarzy od 61. minuty grał Filip Rózga (napastnik austriackiej drużyny Szymon Włodarczyk nie jest zgłoszony do kadry w LE). Wśród gości w podstawowym składzie wystąpił Sebastian Szymański, który został zmieniony w 72. minucie, zaś Przemysław Frankowski nie zagrał z powodu kontuzji.
Lech, który w tym sezonie bezskutecznie próbował dostać się do elitarnej Ligi Mistrzów, zmierzy się w czwartek o 21 na wyjeździe z Crystal Palace.
„Kolejorz” i Jagiellonia to jedyni przedstawiciele polskiego futbolu w jesiennych rozgrywkach UEFA. W ostatniej rundzie eliminacji Ligi Konferencji nie poradziły sobie Górnik Zabrze (wcześniej odpadł z LM i LE), Raków Częstochowa, a w przedostatniej GKS Katowice.
Każdy z 36 uczestników Ligi Europy zagra łącznie z ośmioma różnymi drużynami – po cztery mecze u siebie i na wyjeździe. Z każdego z czterech koszyków trafił na dwóch przeciwników, polskie drużyny losowano z trzeciego.
Do końca fazy ligowej rywalami Lecha będą również Bayer Leverkusen, Benfica Lizbona, Ferencvaros Budapeszt, Royale Union Saint-Gilloise, Sunderland, Torreense (zespół z drugiego poziomu ligowego w Portugalii i… zdobywca pucharu tego kraju) oraz OFI Kreta.
Nieco łatwiejszy wydaje się kalendarz Jagiellonii, którą czekają jeszcze spotkania z Olympique Lyon, Crystal Palace, Sunderlandem, Araratem-Armenia, Anderlechtem, Lewskim Sofia i Viktorią Pilzno.
Rywalizacja ligowa zakończy się (8. kolejka) 28 stycznia.
Osiem najlepszych ekip ze wspólnej tabeli awansuje bezpośrednio do 1/8 finału, a zespoły, które zajmą miejsca od 9 do 24, będą rywalizować o to prawo w barażach. Drużyny z lokat 25-36 zostaną wyeliminowane.
Finał zaplanowano na 26 maja we Frankfurcie nad Menem. (PAP)
Siemieniec: mieliśmy świadomość skali trudności, zawiedliśmy w kluczowych momentach
Po przegranej Jagiellonii z Olympiakosem Pireus 1:2 trener Białostoczan Adrian Siemieniec przyznał, że jego zespół miał świadomość skali trudności w fazie zasadniczej Ligi Europy. Za kluczowy moment meczu uznał bramkę wyrównującą greckiej drużyny, zdobytą tuż przed przerwą.
Był to pierwszy, historyczny mecz Jagiellonii w tej fazie rozgrywek Ligi Europy. Białostoczanie w 20. min objęli prowadzenie po strzale Kajetana Szmyta, ale w 43. min wyrównał Armando Gonzalez, a w 84. min bramkę decydującą o porażce polskiej drużyny zdobył Roman Jaremczuk.
– Szkoda, że nie wywozimy punktów z Pireusu, bo generalnie mieliśmy świadomość skali trudności. Ale taka jest Liga Europy, każdy mecz będzie z równie wymagającym przeciwnikiem i nie ma co oczekiwać, że jakieś punkty przyjdą nam łatwo – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Siemieniec.
Ocenił, że mecz w wykonaniu jego piłkarzy nie był zły. – Ale na pewno zawiedliśmy w kluczowych momentach – powiedział szkoleniowiec. Mówił, że o ile pierwszy kwadrans to była faza walki o dominację na boisku, to tuż po nim pierwsza poważniejsza akcja ofensywna Jagiellonii mogła dać jej prowadzenie.
– Od tego momentu zaczęliśmy dobrze w piłkę grać, mieliśmy dużo kontroli, do której chcemy dążyć i strzeliliśmy bramkę. Mogliśmy nawet pokusić się o 2:0. Myślę, że gol dla Olympiakosu przed przerwą to był kluczowy moment tego meczu, bo to zmienia wszystko – powiedział.
Przyznał, że w drugiej połowie Olympiakos narzucił dużą intensywność i ją utrzymywał. – Ale takie mecze będą się zdarzać i kluczem było wytrzymanie tego, my po prostu nie wytrzymaliśmy tej końcówki (…). Szkoda, bo na pewno te nastroje byłyby dużo lepsze, gdybyśmy wywieźli stąd punkt, ale trzeba przyznać, że Olympiakos to jest naprawdę jakościowa, klasowa drużyna – mówił Siemieniec.
– Dzisiaj po prostu pokazali bardzo wysoki poziom gry. No i witaj Ligo Europy – zakończył szkoleniowiec.(PAP)






