Podhale: Proces ws. wypadku podczas kursu na prawo jazdy. Nie ma szans na szybkie rozpoczęcie procesu…

Podhale: Proces ws. wypadku podczas kursu na prawo jazdy. Nie ma szans na szybkie rozpoczęcie procesu…

Nie ma szans na szybkie rozpoczęcie procesu, który ma ustalić kto tak naprawdę ponosi winę za tragiczny wypadek podczas egzaminu na prawo jazdy do którego doszło 23 sierpnia 2018 roku. Na przejeździe kolejowym w Szaflarach w samochód, którym jechała 18 – letnia mieszkanka Orawy uderzył wówczas pociąg.

 

Prokuratura z Nowego targu uważa, że winę za jej śmierć ponosi egzaminator który siedział ze zmarłą w samochodzie. Dlatego przed miesiącem do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu wysłano w tej sprawie akt oskarżenia. Ten został jednak w zeszły piątek zwrócony prokuraturze celem dopracowania.

 

Taka decyzja sądu zapadła na posiedzeniu przedprocesowym zorganizowanym w ubiegły piątek (8 listopada). Zdaniem sędziego, który czytał akt oskarżenia w aktach są braki, co uniemożliwia rozpoczęcie procesu. O co chodzi dokładnie? Otóż w dokumentach nie ma opinii biegłego do spraw wypadków w kolejnictwie. Z kolei biegły do spraw ruchu drogowego musi jeszcze ustalić kilka innych wątków, których nie wziął pod uwagę.

 

– Wątpliwości wzbudził też jeden z zarzutów, jaki prokurator postawił 62-letniemu egzaminatorowi – mówi Bogdan Kijak, rzecznik prasowy SO w Nowym Sączu. – Chodzi o zarzucane mu przestępstwo polegające na sprowadzeniu katastrofy w ruchu lądowym w którym wywołuje się zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób, bądź mieniu wielkich rozmiarów. W zarzucie sformułowanym w akcie oskarżenia, prokurator nie wskazał, która z tych okoliczności wystąpiła. Prokurator musi to więc ustalić co jest sporym sukcesem obrońców oskarżonego egzaminatora. Ten przyjął piątkową decyzję sądu z satysfakcją.

 

Z kolei nowotarska prokuratura się z nim nie zgadza. Możliwe więc, że zanim śledczy z Nowego Targu zabiorą się za uzupełnianie braków w papierach spróbują zaskarżyć decyzję o cofnięciu aktu oskarżenia do Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Mają na to zgodnie z prawem 7 dni. Do tragicznego wypadku doszło pod koniec sierpnia ubiegłego roku na przejeździe kolejowym między na granicy Nowego Targu i Zaskala. Samochód egzaminacyjny prowadzony przez 18-latkę z Chyżnego wjechał na przejazd kolejowy i zatrzymał się. W auto wjechał rozpędzony pociąg. Egzaminator zdążył uciec z samochodu, 18-latka już nie. Dziewczyna zmarła po przewiezieniu do szpitala

 

. Prokuratura zarzuca 62-letniemu egzaminatorowi nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym, a także nieudzielenia pomocy kursantce. W trakcie śledztwa przeprowadzono eksperyment procesowy z udziałem biegłych ds. wypadków drogowych, a także kolejowych. Śledczy analizowali także nagrania z kamer w samochodzie egzaminacyjnym, jak również nagrać z monitoringów przemysłowych okolicznych firm.

 

Według śledczych egzaminator nie użył hamulca, by zatrzymać samochód przed torami kolejowymi. Gdy auto już stanęło na przejeździe, nie pomógł 18-latkce uciec z samochodu. Z nagrania w samochodzie wynika, że nie wydał jej nawet takiego polecenia. Sam zdołał uciec przed uderzeniem pociągu. Mężczyźni w wyniku wypadku nic się nie stało.

 

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0