Prezydent USA Donald Trump oświadczył we wtorek, że jest bardzo rozczarowany przywódcą Rosji Władimirem Putinem, i zapowiedział, że zamierza zrobić coś, by uratować ludzkie życia, jednak nie sprecyzował, jaki rodzaj działań ma na myśli.
– Jestem bardzo nim rozczarowany – oświadczył w programie The Scott Jennings Radio Show. Dodał, że zawsze miał z Putinem dobre relacje.
– Zobaczymy, co się wydarzy, ale jestem bardzo rozczarowany Władimirem Putinem – powtórzył. – Będziemy robić coś, by pomóc ludziom żyć – zapowiedział, nie precyzując, jaki rodzaj działań miał na myśli.
Ponownie oświadczył, że do wojny nigdy by nie doszło, gdyby to on był wówczas prezydentem. (PAP)
„El Pais”: przywódca Chin wykorzystuje błędy Trumpa
Przywódca Chin Xi Jinping wykorzystuje błędy prezydenta USA Donalda Trumpa na arenie międzynarodowej, gromadząc na szczycie w Tiencinie liderów ponad 20 państw, w tym Rosji – napisał we wtorkowym komentarzu redakcyjnym hiszpański dziennik „El Pais”.
Gazeta podkreśliła, że Pekin od lat zapowiadał zmiany w światowym porządku, a na zakończonym w poniedziałek szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW) w Tiencinie zgromadził przywódców ponad 20 krajów wokół idei zakończenia przywództwa USA na arenie międzynarodowej.
„Szczyt w Tiencinie przyćmiewa historyczny charakter spotkania Trumpa z (przywódcą Rosji Władimirem) Putinem na Alasce 15 sierpnia, z którego nie wynikło nic poza pustymi frazesami o pokoju” – skomentował „El Pais”.
Dziennik podkreślił również zbliżenie między Chinami a Indiami, co „blokuje amerykańską strategię wykorzystania Indii jako przeciwwagi dla chińskich wpływów”. Dodał też, że Putin zyskał „trochę tlenu” po naciskach Waszyngtonu, aby porozumiał się z Kijowem w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie.
„Centralna rola Chin podczas szczytu odpowiada sukcesowi ich oporu wobec agresywnej polityki handlowej i dyplomatycznej Trumpa” – ocenił „El Pais”.
Jak dodał, największym przegranym polityki zagranicznej amerykańskiego prezydenta są same USA, które „ułatwiają Chinom życie”.
„Trump zdemontował wielką »soft power« swojego kraju; zlikwidował dyplomację i agencje współpracy; ukarał przyjazne i sąsiednie kraje groźbami aneksji i arbitralnymi cłami, (…) rozbija wielostronne instytucje, które służyły hegemonii Waszyngtonu, pozostawiając geopolityczną próżnię, którą teraz wypełnia Pekin” – wyliczył hiszpański dziennik.
Z Madrytu Marcin Furdyna (PAP)
mrf/ akl/