Ile można zaoszczędzić przeprowadzką na Florydę ze stanów z wysokimi podatkami? Eksperci wskazują, iż potencjalne oszczędności są znaczne – sięgają nawet dziesiątek tysięcy dolarów, jeżeli zsumujemy środki, które pozostają w portfelach po uiszczeniu o wiele niższych obciążeń podatkowych. W przyszłości florydzkie El Dorado fiskalne może się wcale nie skończyć, a dopiero zacząć – o ile w życie wejdą plany całkowitego zniesienia w tym stanie podatku od nieruchomości.
Na Florydzie nie ma podatku dochodowego, a pozostałe – m.in. podatek od nieruchomości – są wyraźnie niższe w porównaniu z takimi stanami, jak Nowy Jork, Kalifornia czy New Jersey.
Raul Gastesi, ekspert ds. nieruchomości z Miami, szacuje, biorąc za przykład dom warty 600 tys. dolarów w Nowym Jorku lub Kalifornii, roczny podatek od nieruchomości może wynosić od 8 tys. do 13 tys. dolarów, podczas gdy na Florydzie to średnio 4,9 tys. dolarów – i to przed zastosowaniem ulg wynikających z homestead exemption.
„Jeśli do tego dodać brak podatku dochodowego w stanie, to przeciętna rodzina zarabiająca 150 tys. dolarów rocznie może zaoszczędzić dodatkowo od 8 tys. do 10 tys. Po zsumowaniu wszystkich czynników oszczędności mogą sięgnąć nawet 20 tys. dolarów rocznie” – wyjaśnił Gastesi.
Całkowite zniesienie podatku od nieruchomości postuluje Ron DeSantis, który zamierza poddać propozycję powszechnemu referendum w 2026 roku. Gubernator jest tym samym w opozycji do republikanów z legislatury, którzy optują za obniżeniem podatku od sprzedaży. Kilka miesięcy temu DeSantis stwierdził, że „chce obniżyć podatki mieszkańcom, a nie turystom”, podkreślając, że mieszkańcy Florydy zyskają więcej, płacąc mniej za swoje domy, a nie zakupy.
Eksperci wskazują jednak, że zniesienie podatku od nieruchomości wiązałoby się z koniecznością zrekompensowania utraconych przez budżet wpływów – np. poprzez podniesienie podatków pośrednich, do których zalicza się podatek od sprzedaży.
Red. JŁ