Rosja nie jest obecnie w stanie przeprowadzić inwazji na żadne z państw NATO – ocenił w czwartek w Parlamencie Europejskim generał broni Piotr Błazeusz, polski przedstawiciel wojskowy przy NATO i UE.
W czwartek w PE w Brukseli odbyło się za zamkniętymi drzwiami nadzwyczajne posiedzenie komisji bezpieczeństwa i obrony PE w sprawie tzw. przesmyku suwalskiego. W spotkaniu wziął udział generał Błazeusz.
Jak powiedział dziennikarzom przed debatą polski wojskowy, dzięki oporowi Ukrainy Rosja nie ma obecnie możliwości rozpoczęcia inwazji na państwo Sojuszu.
– Rosja w tej chwili, dzięki ukraińskim siłom, nie jest w stanie rozpocząć żadnej inwazji na kraj NATO. Po prostu nie jest w stanie – powiedział Błazeusz. Jednocześnie – jego zdaniem – Moskwa może próbować tworzyć problemy.
Jak ocenił generał, Rosja prowadzi działania hybrydowe „poniżej progu wojny”, których celem jest m.in. osłabianie państw zachodnich, a jednocześnie przygotowywać warunki do ewentualnych przyszłych działań, które będą testować Zachód.
– Rosja ciągle eskaluje. Wspina się powoli po tej drabinie eskalacyjnej i prowadzi coś, co określam mianem działań hybrydowych – powiedział Błazeusz.
Pytany o sytuację wokół przesmyku suwalskiego, generał odparł, że zagrożenie dla tego obszaru pozostaje „stałe i rozpoznawalne zarówno w NATO, jak i w Unii Europejskiej”.
Zaznaczył, że NATO posiada plany obronne pozwalające na szybką adaptację w przypadku wzrostu zagrożenia lub dalszej eskalacji ze strony Rosji. Zwrócił również uwagę na dodatkowe uprawnienia przyznane naczelnemu dowódcy sił NATO w Europie (SACEUR), które – jak mówił – mają umożliwiać szybsze reagowanie w sytuacji zagrożenia, zanim zapadną ostateczne decyzje dotyczące uruchomienia mechanizmów obrony zbiorowej.
Błazeusz zaznaczył, że znaczenie przesmyku suwalskiego wynika przede wszystkim z jego położenia geograficznego i roli w połączeniu państw bałtyckich z pozostałą częścią terytorium NATO. Wskazał jednocześnie na inne strategiczne obszary, w tym rejon tzw. bramy brzeskiej.
Według generała podział zadań pomiędzy NATO i UE powinien polegać m.in. na tym, że Sojusz odpowiada za wojskowy wymiar obrony, podczas gdy Unia może wykorzystywać inne instrumenty nacisku.
Wymienił w tym kontekście m.in. sankcje gospodarcze i działania informacyjne. Jak zaznaczył, NATO nie ma kompetencji do nakładania sankcji, podczas gdy UE – tak.
– Unia ma narzędzia oddziaływania na Federację Rosyjską – inne instrumenty siły, czyli na przykład ekonomiczne, informacyjne, które może lepiej wykorzystać niż NATO – powiedział Błazeusz.
Ocenił, że zacieśnianie współpracy pomiędzy NATO i UE może zwiększać zdolność Zachodu do odstraszania Rosji. Według niego obie organizacje, działając wspólnie, mogą tworzyć dla Rosji „dylematy strategiczne”.
Odnosząc się do rosyjskich gróźb dotyczących ataków na europejskie zakłady produkujące broń dla Ukrainy, generał powiedział, że państwa zachodnie powinny stosować bardziej stanowczy język w komunikacji z Moskwą.
– Powinniśmy, nie wojskowo, ale nasi szefowie polityczni, używać języka, który druga strona zrozumie – powiedział.
Dodał, że Zachód powinien być gotowy na pewien poziom ryzyka i jasno komunikować, że ma możliwości odpowiedzi na działania Rosji.
Do PE polskiego generała zaprosił europoseł KO Michał Szczerba, negocjator Parlamentu Europejskiego ds. pakietu legislacyjnego mobilności wojskowej.
Szczerba powiedział dziennikarzom, że posiedzenie komisji i udział w nim również polskiego generała jest przykładem tego, że w Unii Europejskiej potrzebna jest debata na tematy wyzwań w ramach nowej perspektywy finansowej.
– Jeżeli gdziekolwiek mają być cięcia, to na pewno nie w obszarze bezpieczeństwa, odporności, infrastruktury i mobilności wojskowej. I o tym chcemy dzisiaj bardzo wyraźnie mówić, w formule, jaką przyjęliśmy, a mianowicie w formule niejawnej. Europosłowie, decydując za chwilę o gigantycznym budżecie na nową perspektywę na siedem lat, muszą mieć świadomość tego, (…) jak to wielowarstwowe odstraszanie musi być realizowane w praktyce – zaznaczył Szczerba.
Zakłady produkujące broń dla Ukrainy, znajdujące się w państwach europejskich, są dla Rosji potencjalnymi celami wojskowymi – oświadczyła w środę rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, cytowana przez agencję Interfax.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ ap/ mhr/






