Polski walec przejechał się po Czarnogórze

Polski walec przejechał się po Czarnogórze

Reprezentacja Polski w siatkówce odniosła czwarte zwycięstwo w mistrzostwach Europy. W kameralnej hali w Amsterdamie wygrała 3:0 z Czarnogórą, ale wynik nie oddaje przepaści, jaka dzieliła oba zespoły.

 

Przed Euro były środkowy polskiej kadry, Daniel Pliński, mówił nam, że naszej reprezentacji więcej dałyby wewnętrzne sparingi, niż mecze w fazie grupowej. Co prawda starcie z Estonią, pierwsze w turnieju, miało momenty, w których rywale Biało-Czerwonych radzili sobie całkiem nieźle, to kolejne – z Holandią i Czechami – były mocnymi argumentami dla jego opinii. Zresztą z takiego samego założenia wyszedł trener Vital Heynen, który powtarza, że potyczki grupowe są meczami kontrolnymi. Inaczej nie można nazwać także wtorkowego spotkania z Czarnogórą.

Na rozpisywanie się o grze Polaków w tym meczu szkoda miejsca. Słusznie po rozgromieniu Czechów Heynen zwracał uwagę, że największym zagrożeniem dla jego zespołu jest… uśpienie łatwymi zwycięstwami. Pierwszego seta wygrał do 10. Tym samym wyrównał rekord tych mistrzostw w najmniejszej liczbie straconych punktów w secie. Taki sam wynik padł w spacerkach Włochów z Portugalczykami i Rosjan z Białorusinami. Jeśli władze CEV zmieniły zasady turnieju i powiększyły mistrzostwa do 24 zespołów, to powinni dać białe ręczniki trenerom, żeby mogli przerywać pogrom ich drużyn.

 

Inna sprawa, że należy docenić reprezentację Polski, która była w tym meczu w pełni skoncentrowana. To mogłoby być dla niektórych wyzwaniem, zwłaszcza, że powstała w 2006 r. ekipa Czarnogóry to debiutant w Euro. Na mistrzostwach świata nie była, na igrzyskach tym bardziej. W europejskim rankingu jest 21., w światowym 39.

Poza tym Polacy mogli poczuć się jak na treningu nie tylko z powodu rywala, lecz także hali w Amsterdamie, do której przeniosła się rywalizacja. Do poniedziałku turniej w grupie D rozgrywany był w efektownej, 15-sto tys. Ahoy Arenie w Rotterdamie. We wtorek rano drużyny przejechały w godzinę do Amsterdamu. Nowy obiekt nie pasuje do turnieju tej rangi. Choć ktoś złośliwy powie, że skoro siatkówka to gra świetlicowa, to trafiła w odpowiednie miejsce. Naszym siatkarzom kojarzyła się z halą w Spale, gdzie spędzają większość zgrupowań. Na trybuny może wejść zaledwie dwa i pół tysiąca widzów. Zapełniła się co najwyżej ew połowie, ale w 95 proc. Polakami.

Biało-Czerwoni zagrają w niej jeszcze jeden mecz. W środę mają dzień przerwy. W czwartek o godz. 20 zagrają z Ukrainą.

 

Polska – Czarnogóra 3:0 (25:10, 25:17, 25:19)

Red. Tomasz Biliński /PolskaPress AIP



COMMENTS

WORDPRESS: 0