Liga Europy/ Porażka Lecha z Crystal Palace 0:4. Czyste konto i asysta Grabary. Frederiksen: Zostaliśmy ukarani, ale nie zmiażdżeni (podsumowanie)

Popularne

Piłkarze Lecha Poznań przegrali w Londynie z Crystal Palace 0:4 w 1. kolejce fazy zasadniczej Ligi Europy. Powody do zadowolenia miał Kamil Grabara. Bramkarz Juventusu Turyn zachował czyste konto, miał asystę przy pierwszym golu, a jego zespół wygrał u siebie z NEC Nijmegen 5:0.

Lech dostał w Londynie lekcję futbolu. Drużyna Crystal Palace już do przerwy prowadziła 3:0, a na listę strzelców wpisali się: Yeremy Pino, Chris Richards i Jorgen Strand Larsen z rzutu karnego.

Poznanianie kończyli mecz w dziesiątkę, bo w końcówce czerwoną kartką ukarany został Radosław Murawski. Chwilę później wynik ustalił Eddie Nketiah.

Powody do zadowolenia miał za to Grabara, który zadebiutował w Juventusie. Już w dziewiątej minucie popisał się dalekim wykopem sprzed swojego pola karnego do wychodzącego na pozycję Nico Gonzaleza, a ten trafił do siatki.

Później gole dla Juventusu zdobyli jeszcze Kerim Alanbegović, Nick Woltemade, Zeki Celik i Randal Kolo Muani. Turyński klub został pierwszym liderem LE.

W czwartek z Polaków na boisko wybiegł jeszcze Bartosz Mazurek. 19-latek rozegrał cały mecz w barwach FC Salzburg, a jego zespół wygrał na wyjeździe z Lewskim Sofia 1:0.

Już w środę drugi z polski klubów w LE Jagiellonia Białystok przegrała z Olympiakosem Pireus 1:2.

Podopieczni Adriana Siemieńca prowadzili w Grecji od 20. minuty, gdy do siatki trafił Kajetan Szmyt. Tuż przed przerwą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wyrównał Meksykanin Armando Gonzalez, a w 84. minucie zwycięstwo Olympiakosowi zapewnił uderzeniem głową doświadczony ukraiński napastnik Roman Jaremczuk.

Tego samego dnia na San Siro w hitowym starciu Milanu z Benficą Lizbona, drużyn uważanych za poważnych kandydatów do triumfu w LE, ze świetnej strony pokazał się Jakub Kamiński.

W 16. minucie sprowadzony tego lata do Portugalii reprezentant Polski miał udział przy golu Dodiego Lukebakio – podał mu piłkę, a Belg popisał się efektowną akcją i precyzyjnym strzałem zza pola karnego.

Natomiast na początku drugiej połowy (53.) Kamiński wykorzystał dośrodkowanie z lewej strony i mocnym strzałem, bez przyjęcia, pokonał bramkarza gospodarzy. Został zmieniony w 80. minucie, ale jego koledzy utrzymali dwubramkowe prowadzenie do końca, odnosząc bardzo cenne zwycięstwo.

Cały mecz w barwach NK Celje rozegrał Łukasz Bejger – słoweński zespół przegrał w Leverkusen z Bayerem 0:2.

Nie było natomiast goli w „polskim” spotkaniu Sturm Graz – Rennes. W ekipie gospodarzy od 61. minuty grał Filip Rózga (napastnik austriackiej drużyny Szymon Włodarczyk nie jest zgłoszony do kadry w LE). Wśród gości w podstawowym składzie wystąpił Sebastian Szymański, który został zmieniony w 72. minucie, zaś Przemysław Frankowski nie zagrał z powodu kontuzji.

Każdy z 36 uczestników Ligi Europy zagra łącznie z ośmioma różnymi drużynami – po cztery mecze u siebie i na wyjeździe. Z każdego z czterech koszyków trafił na dwóch przeciwników, polskie drużyny losowano z trzeciego.

Do końca fazy ligowej rywalami Lecha będą również Bayer Leverkusen, Benfica Lizbona, Ferencvaros Budapeszt, Royale Union Saint-Gilloise, Sunderland, Torreense (zespół z drugiego poziomu ligowego w Portugalii i… zdobywca pucharu tego kraju) oraz OFI Kreta.

