Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w Krynicy było o zmianach w prawie unijnym, a prezes PiS prawdopodobnie nie spodziewał się, że jego słowa o polexicie wywołają taką burzę – powiedziała PAP politolożka prof. Anna Wojciuk. Jej zdaniem Kaczyński mógł jednak chcieć wysłać sygnał do Grzegorza Brauna, sugerując możliwość współpracy.
W środę w Krynicy prezes PiS Jarosław Kaczyński wśród możliwych „metod” wprowadzenia zmian w UE wymienił m.in.: oddziaływanie na opinię publiczną, nowy traktat z opóźnionym okresem wejścia w życie czy metodę „twardą i ryzykowną”. Dodał w tym kontekście, że „w końcowych przepisach Traktatu o Unii Europejskiej, a później także i w tych o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, są przepisy mówiące o tym, na jakich zasadach państwo może wyjść z UE”.
– To wszystko zaczyna się od rokowań i po prostu zacząć te rokowania. Twarda metoda, ryzykowna, ale jest naprawdę tak źle, tak bardzo źle, że warto zastosować i taką metodę, jeśli by te inne nie dały rezultatu – powiedział Kaczyński.
Słowa te skomentował na X premier Donald Tusk, pisząc że „Jarosław Kaczyński ogłosił, iż Polska powinna zacząć rokowania o warunkach wyjścia z Unii Europejskiej” i że „o taką między innymi stawkę toczy się dziś w Polsce walka”.
„Tusk jak zwykle kłamie” – replikował później na X Kaczyński. Dodał, że „Unia Europejska jest potrzebna, ale wymaga gruntownej reformy”.
Politolożka prof. Anna Wojciuk z Uniwersytetu Warszawskiego, pytana o polityczny cel wypowiedzi Kaczyńskiego o polexicie uznała, że prezes PiS mógł nie mieć zamiaru wywołania takiej awantury, bo nawiązanie do polexitu było bardzo subtelne.
– To było bardzo techniczne przemówienie, szczegółowe omówienie konkretnych przepisów unijnych, zasad subsydiarności, przemówienie długie, nudne i właściwie dla nikogo – zwróciła uwagę.
Przyznała, że Kaczyński groźbę wyjścia z UE przedstawił jako jedną z metod negocjacji, ale kontekst jego słów pozwala postawić tezę, że nie miał zamiaru składać radykalnych deklaracji politycznych. – On oczywiście powiedział te słowa o polexicie, ale słusznie zarzuca, że zostało to wyciągnięte z kontekstu. Zresztą już się z tego wycofuje – zwróciła uwagę.
– To nie było przemówienie o polexicie. To było przemówienie, jak on (Jarosław Kaczyński) zmieni Unię Europejską, gdy dojdzie do władzy, korzystając z tego, że w innych krajach też będzie rządzić eurosceptyczna prawica – dodała politolożka.
Wojciuk przyznała zarazem, że Kaczyński mógł chcieć przy okazji subtelnie zasugerować zwolennikom Grzegorza Brauna, że sprawa polexitu nie jest zamknięta i w ten sposób otworzyć sobie pole do ewentualnych rozmów. – Moim zdaniem nie sądził jednak, że wywoła to taką burzę – oceniła. (PAP)
Premier: Kaczyński ogłosił, że Polska powinna zacząć rokowania ws. wyjścia z UE, o taką m.in. stawkę toczy się dziś w Polsce walka
Jarosław Kaczyński ogłosił, że Polska powinna zacząć rokowania o warunkach wyjścia z UE; o taką m.in. stawkę toczy się dziś w Polsce twarda walka – stwierdził w czwartek premier Donald Tusk. Dodał, że nie zamierza tej walki przegrać.
Szef rządu nawiązał do słów prezesa PiS, który w środę podczas Krynica Forum 2026 powiedział, że trzeba zmienić Unię Europejską. Wśród możliwych „metod” wprowadzenia zmian wymienił m.in.: oddziaływanie na opinię publiczną, czy nowy traktat z opóźnionym okresem wejścia w życie.
Jeśliby zaś te metody nie dały rezultatu, to – jak mówił – jest możliwa metoda „twarda i ryzykowna”. Wskazał, że w unijnych traktatach są przepisy mówiące o zasadach, na jakich państwo może wyjść z UE i że „wszystko zaczyna się od rokowań”. – I po prostu zacząć te rokowania – powiedział prezes PiS.
