„Musimy zmierzyć się z chciwością klasy miliarderów” – powiedział senator Bernie Sanders przed wiecem w Los Angeles, odnosząc się do propozycji 5-procentowego podatku majątkowego dla członków „klubu trzech przecinków”, czyli posiadaczy aktywów o wartości co najmniej 1 miliarda dolarów netto. „Nie mogą mieć wszystkiego” – zaznaczył Sanders. Doradcy podatkowi są innego zdania, a część z nich twierdzi, że miliarderzy nie muszą wcale uciekać ze Złotego Stanu, aby uniknąć potencjalnego obciążenia.
Grono prawników i doradców podatkowych nie wierzy, że propozycję 5-procentowego podatku od majątku powyżej 1 mld dolarów w ogóle uda się umieścić na karcie referendalnej. Pomysłodawcy muszą zebrać przeszło 900 tys. podpisów, jednak zwolennicy opodatkowania najbogatszych są nastawieni optymistycznie, licząc na „falę populizmu” i wielką popularność ich postulatu.
Zgodnie z propozycją – chcąc uniknąć opodatkowania, miliarderzy mieszkający w Kalifornii na dzień 1 stycznia 2026 roku musieliby wykazać na koniec tego samego roku, że ich majątek jest warty mniej niż 1 miliard dolarów.
Popularny żart: „Jak najszybciej mieć milion? Być miliarderem i stracić 999 milionów”, przestaje być zabawny, a staje się metodą. Wielu doradców podatkowych już znajduje rozmaite sztuczki księgowe, które potencjalnie pozwolą miliarderom uniknąć dodatkowej opłaty.
Według Andrew Katzensteina, partnera w firmie Holthouse Carlin Van Trigt, jednym z rozwiązań jest… rozwód. Małżeństwo posiadające razem majątek nieprzekraczający dwóch miliardów dolarów może bardzo łatwo stać się dwojgiem nieformalnych partnerów z kilkuset milionami majątku każdy.
Inni, jak David Gamage z University of Missouri, uważa, że co prawda każdy podatek ma luki, „ale tutaj są one stosunkowo niewielkie”.
Największy problem z uniknięciem podatku od majątku mieliby najbogatsi multimiliarderzy – jak np. założyciele i szefowie wielkich firm technologicznych. Oni jednak zaczęli opuszczać Kalifornię już pod koniec ubiegłego roku. Najgłośniejszym przykładem z ostatnich dni był szef Meta Mark Zuckerberg, który przeprowadza się z Kalifornii do nowej rezydencji w tzw. „Bunkrze Miliarderów” w powiecie Miami-Dade na Florydzie.
Red. JŁ