Rzecznik Komisji Europejskiej Guillaume Mercier poinformował w Brukseli, że przeszukanie przez ukraińskiej służby antykorupcyjne mieszkania Andrija Jermaka, szefa biura prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, to dowód, że te służby działają.
KE została zapytana, czy w świetle najnowszych wydarzeń fakt, że Jermak jest głównym przedstawicielem Ukrainy w negocjacjach z USA, nie osłabia reputacji Ukrainy w oczach jej międzynarodowych partnerów, a także jak wpływa on na przebieg negocjacji pokojowych oraz dalszą determinację partnerów Ukrainy do udzielania jej większej pomocy.
– Dowodzi to jednoznacznie, że organ antykorupcyjny (w Ukrainie – PAP) faktycznie istnieje i ma uprawnienia do działania. Chciałbym podkreślić, że walka z korupcją jest kluczowym elementem, który musi zostać uwzględniony w procesie przystąpienia kraju do UE. Wymaga to ciągłych wysiłków i silnej zdolności do walki z korupcją – powiedział Mercier na konferencji prasowej.
Dodał, że walka z korupcją to kluczowy element, który KE poruszyła kilka tygodni temu w swoim raporcie dotyczącym rozszerzenia. – Będziemy nadal bardzo uważnie śledzić sytuację – podsumował.
Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) poinformowały w piątek, że ich przedstawiciele przystąpiły tego dnia do przeszukania mieszkania Andrija Jermaka w kijowskiej dzielnicy rządowej. Polityk potwierdził przeszukanie i zadeklarował pełną współpracę ze służbami antykorupcyjnymi.
Nazwisko Jermaka pojawiło się wcześniej w kontekście afery korupcyjnej w ukraińskim sektorze energetycznym, ujawnionej przez NABU i SAP na początku listopada (w aktach śledztwa Jermak figuruje pod pseudonimem Ali Baba). NABU nie potwierdziło wówczas ani nie zaprzeczyło, że podejrzenia dotyczą także tego polityka. Według portalu Ukrainska Prawda Jermak był zaangażowany w przygotowanie projektu ustawy o NABU, który pojawił się w lipcu i spowodował masowe protesty w związku z próbami ograniczenia jego kompetencji.
21 listopada Ukrainska Prawda podała, powołując się na swoje źródła w otoczeniu Zełenskiego, że prezydent nie planuje dymisji Jermaka.
Według ustaleń NABU i SAP uczestnicy rozległego systemu korupcyjnego w ukraińskiej energetyce pobierali od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który – jak ustalono – przeszło około 100 mln dolarów.
Zatrzymano pięć osób, a siedmiu innym postawiono zarzuty. W śledztwie figuruje też nazwisko Tymura Mindicza, biznesmena i współpracownika Zełenskiego. Uważany jest on za organizatora całego procederu. Media poinformowały, że wyjechał za granicę na kilka godzin przed przeszukaniami u uczestników afery.
W związku z tą sprawą ukraiński parlament przegłosował 19 listopada dymisję ministra sprawiedliwości, a wcześniej energetyki – Hermana Hałuszczenki oraz obecnej szefowej resortu energetyki Switłany Hrynczuk. Oboje pojawiają się w śledztwie NABU.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)