„Jarosław Kaczyński ogłosił właśnie, że Polska powinna zacząć rokowania o warunkach wyjścia z Unii Europejskiej. O taką między innymi stawkę toczy się dziś w Polsce walka. Twarda walka – napisał premier na platformie X. Tusk dodał, że on sam „nie zamierza jej przegrać, nawet jeśli nie wszyscy z nim zagrają”.
Wcześniej wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski napisał na X, że politycy PiS „jednak chcą Polexitu”. „(Chcą) granicy celnej z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą. Kontroli paszportowych na lotniskach. Końca dopłat dla rolników i do inwestycji. Końca KPO i SAFE. (…). A tak się zarzekali, że nigdy w życiu” – napisał szef MSZ na X.
Kaczyński powiedział w środę m.in., że ma głębokie przeświadczenie, które jest też przekonaniem jego formacji politycznej i które podziela według niego „bardzo wielu Polaków”, iż „Unię Europejską trzeba zmienić”. Mówiąc o metodach wprowadzenia zmian w UE, wymienił m.in.: oddziaływanie na opinię publiczną i nowy traktat z opóźnionym okresem wejścia w życie.
Stwierdził też, że jeśli te metody nie dadzą rezultatu, to jest w jego przekonaniu „możliwa do zastosowania jeszcze jedna metoda, chociaż wie, że to może być kontrowersyjne”.
Zaznaczył tu, że „są w końcowych przepisach Traktatu o Unii Europejskiej, a później także i w tych o funkcjonowaniu Unii Europejskiej przepisy mówiące o tym, na jakich zasadach państwo może wyjść z Unii Europejskiej”.
– To wszystko zaczyna się od rokowań i po prostu zacząć te rokowania. Twarda metoda, ryzykowna, ale jest naprawdę tak źle, tak bardzo źle, że warto zastosować i taką metodę, jeśli by te inne nie dały rezultatu” – powiedział prezes PiS.
Zaznaczył, że oczywiście to wymaga determinacji i uzgodnienia stanowisk, które w różnych sprawach „są niekiedy od siebie, szczególnie chodzi o politykę wschodnią, odległe”. (PAP)
Czarzasty: Kaczyński oswaja temat wyjścia Polski z UE; oni idą na Wschód, my zostajemy
Nawrocki oswaja prorosyjskiego Brauna, Jarosław Kaczyński temat wyjścia Polski z Unii Europejskiej; oni idą na Wschód, my zostajemy – tak marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty odniósł się m.in. do środowych słów lidera PiS, który dopuszcza negocjacje ws. polexitu.
Słowa, które skomentował Marszałek Sejmu, padły w środę na Krynica Forum 2026. Kaczyński powiedział m.in., że trzeba zmienić Unię Europejską. Wśród możliwych „metod” wprowadzenia zmian wymienił m.in.: oddziaływanie na opinię publiczną czy nowy traktat z opóźnionym okresem wejścia w życie.
Jeśliby zaś te metody nie dały rezultatu, to – jak mówił – jest możliwa metoda „twarda i ryzykowna”. Wskazał, że w unijnych traktatach są przepisy mówiące o zasadach, na jakich państwo może wyjść z UE i że „wszystko zaczyna się od rokowań”. – I po prostu zacząć te rokowania – powiedział prezes PiS.
W czwartkowym wpisie na portalu X Czarzasty załączył fragment wypowiedzi prezesa PiS i napisał: „Nawrocki oswaja prorosyjskiego Brauna, a Kaczyński – temat wyjścia Polski z Unii Europejskiej”. „Oni idą na Wschód. My zostajemy” – dodał.
Do słów lidera PiS odniósł się też rzecznik rządu Adam Szłapka. Jak ocenił na portalu X, „Kaczyński realizuje agendę Brauna, a czyją agendę realizuje Braun – wszyscy wiemy”.
Do słów Kaczyńskiego odniósł się też minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Jego zdaniem Kaczyński „w tak newralgicznym momencie dla naszego bezpieczeństwa ogłasza, że dopuszcza negocjacje o wyjściu Polski z Unii Europejskiej”. „Nawet marzyciele z Kremla nie przewidzieliby, że znaczący polski polityk wypowie się wprost przeciw interesom Polski” – napisał na X.
Kaczyński powiedział w środę m.in., że ma głębokie przeświadczenie, które jest też przekonaniem jego formacji politycznej i które podziela według niego „bardzo wielu Polaków”, iż „Unię Europejską trzeba zmienić”. Mówiąc o metodach wprowadzenia zmian w UE, wymienił m.in.: oddziaływanie na opinię publiczną i nowy traktat z opóźnionym okresem wejścia w życie.