Nieco łatwiejszy wydaje się kalendarz Jagiellonii, którą czekają jeszcze spotkania z Olympique Lyon, Crystal Palace, Sunderlandem, Araratem-Armenia, Anderlechtem, Lewskim Sofia i Viktorią Pilzno.

Rywalizacja ligowa zakończy się (8. kolejka) 28 stycznia.

Osiem najlepszych ekip ze wspólnej tabeli awansuje bezpośrednio do 1/8 finału, a zespoły, które zajmą miejsca od 9 do 24, będą rywalizować o to prawo w barażach. Drużyny z lokat 25-36 zostaną wyeliminowane.

Finał zaplanowano na 26 maja we Frankfurcie nad Menem. (PAP)

Frederiksen: zostaliśmy ukarani, ale nie zmiażdżeni

Trener piłkarzy Lecha Poznań Niels Frederiksen nie krył rozczarowania po porażce 0:4 z Crystal Palace w spotkaniu pierwszej kolejki fazy zasadniczej Ligi Europy. – Uważam jednak, że nie zostaliśmy zmiażdżeni, ale ukarani – skomentował szkoleniowiec.

Mistrz Polski okazał się znacznie słabszy od drużyny, która w ubiegłym sezonie walczyła o utrzymanie się w angielskiej ekstraklasie. Crystal Palace meczem przeciwko Lechowi debiutował w Lidze Europy, ale wypunktował przeciwnika.

– Muszę przyznać szczerze, że spodziewaliśmy się właśnie takiego spotkania. Porażka 0:4 jest bardzo wysoka, ale mam takie odczucie, że nie zostaliśmy zmiażdżeni przez rywala, ale po prostu ukarani – mówił na konferencji prasowej Frederiksen.

Jak dodał, wysoka porażka jest konsekwencją wielu błędów, jakie popełnili jego piłkarze w tym meczu.

– Było kilka dobrych rzeczy, które zrobiliśmy w tym spotkaniu, wykreowaliśmy parę sytuacji pod bramką rywala. Natomiast popełniliśmy kilka takich błędów, które nie powinny nam się zdarzyć na tym poziomie. I za to zostaliśmy ukarani. Pierwszy gol stracony przez nas był po prostu bardzo głupi – podkreślił.

Frederiksen żałował kilku niewykorzystanych sytuacji, szczególnie w pierwszej połowie. Dwie okazje zmarnował Mikael Ishak.

– Mika był bardzo rozczarowany, bo to były dobre okazje. Aczkolwiek nie jest on jedynym zawodnikiem, który ich nie wykorzystał. Patrząc na statystyki, tych sytuacji mieliśmy całkiem sporo i powinniśmy wykorzystać przynajmniej jedną – stwierdził opiekun poznańskiej drużyny.

Bramkarz „Kolejorza” Mateusz Lis nie ukrywał, że porażka 0:4 jest nieco za wysoka.

– Przy wszystkich naszych straconych bramkach można było zrobić więcej. To boli, bo zostaliśmy skarceni za swoje błędy. Rywal będący na takim poziomie takie błędy wykorzystuje. Wynik jest trochę zbyt wysoki jak na to, jak wyglądała dzisiaj nasza gra. Szczególnie na początku meczu mieliśmy dwie sytuacje, można było zrobić trochę więcej. Wiemy, że w takich spotkaniach wielu dobrych okazji nie będzie, więc trzeba się postarać wykorzystać to co się stworzyło – skomentował.

Frederiksen wierzy, że po dwóch porażkach z rzędu (wcześniej Lech uległ w lidze Górnikowi Zabrze 1:2), jego zespół wróci na zwycięską ścieżkę.

– Ten mecz był dla nas rozczarowujący, ale mentalnie jesteśmy cały czas mocni. Piłkarze wiedzą, że porażki zdarzają się od czasu do czasu, ale muszą iść dalej. I wierzę, że szybko odbijemy się w najbliższą niedzielę w spotkaniu z Radomiakiem – podkreślił duński szkoleniowiec.(PAP)

lic/ mask/

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane