Ekspert: Moskiewska parada zwycięstwa była dla Putina upokorzeniem

Popularne

Moskiewska parada zwycięstwa była dla Putina upokorzeniem, szczególnie na tle pogłębiających się wewnętrznych problemów Rosji, ale to nie oznacza, że reżimowi na Kremlu grozi rychły upadek – powiedział PAP Marek Menkiszak z warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich.

Tegoroczna parada zwycięstwa w Moskwie, upamiętniająca 81. rocznicę pokonania III Rzeszy, którą Federacja Rosyjska obchodzi 9 maja, stała się okazją do snucia medialnych spekulacji na temat słabnącej pozycji Władimira Putina.

Jak ocenił we wpisie na platformie X Anton Heraszczenko, były doradca ukraińskiego ministra spraw wewnętrznych (w latach 2021-2023), „wyśmiewany przez wszystkich słaby «car», nie może już nim pozostać”.

„Putin po raz pierwszy okazał publicznie słabość i niezdolność do ochrony siebie samego, swojej stolicy i defilady przed naszymi rakietami” – napisał Heraszczenko, odnosząc się m.in. do dekretu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, którym „zezwolił” na przeprowadzenie rosyjskiej parady, a zarazem zapewnił, że na Plac Czerwony nie spadną żadne ukraińskie rakiety czy drony.

Ze względu na obawy przed ukraińskimi pociskami manewrującymi FP-5 Flamingo, które mogą razić cele znajdujące się w głębi Rosji, Kreml okroił defiladę i po raz pierwszy od 18 lat w Moskwie nie pojawiły się kolumny z wojskowym sprzętem. Skromna była także lista zagranicznych gości tego największego święta Federacji Rosyjskiej.

– Parada rzeczywiście była upokorzeniem dla Putina, szczególnie na tle pogłębiających się słabości i problemów wewnętrznych Rosji – ocenił w rozmowie z PAP Menkiszak, kierownik Zespołu Rosyjskiego OSW, i nazwał dekret Zełenskiego „skutecznym trollowaniem Kremla”.

Jednak w jego opinii fala spekulacji w mediach o tym, że Rosja się wali, że zawiązywane są spiski przeciwko Putinowi i lada moment zostanie przeprowadzona w Rosji operacja zmiany władzy, jest przedwczesna.

Przyznał jednocześnie, że napięcia w Rosji są realne, a frustracja społeczeństwa spowodowana coraz wyższymi kosztami wojny rzeczywiście narasta.

Jak zauważył, jednym z największych wyzwań dla Kremla są kurczące się dochody. – Choć wiele informacji jest w Rosji ukrywanych, dostępne dane wskazują, że sytuacja gospodarcza jest zła. I nie rozwiąże rosyjskich problemów bardzo duży wzrost wartości sprzedaży rosyjskiej ropy, efekt amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem – zauważył Menkiszak.

Jak czytamy w marcowym raporcie OSW pt. „Słabe punkty Rosji”, od początku stycznia do końca marca br. w Rosji zanotowano po raz pierwszy od kilku lat spadek PKB, a deficyt budżetowy osiągnął wskaźniki planowane na cały bieżący rok. Nominalne wydatki budżetowe w 2025 r. były bowiem prawie dwa razy wyższe, niż te zrealizowane w 2021 r., czyli przed wybuchem pełnoskalowej wojny z Ukrainą. Bezpieczeństwo wewnętrzne i obrona narodowa pochłonęły w 2025 r. co najmniej 45 proc. całości wydatków, wobec 24 proc. w 2021 r.

Putin i jego administracja tracą także poparcie społeczne. Sondaże – jak ocenił ekspert – nie są w Rosji godne zaufania, ale pokazują pewne trendy, a te są obecnie dla władzy negatywne. Choć poparcie dla Putina nadal jest wysokie, to w porównaniu z ostatnim półroczem spadło o 8 punktów procentowych.

Jak podkreślił ekspert, pogarszają się też nastroje społeczne. Jedna trzecia Rosjan uważa obecnie sytuację w kraju za złą, a dwie trzecie mówi także o złej sytuacji politycznej. Rosjan drażnią na przykład blokady internetu wprowadzane przez władze, m.in. w trakcie defilady zwycięstwa.

Społeczne rozdrażnienie budzi też, według Menkiszaka, nieskuteczność władz w prowadzeniu trwającej już ponad 4 lata wojny. – Frustrację powodują zwłaszcza coraz skuteczniejsze ataki ukraińskich rakiet. To rezonuje w społeczeństwie – zauważył analityk.

Z przytoczonych przez niego badań niezależnego Centrum Lewady wynika, że trzecim najważniejszym wydarzeniem zapamiętanym przez Rosjan w 2025 r. były ataki ukraińskie w głębi Rosji. Ekspert przypomniał też m.in. skutki ukraińskich uderzeń dronowych w kwietniu br. na rafinerię ropy naftowej i terminal morski w rosyjskim Tuapse w Kraju Krasnodarskim, które wywołały ogromne niezadowolenie społeczne.

Coraz głośniejsze są także, w opinii rozmówcy PAP, publiczne spory i krytyczne oceny formułowane nawet przez członków rosyjskich elit. Ekspert przypomniał, że szefowa Banku Centralnego Rosji Elwira Nabiullina kilkakrotnie wypowiadała się bardzo ostro na temat problemów gospodarczych wynikających, jej zdaniem, pośrednio z wojny i zachodnich sankcji.

Zapytany, czy można mówić o masie krytycznej, która stałaby się iskrą jakiejś antyrządowej rewolty, ekspert zaprzeczył. W jego opinii, pomimo wszystkich tych trudności, które Zachód słusznie nagłaśnia, putinowski reżim ma jeszcze przed sobą „trochę” czasu. Jak ocenił, nie ma sensu budzić nadmiernych nadziei na przełomowe zmiany w polityce Rosji.

Dlatego Menkiszaka nie przekonały słowa Putina o wojnie zbliżającej się do końca, które padły w czasie parady. Jego zdaniem Putin nie jest gotowy na kompromisowy pokój z Ukrainą, a na Kremlu nadal obowiązuje plan maksimum. Zgodnie z nim wojna ma się zakończyć na warunkach przedstawionych przez Rosję, czyli de facto po kapitulacji Ukrainy, jej demilitaryzacji i z zakazem członkostwa w NATO.

– Zamiast siadać do stołu rozmów z Putinem, trzeba go mocniej przycisnąć, także w sferze wojny informacyjnej, zaostrzyć sankcje, po to, żeby warunki na jakich będzie gotów rozmawiać były dobre dla Ukrainy i dobre dla Polski – podsumował ekspert.

Anna Gwozdowska (PAP)

 

agw/ mal/

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane