Powrót pasożytniczej muchy śrubowej do Teksasu doprowadził do ograniczenia przenoszenia zwierząt z lokalnych schronisk do placówek w innych stanach, a to z kolei wstrzymuje wiele procesów adopcyjnych. Przepełnione teksańskie schroniska obawiają się, że brak możliwości przenoszenia psów i kotów zwiększy liczbę zwierząt, które będą musiały zostać uśpione.
Mucha śrubowa składa jaja w ranach i naturalnych otworach ciała zwierząt stałocieplnych, a wylęgające się z nich larwy żywią się następnie tkankami (mięśniami) tych zwierząt, co często prowadzi do ich śmierci.
W związku z zagrożeniem 44 stany ograniczyły transport zwierząt z obszarów dotkniętych obecnością pasożytniczego owada. Teksas, który rocznie wysyła do innych stanów niemal 89 tys. psów i 53 tys. kotów, został szczególnie dotknięty tymi restrykcjami.
Niektóre stany wprowadziły dodatkowe ograniczenia. Floryda, tydzień po wykryciu pierwszego przypadku, całkowicie zakazała importu zwierząt z Teksasu i Nowego Meksyku. Inne wymagają aktualnych świadectw weterynaryjnych, które w części przypadków zachowują ważność jedynie przez trzy dni.
Według danych ASPCA na 2025 rok w Teksasie przekazano do innych stanów najwięcej psów – 89 tys. – a eutanazji poddano 45 tys. zwierząt. Stan plasuje się też na drugim miejscu po Kalifornii, jeśli chodzi o wielkość populacji bezdomnych psów i kotów – 439 tys. zwierząt.
W odpowiedzi na kryzys władze federalne budują w Teksasie fabrykę steryzlizowanych much za 750 mln dolarów, której otwarcie zaplanowano na kwiecień 2027 roku. Strategia polegająca na hodowli i wypuszczaniu bezpłodnych samców muchy śrubowej była wcześniej skutecznie stosowana w zwalczaniu tego pasożyta w latach 70. XX wieku.
Red. JŁ