HomePOLSKA

Latkowski: Opinii publicznej udało się wmówić, iż za aferą Amber Gold stoją dwie osoby – założyciele spółki Marcin i Katarzyna P.

Latkowski: Opinii publicznej udało się wmówić, iż za aferą Amber Gold stoją dwie osoby – założyciele spółki Marcin i Katarzyna P.

Sylwester Latkowski w filmie “Taśmy Amber Gold. Układ Trójmiejski nie umiera nigdy” zadaje pytanie, skąd Marcin P. – założyciel Amber Gold – miał pieniądze na rozkręcenie biznesu.
Reżyser wskazuje w filmie, że w Trójmieście świat przestępczy krzyżuje się z polityką, władzą samorządową, policją, służbami specjalnymi, prokuratorami i sędziami, wielkim i małym biznesem.

Ten układ – jego zdaniem – jest ponadczasowy. Film, wyemitowany w TVP, odsłania nieznane fakty afery, która wstrząsnęła Polską. Reżyser Sylwester Latkowski wskazuje, że w początkach swojej działalności Marcin P. poprzez podstawioną spółkę pomagał grupie przestępczej z gdańskich Stogów, legalizować skradzione paliwo, warte miliony złotych. Grupa kierowana była przez Jana P. “Tygrysa”. Reżyser podkreśla, że również nieruchomości Marcina P. wraz z siedzibą Amber Gold znajdowały się na terenie kontrolowanym przez gang “Tygrysa”.
Sylwester Latkowski jest również zdania, że na każdym etapie działalności biznesowej Marcina P., założyciela Amber Gold, istniały podstawy, aby odebrać mu koncesję i to z rygorem natychmiastowej wykonalności. Jednak tego nie zrobiono. Przypomina informacje, jakie wyszły na jaw podczas obrad sejmowej komisji śledczej do spraw Amber Gold, że ówczesny minister transportu Sławomir Nowak wysłał kontrolerów do firmy dopiero trzy dni po jej upadku. Jak podkreśla Sylwester Latkowski, ta zwłoka była na rękę szefom firmy. “Marcin P. nie był osamotniony”- dowodzi w filmie reżyser i – jak dodaje – “wokół niego byli ludzie, którzy mieli dostęp do najważniejszych osób w państwie”. Dodaje, że w stenogramach podsłuchów pojawiło się nazwisko szefa MSWiA Jacka Cichockiego, lecz inwigilacja Marcina P. rozpoczęła się późno, więc mało wiadomo o ich kontaktach.
Sylwester Latkowski przypomina, że oszukańcza firma mogła swobodnie działać, nawet wtedy, gdy pojawiły się zarzuty niejasności w sprawozdaniach finansowych i prowadzenia działalności bankowej bez zezwolenia. Jak mówi, Marcin P. wchodził i wychodził z prokuratury oraz mógł swobodnie zacierać ślady, ponieważ objęto go jedynie dozorem policyjnym.
Dziennikarz mówił podczas debaty w TVP Info po emisji filmu “Taśmy Amber Gold. Układ Trójmiejski nie umiera nigdy”, że śledczy zajmujący się nieudolnie sprawą piramidy finansowej, nadal pracują w prokuratorze na różnych szczeblach. Sylwester Latkowski uważa, że opinii publicznej udało się wmówić, iż za aferą Amber Gold stoją dwie osoby – założyciele spółki Marcin i Katarzyna P. “Dlaczego przez tyle lat służby i prokuratura i policja zadowalała się tą wersją? Bo ta sprawa do dzisiaj jest przecież niewyjaśniona. To jest tak, że zmieniły się ekipy polityczne. Było PO-PSL, prokuratura jest teraz pod Zbigniewem Ziobro i mamy stan taki, jaki mamy. Jeżeli ja słyszę, że dopiero miesiąc temu pani prokurator otrzymuje akt oskarżenia, to ma być pokazanie, że cokolwiek robimy w tej sprawie?” – pytał Sylwester Latkowski.
W ocenie autora filmu trójmiejski wymiar sprawiedliwości cały czas jest skorumpowany i tworzy tak zwany układ – sieć powiązań prokuratorów, sędziów, policjantów z biznesmenami i gangsterami. W dokumencie Sylwester Latkowski opublikował nieoficjalną rozmowę o tym między innymi z byłym szefem CBŚ Jarosławem Marcem, którego zdaniem “układ trójmiejski” istnieje, a próbę jego likwidacji nazywa “walką z wiatrakami”. “To nie może być tak, że prokuratorzy zostali. Nadal są w wymiarze ścigania. Nadal jest układ policyjny, który rządzi tam” – podkreślił Sylwester Latkowski.
Podczas debaty po emisji filmu, przewodnicząca badającej sprawę Amber Gold sejmowej komisji, posłanka PiS Małgorzata Wassermann podkreśliła, że piramida finansowa została założona przez Marcina P. z więzienia, w którym przebywał za poprzednie przestępstwa. Posłanka podkreśliła, że nigdy nie spotkała się z podobnym traktowaniem przez sąd osoby skazanej. Małgorzata Wassermann przypomniała, że Marcin P. otrzymał przerwę w wykonywaniu kary z powodu złej sytuacji finansowej swojej żony i teściowej. Przerwa w karze była przedłużana. Ostatecznie sąd zawiesił karę.
Małgorzata Wassermann mówiła również, że Marcin P. był pod nadzorem kuratora, który nie reagował na kolejne, popełniane przez niego przestępstwa oraz rekomendował gdańskiemu sądowi zwolnienie założyciela Amber Gold z dalszego dozoru. Dodała, że na kuratorze tym obecnie ciążą zarzuty. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości zaznaczyła, że pomimo oczywistych nieprawidłowości gdański urząd skarbowy nie chciał skontrolować majątku Marcina P. Jak powiedziała, unikał on również składania deklaracji VAT-owskich i płacenia podatku. “Jednocześnie były zgłoszenia do urzędu skarbowego, że on zakupuje kolejne nieruchomości, kolejne samochody. O ile pamiętam – 2011 rok – my rozmawiamy o kwocie sześćdziesięciu ponad milionów złotych rocznie, za które on kupuje te nieruchomości te samochody. I to się w urzędzie skarbowym znajduje” – mówiła Małgorzata Wassermann.
Spółka Amber Gold powstała w 2009 roku i miała inwestować pieniądze klientów w złoto oraz inne kruszce, oferując oprocentowanie wyższe od lokat bankowych. W 2011 roku przejęła trzy linie lotnicze i na ich podstawie stworzyła przewoźnika OLT Express. Firma założona przez Marcina P. okazała się jednak piramidą finansową. W sierpniu 2012 roku ogłosiła upadłość. Oszukała niemal 19 tysięcy klientów na kwotę ponad 850 milionów złotych.
Sejmowa Komisja Śledcza ds. Amber Gold w swoim raporcie końcowym, liczącym prawie 600 stron, w 2019 roku skrytykowała działania prokuratury, policji, ABW, Urzędu Lotnictwa Cywilnego, urzędów skarbowych i Ministerstwa Finansów w aferze Amber Gold. Natomiast pozytywnie ocenia reakcję Ministerstwa Gospodarki i Komisji Nadzoru Finansowego.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/d Pilecki/w kry

COMMENTS