Po wielu miesiącach skarg mieszkańców i licznych interwencjach rozpoczęło się sprzątanie posesji w powiecie DuPage, którą sąsiedzi od dawna wskazywali jako główne źródło plagi szczurów. Choć mieszkańcy cieszą się, że podjęto działania, obawiają się, że prace mogą doprowadzić do jeszcze większego rozprzestrzenienia się gryzoni.
Ruszyło opróżnianie domu
We wtorek rano mieszkańcy zauważyli na miejscu ekipę firmy zajmującej się usuwaniem skutków zniszczeń i sprzątaniem. Pracownicy rozpoczęli wynoszenie ogromnych ilości przedmiotów z wnętrza domu, korzystając z kontenera na odpady oraz odzieży ochronnej.
O problemie zrobiło się głośno już w maju. Wówczas sąsiedzi informowali, że szczury przedostają się na okoliczne posesje, niszczą elewacje budynków, dostają się do garaży, stwarzają zagrożenie dla zwierząt domowych i skutecznie utrudniają mieszkańcom korzystanie z własnych ogrodów.
Mieszkańcy obawiają się rozprzestrzenienia gryzoni
Władze powiatu wcześniej wyjaśniały, że skuteczna deratyzacja nie mogła zostać przeprowadzona przed uprzątnięciem wnętrza budynku. Teraz, gdy prace już się rozpoczęły, sąsiedzi zwracają uwagę, że wokół posesji nie zauważyli pułapek ani innych środków do zwalczania szczurów.
Ich zdaniem istnieje ryzyko, że wypłoszone gryzonie przeniosą się na kolejne posesje, powodując jeszcze większe szkody w okolicy.
Dodatkowe kontrowersje podczas sprzątania
Niezadowolenie mieszkańców pogłębił również incydent z udziałem jednego z pracowników firmy sprzątającej. Według sąsiadów kamery monitoringu zarejestrowały, jak mężczyzna oddał mocz na prywatnej posesji. Mieszkańcy przekazali mediom zdjęcia z oznaczeniem daty i godziny, twierdząc, że dokumentują całe zdarzenie.
Choć okoliczni mieszkańcy przyznają, że cieszą się z rozpoczęcia długo oczekiwanego sprzątania, podkreślają, że działania zostały podjęte zbyt późno i – ich zdaniem – bez odpowiednich zabezpieczeń, które mogłyby ograniczyć rozprzestrzenianie się plagi szczurów.