Jeśli chodzi o wizerunek Polski, słabością jest to, że nie ma współcześnie żyjącego Polaka, o którym można by powiedzieć, że na pewno znają go wszyscy Czesi – mówi PAP czeski publicysta Martin Ehl. Podobnie jest z polskimi towarami – Czesi już odkryli Polskę, ale brakuje rozpoznawalnej marki – dodaje.
Od końca lipca PAP rozmawia z ekspertami i publicystami z krajów UE o tym, jak zmieniło się postrzeganie Polski za granicą. O to, jak kwestia ta wygląda w Republice Czeskiej, zapytaliśmy tym razem Martina Ehla, publicystę gospodarczego dziennika „Hospodářské nowiny”, który jednym z weekendowych wydań „HN” opublikował tekst o Polsce tytułem „Śmieliśmy się z nich, a oni nas wyprzedzili: anatomia polskiego cudu”.
Co ważne, rozmowa z czeskim publicystą odbyła się po kampanii dezinformacyjnej wykorzystującej historyczne spory wokół Zaolzia, której celem – jak poinformował pod koniec sierpnia czeski portal „Seznam Zpravy”, było skłócenie Polaków i Czechów. Opublikowane w sieci ogłoszenie o rzekomej demonstracji na Zaolziu nie podsyciło jednak antypolskich nastrojów na pograniczu czy szerzej – w całych Czechach. Jednak ktokolwiek by nie stał za tą akcją (jedna z hipotez mówi, że Rosja), nie ulega wątpliwości, że Czesi wciąż za mało wiedzą o współczesnej Polsce.
Na samym początku Ehl przyznał, że kampania dezinformacyjna z końca sierpnia jeszcze bardziej utwierdziła go w przekonaniu, że większość Czechów nie zdaje sobie sprawy, jak w ostatnich latach zmieniła się Polska. – Zajmuję się Polską 20 lat, byłem w tym kraju wiele razy. W Czechach od jakiegoś czasu mówi się o tym, że Polacy nas wyprzedzili – mówi Ehl. Problem w tym, że jedynym argumentem świadczącym o polskim cudzie są – jak ocenia nasz rozmówca – autostrady, których w Polsce przybyło. – Postanowiłem sprawdzić, jak jest naprawdę. Wyszedłem od książki ekonomisty Marcina Piątkowskiego „Złoty wiek. Jak Polska została europejskim liderem wzrostu i jaka czeka ją przyszłość” – opowiadał o kulisach swojej pracy nad tekstem Ehl.
Publicysta podkreślił, że Czesi odkryli Polskę w ciągu ostatnich 4-5 lat. Jak dodał, po latach niedostrzegania sąsiada z północy, doszli do wniosku, że to nie tylko ciekawa destynacja turystyczna, ale i dobre miejsce na studia albo do inwestowania. Nasz rozmówca zwrócił W ciągu 2-3 lat ma być gotowa autostrada D-11, łącząca Pragę z granicą Polską i istniejącą po polskiej stronie drogą szybkiego ruchu S-3. Dzięki temu Prażanie będą mogli pojechać na weekend albo święta do Wrocławia, tak jak obecnie jeżdżą do Drezna.
– Coraz więcej Czechów jeździ na polską stronę granicy w Karkonosze. Przyciąga ich aquapark w Karpaczu, a po naszej stronie nie ma takiego parku wodnego – mówił Ehl. Czeski publicysta podkreślił, że Polska zawsze była ważnym partnerem handlowym Republiki Czeskiej, a jest też postrzegana jako dobre miejsce do inwestycji: – Czeskie firmy myślą o ekspansji na coraz bardziej chłonnym polskim rynku, choć nie jest on łatwy ze względu na bardzo silną konkurencję. Z kolei zamożniejsi Czesi zaczynają myśleć o inwestycjach w nieruchomości w Polsce, choć do tej pory kupowali apartamenty inwestycyjne w Chorwacji nad Adriatykiem – mówił Ehl.
Przytoczył bardzo konkretny przykłada na to, jak bardzo atrakcyjna dla Czechów staje się Polska. – W okolicach Opawy, ale po polskiej stronie granicy, Czesi kupują domy, bo są tańsze niż u nich. A ponieważ mają zasięg czeskiej telefonii komórkowej, żyją tam sobie jak w Czechach – opowiadał. Zwrócił jednocześnie uwagę na pewien paradoks: – Polacy znają Czechów głównie z literatury i mają tendencję do patrzenia na nas przez pryzmat sielankowych stereotypów: czeskiego piwa i humoru, Krecika czy postaci dobrego wojaka Szwejka. My z kolei ignorowaliśmy was jako sąsiadów. Przeciętny Czech nie miał powodu, by interesować się Polakami, bo w jego mniemaniu z historycznej perspektywy zawsze był z wami kłopoty. Teraz to się zmienia – ocenił Ehl.
PAP zapytała Ehla, kto jest najbardziej znanym Polakiem w Czechach. – Ewa Farna, ale ona jest nasza (polko-czeska piosenkarka urodziła się w Trzcińcu na Zaolziu – PAP), a potem długo nikt – odpowiedział publicysta. – Może Robert Lewandowski, ale on już kończy karierę. Olga Tokarczuk znana jest tylko w kręgach intelektualnych. Z polskich aktorów Czesi zatrzymali się na Bogusławie Lindzie, który stał się popularny dzięki roli w „Psach” – ocenił.
Jeśli chodzi o wizerunek Polski w czechach, to – zdaniem naszego rozmówcy – słabością jest to, że obecnie nie ma współcześnie żyjącego Polaka, o których można by powiedzieć, że znają go wszyscy Czesi. Podobnie jest z polskimi towarami – brakuje rozpoznawalnej polskiej marki. – Produkty odzieżowe spółki LPP czy CCC są dostępne w czeskich galeriach handlowych i Czesi je kupują, ale nikt nie wie, że to są polskie marki. To jest problem z Made in Poland, o którym słyszę często na panelach podczas konferencji ekonomicznych w Polsce. Nie macie swojej Škody – podkreślił.
Inny problem w opinii publicysty jest poważniejszy. Otóż polskie produkty długo nie były kojarzone w Czechach z wysoką jakością. Jeśli Czesi je kupowali, to głównie dlatego, że były tanie. Ten stereotyp w 2013 roku powielił Andrej Babiš , obecny premier Czech, a wówczas polityk nowej, populistycznej partii ANO 2011. Gdy w telewizyjnym programie „Máte slovo” zaproponowano mu spróbowanie polskiej kiełbasy, odpowiedział: „Já nejím ty vaše sračky” („Nie jem tego waszego świństwa”). Koncern Babisza Agrofert konkurował wówczas ostro z żywnością importowaną do Czech z Polski. Od tego czasu zdaniem Ekla sporo się zmieniło na lepsze.
Z czym przeciętnemu Czechowi kojarzy się Polska? – Mam 53 lat, ludzie z mojego pokolenia powiedzą, że z „Bolkiem i Lolkiem” – mówił Ehl. Zapytany o to, co przyszłoby na myśl młodszym Czechom, odpowiedział, że trudno powiedzieć. – Polska będzie im się kojarzyć pewnie z turystycznymi destynacjami takimi jak Kraków czy Gdańsk – podsumował. (PAP)
jap/ par/ ugw/







