Jedna osoba zginęła, a 14 innych zostało rannych w wyniku wybuchu gazu i pożaru w budynku mieszkalnym na nowojorskim Bronksie. Poważnie uszkodzonych zostało 12 mieszkań.
Strażacy przybyli do 17-piętrowego bloku mieszkalnego na Bronksie 30 minut po północy w sobotę, 24 stycznia. Zobaczyli wówczas ludzi wychylających się z okien i wołających o pomoc. Płomienie już wówczas ogarniały kilka mieszkań na najwyższych piętrach.
Łącznie spłonęło 10 lokali, a 12 zostało uszkodzonych – według szefa nowojorskiej straży pożarnej Johna Esposito. Pożary wybuchły na 16. i 17. piętrze. Wcześniej zgłaszano unoszący się w powietrzu zapach gazu na niższych kondygnacjach.
Pożary poprzedziła eksplozja gazu, która prawdopodobnie spowodowała śmierć jednej osoby. Rannych w wybuchu i pożarach zostało łącznie 14 osób.
Na miejscu pracowało ponad 200 jednostek straży i służb ratunkowych. Czerwony Krzyż przekazał, że ponad 100 gospodarstw domowych, czyli ponad 300 osób, potrzebowało doraźnej pomocy w związku z ewakuacją budynku.
„Byli ranni. To była bardzo, bardzo trudna noc, i to w bardzo zimną noc, co jeszcze bardziej wszystko utrudniło” – powiedziała komisarz straży pożarnej Lillian Bonsignore.
Burmistrz Zohran Mamdani poinformował, że w budynku ewakuowano wszystkie 148 mieszkań.
„Jak można sobie wyobrazić, był to dla nich niezwykle przerażający i wyniszczający poranek” – powiedział Mamdani podczas sobotniej popołudniowej konferencji prasowej. „Nie są sami. Nasze miasto będzie przy nich stać i zrobi wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc im stanąć na nogi” – zapowiedział włodarz Wielkiego Jabłka.
Red. JŁ