Kilku pracowników stołówek chicagowskich szkół publicznych zostało zatrzymanych podczas protestu w centrum Chicago. Demonstranci domagają się podwyżek płac w trakcie trwających negocjacji z okręgiem szkolnym.
W czwartek kilku pracowników stołówek szkół należących do Chicago Public Schools zostało zatrzymanych podczas zaplanowanej akcji protestacyjnej w centrum Chicago. Demonstranci domagają się wyższych wynagrodzeń w trakcie trwających negocjacji kontraktowych z okręgiem szkolnym.
Setki pracowników zgromadziły się na Daley Plaza, skąd przemaszerowały pod siedzibę Chicago Board of Education. Część protestujących usiadła na środku Madison Street w godzinach szczytu, blokując ruch uliczny w ramach akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Pracownicy są reprezentowani przez związek zawodowy UNITE HERE Local 1. Według przedstawicieli związku negocjacje z CPS trwają od niemal roku, jednak dotychczas nie udało się osiągnąć porozumienia.
Związkowcy podkreślają, że pracownicy stołówek należą do najniżej opłacanych w całym okręgu szkolnym i zarabiają znacznie mniej niż inni pracownicy, w tym dozorcy. Wielu z nich twierdzi, że obecne wynagrodzenia nie pozwalają na pokrycie podstawowych kosztów utrzymania.
Jedną z zatrzymanych podczas protestu była Kimberly Penson, która pracuje dla CPS od ponad 20 lat. Jak podkreśla, zarabia nieco ponad 21 dolarów za godzinę i coraz trudniej jest jej utrzymać rodzinę przy obecnych kosztach życia.
W oświadczeniu Chicago Public Schools poinformowało, że docenia pracę personelu stołówek i pozostaje zaangażowane w osiągnięcie sprawiedliwego porozumienia. Okręg szkolny podał również, że na początku miesiąca zwrócił się o mediację federalną, na którą związek wyraził zgodę. Negocjacje mają być kontynuowane z udziałem neutralnej strony trzeciej.
Przedstawiciele CPS zaznaczyli także, że pracownicy stołówek są zatrudnieni na godziny i zwykle pracują od czterech do ośmiu godzin dziennie w trakcie roku szkolnego, a wielu z nich nie pracuje w pełnym wymiarze czasu.