72-letnia Linda Wolff zapowiedziała złożenie pozwu przeciwko władzom federalnym po tym, jak podczas protestu w nowojorskiej dzielnicy Inwood została spryskana gazem pieprzowym przez zamaskowanego agenta ICE. Nagranie z zajścia szybko obiegło media społecznościowe i wywołało gorącą dyskusję. Obie strony przedstawiają jednak przebieg wydarzeń w odmienny sposób.
Do zdarzenia doszło w czwartek podczas protestu w Inwood. Według relacji Lindy Wolff oraz świadków zamaskowani agenci Służby Imigracyjnej i Celnej (ICE) próbowali odholować uszkodzony pojazd służbowy.
72-latka dołączyła do grupy demonstrantów, skandując hasła wzywające agentów do opuszczenia okolicy. „Powinieneś się wstydzić, że pracujesz dla ICE” – miała powiedzieć do kierowcy lawety.
Nagranie z miejsca zdarzenia pokazuje moment, w którym jeden z agentów podchodzi do kobiety filmującej interwencję telefonem, po czym z niewielkiej odległości rozpyla w jej kierunku gaz pieprzowy.
W nagraniu słychać, że Wolff mówi do agenta, że właśnie ją „zagazował”, na co ten odpowiada: „Zaraz zrobię to znowu”.
Kobieta twierdzi, że do dziś odczuwa skutki użycia przez funkcjonariusza federalnego gazu pieprzowego. Skarży się na pieczenie oczu oraz nadwrażliwość na światło.
Zupełnie inną wersję wydarzeń przedstawił Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS). Rzecznik resortu oświadczył, że grupa protestujących zachowywała się agresywnie, nie chciała ustąpić przestrzeni funkcjonariuszom i blokowała wykonywanie przez nich obowiązków. Według DHS uczestnicy protestu zostali wcześniej ostrzeżeni, a użyte środki przymusu były adekwatne do sytuacji.
Pełnomocnik Lindy Wolff, adwokat Kaivan Shroff, zapowiada skierowanie sprawy do sądu. Jego zdaniem filmowanie działań funkcjonariuszy federalnych w miejscu publicznym jest prawem chronionym przez konstytucję Stanów Zjednoczonych.
Red. JŁ








