Agencje odpowiedzialne za gospodarkę wodną w Arizonie podpisały memorandum o współpracy z operatorem zakładu odsalania wody morskiej w Carlsbad w Kalifornii. Porozumienie stanowi pierwszy krok w kierunku zabezpieczenia dostaw wody w związku z niepewnością dotyczącą przyszłego podziału wód rzeki Kolorado.
Porozumienie nie zakłada fizycznego transportu odsolonej wody z Oceanu Spokojnego do Arizony lub Nevady. Zgodnie z proponowanym mechanizmem oba stany płaciłyby za część produkcji zakładu w Carlsbad, a odsolona woda pozostałaby w Kalifornii. W zamian Arizona i Nevada mogłyby wykorzystać odpowiadającą jej część kalifornijskiego przydziału wody z rzeki Kolorado. Realizacja takiego rozwiązania wymagałaby zgody federalnego Bureau of Reclamation, które już jednak zasygnalizowała poparcie koncepcji oraz potencjalnych zmian prawnych, wymaganych do jej realizacji.
W ostatnim czasie przepływy Kolorado pozostają znacząco poniżej średniej, co zbiega się z wygasaniem umowy pomiędzy siedmioma stanami czerpiącymi wodę z tej rzeki. Jeśli negocjacje nad nowym porozumieniem zakończą się niepowodzeniem, zasady podziału może narzucić rząd federalny, a to oznacza kłopoty w szczególności dla Stanu Wielkiego Kanionu. Jedna z analizowanych przez Bureau of Reclamation propozycji przewiduje redukcję dostaw dla Arizony nawet o 77 proc.
Eksperci podkreślają, że odsalanie pozostaje kosztownym rozwiązaniem. Koszt pozyskania jednej akro-stopy odsolonej wody szacowany jest na 3000-3500 dolarów, podczas gdy odbiorcy CAP (dostawcy 80 proc. wody w Arizonie) płacą obecnie około 300 dolarów za akro-stopę – ponad 10 razy mniej. Prezes CAP Terry Goddard ocenił, że projekt mógłby stać się realną opcją dopiero w perspektywie pięciu do dziesięciu lat. Jako bardziej prawdopodobne kierunki działań wskazał wykorzystanie zasobów wód gruntowych oraz negocjacje z plemionami indiańskimi w sprawie części ich praw do wody z rzeki Kolorado.
Red. JŁ