Rodzina 29-letniego Kyle’a Bickhama pogrążyła się w żałobie po jego śmierci, którą chicagowska policja traktuje jako zabójstwo. Bliscy opisują go jako pracowitego, troskliwego i pełnego energii człowieka, który potrafił poprawić nastrój wszystkim wokół.
Do tragedii doszło w poniedziałek około godziny 14:40 w pobliżu stacji 69th Street. Według policji podczas kłótni trzy osoby miały zepchnąć Bickhama z jadącego pociągu czerwonej linii CTA. Mężczyzna spadł na trzecią szynę, a następnie został potrącony przez nadjeżdżający skład.
Wracał z pracy w Amazon
Rodzina powiedziała, że Bickham wracał do domu po nocnej zmianie w firmie Amazon. Niedawno przeprowadził się do nowego mieszkania i ciężko pracował, aby zbudować sobie przyszłość.
Bliscy wspominają go jako człowieka mocno związanego z rodziną. Był jednym z czworga rodzeństwa i najmłodszym z braci. Lubił pisać wiersze, żartować i spędzać czas z najbliższymi.
Jego rodzice i babcia podkreślają, że regularnie kontaktował się z rodziną i okazywał jej swoją miłość. Ojciec powiedział, że obecność Kyle’a potrafiła całkowicie zmienić atmosferę w pomieszczeniu.
Rodzina chce odpowiedzi
Bliscy Bickhama próbują teraz zrozumieć, dlaczego doszło do tragedii. Pytają również o bezpieczeństwo pasażerów na peronach CTA.
Rodzina apeluje do świadków zdarzenia oraz osób posiadających informacje mogące pomóc w śledztwie o kontakt z policją. Krewni podkreślają, że chcą sprawiedliwości i wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci 29-latka.
Policja prowadzi dochodzenie w sprawie zabójstwa. CTA nie odpowiedziało od razu na pytania dotyczące obaw rodziny związanych z bezpieczeństwem pasażerów.