Koszty unijnego systemu handlu emisjami ETS coraz bardziej obciążają ceny energii i konkurencyjność europejskiego przemysłu; w Polsce ich udział w cenie energii dla przemysłu może sięgać 50 proc. – powiedział w środę wiceprezes PGE Marcin Laskowski w Brukseli.
Na konferencji PKEE Energy Day 2026, organizowanej przez Polski Komitet Energii Elektrycznej, Laskowski zwrócił uwagę, że opłaty związane z ETS odpowiadają średnio za około 11 proc. ceny energii elektrycznej dla przemysłu w UE, podczas gdy w Polsce udział ten może sięgać 50 proc. – Jeden ETS, jeden cel klimatyczny, a jednak różne konsekwencje, ponieważ państwa członkowskie rozpoczęły transformację z różnych punktów wyjścia – powiedział.
Jego zdaniem konieczne są pilne rozwiązania ograniczające wpływ ETS na ceny energii, zgodnie z konkluzjami Rady Europejskiej. Reforma systemu powinna sprawić, że koszt emisji będzie zgodny z potrzebami przemysłu, konkurencyjnością europejskiej gospodarki i inwestycjami niezbędnymi do transformacji – podkreślił.
Jednocześnie Laskowski zaznaczył, że Europa potrzebuje nowych mocy wytwórczych, magazynów energii, elastyczności oraz rozbudowy sieci, szczególnie dystrybucyjnych. – Kiedy inwestujemy w system elektroenergetyczny, inwestujemy w konkurencyjność, wzrost, odporność i bezpieczeństwo całej gospodarki UE – przekonywał.
Jak powiedział, Polska przebudowuje jeden z największych w Europie systemów energetycznych opartych na węglu. Przypomniał, że w czerwcu ub.r. produkcja energii z odnawialnych źródeł energii (OZE) po raz pierwszy przewyższyła produkcję z węgla, a w lipcu udział OZE w polskim miksie energetycznym osiągnął 41,6 proc.
W brukselskiej konferencji wziął udział także europoseł Borys Budka (KO), który jest członkiem komisji przemysłu Parlamentu Europejskiego. Jak ocenił, Europie potrzebna jest polityka energetyczna oparta na realiach gospodarczych, a nie regulacyjnych marzeniach.
Budka podkreślił, że koszty związane z ETS są jednym z elementów wpływających na ceny energii, a różnice między państwami członkowskimi pokazują, że jeden system może przynosić bardzo różne rezultaty. – Energia elektryczna nie może być dobrem luksusowym – powiedział.
Europoseł zaznaczył, że jeśli UE chce wzmacniać europejski przemysł, musi uwzględniać koszt i czas potrzebny na odbudowę europejskich łańcuchów dostaw. Jego zdaniem osiągnięcie ambitnych celów klimatycznych bez uwzględnienia konkurencyjności przemysłu może prowadzić do sprzeciwu społecznego i politycznego.
Wiceminister energii Wojciech Wrochna przekonywał z kolei, że wysokie ceny energii, w tym koszty związane z ETS, są jedną z głównych barier dla dalszej transformacji energetycznej. W Polsce koszty ETS odpowiadają za ok. 40 proc. ceny energii dla odbiorców końcowych – powiedział.
Wrochna podkreślił jednocześnie, że Polska szybko ogranicza emisje, mimo że transformację rozpoczęła z poziomu niemal całkowitej zależności od węgla. W tym kontekście wskazał m.in. rozwój OZE, magazynów energii, morskiej energetyki wiatrowej i energetyki jądrowej, a także uniezależnienie się od rosyjskiego gazu dzięki dywersyfikacji dostaw, terminalowi LNG i gazociągowi Baltic Pipe.
Jak zaznaczył, Polska nie chce spowalniać transformacji, ale potrzebuje czasu i warunków pozwalających na przeprowadzenie jej bez uderzenia w przemysł i konkurencyjność gospodarki. Zaapelował o bardziej elastyczne podejście do tempa zmian i regulacji.
W skład Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej wchodzą największe polskie spółki energetyczne. Od 2024 roku organizacja ma biuro w Brukseli.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)