Stwierdził też, że jeśli te metody nie dadzą rezultatu, to w jego przekonaniu jest „możliwa do zastosowania jeszcze jedna metoda, chociaż wie, że to może być kontrowersyjne”.
Zaznaczył tu, że „są w końcowych przepisach Traktatu o Unii Europejskiej, a później także i w tych o funkcjonowaniu Unii Europejskiej przepisy mówiące o tym, na jakich zasadach państwo może wyjść z Unii Europejskiej”.
– To wszystko zaczyna się od rokowań i po prostu zacząć te rokowania. Twarda metoda, ryzykowna, ale jest naprawdę tak źle, tak bardzo źle, że warto zastosować i taką metodę, jeśli by te inne nie dały rezultatu” – powiedział prezes PiS.
Zaznaczył, że oczywiście to wymaga determinacji i uzgodnienia stanowisk, które w różnych sprawach „są niekiedy od siebie, szczególnie chodzi o politykę wschodnią, odległe”.
Słowa Kaczyńskiego skomentował m.in. premier Donald Tusk. Jego zdaniem w Polsce toczy się „twarda walka” m.in. o obecność w Unii Europejskiej. Dodał, że on tej walki „nie zamierza przegrać”, nawet jeśli „nie wszyscy” z nim „zagrają”.
Natomiast o Grzegorzu Braunie – liderze Konfederacji Korony Polskiej – zrobiło się na nowo głośno w kontekście zbliżającego się posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Prezydent Karol Nawrocki zwołał je na 3 listopada. Politycy rządzącej koalicji uważają, że parlamentarzyści ze środowiska Brauna nie powinni być zaproszeni na RBN, zarzucając im prorosyjskość.
Prezydent Nawrocki w październikowym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” powiedział m.in., że ugrupowanie Brauna „ma swoją reprezentację w parlamencie” i jest „siłą polityczną, która według sondaży ma poparcie części Polaków, więc należy ją traktować jako obecną w polskiej polityce”.
W późniejszej wypowiedzi w Polsat News Nawrocki powiedział, że jest prezydentem wszystkich Polaków, zatem też tych, którzy „oddali swój głos czy są gotowi oddać swój głos na Grzegorza Brauna”. Zaznaczył, że według sondaży chodzi o około 10 proc. obywateli i dodał, że „nie możemy udawać, że nie ma w Polsce Grzegorza Brauna i wyborców Grzegorza Brauna”. (PAP)
Kosiniak-Kamysz: PiS i Konfederacja przed wyborami powinni powiedzieć, czy chcą Polexitu
PiS i Konfederacja pod rękę z Grzegorzem Braunem powinni powiedzieć przed wyborami parlamentarnymi, czy chcą Polexitu i co zamierzają zrobić z korzyściami, jakie daje Polsce członkostwo – napisał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz w nawiązaniu do środowych słów Jarosława Kaczyńskiego o UE.
W swoim wpisie na platformie X Kosiniak-Kamysz podkreślił też, że Unię Europejską „trzeba reformować tam, gdzie wymaga poprawy, a nie grozić wyjściem”.
W środę podczas Krynica Forum 2026 prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński powiedział, że trzeba zmienić Unię Europejską. Wśród możliwych „metod” wprowadzenia zmian wymienił m.in.: oddziaływanie na opinię publiczną czy nowy traktat z opóźnionym okresem wejścia w życie.
Jeśliby zaś te metody nie dały rezultatu, to – jak mówił – jest możliwa metoda „twarda i ryzykowna”. Wskazał, że w unijnych traktatach są przepisy mówiące o zasadach, na jakich państwo może wyjść z UE i że „wszystko zaczyna się od rokowań”. – I po prostu zacząć te rokowania – powiedział prezes PiS.
Wicepremier, minister obrony narodowej odniósł się do tej wypowiedzi w czwartek na portalu X.
„Najpierw sprzeciw wobec SAFE – europejskich środków na polską armię i przemysł zbrojeniowy. Teraz Kaczyński mówi o negocjacjach w sprawie Polexitu” – stwierdził wicepremier. Podkreślił, że Polska otrzymała z Unii „setki miliardów euro”, a więc „znacznie więcej, niż wpłaciła”. Szef MON wskazał, że pieniądze te przeznaczone zostały m.in. na drogi, kolej, rozwój wsi, inwestycje i dostęp do wspólnego rynku.
Zdaniem wicepremiera, Unię Europejską „trzeba reformować tam, gdzie wymaga poprawy, a nie grozić wyjściem”. „PiS i Konfederacja pod rękę z Braunem powinni jasno powiedzieć przed wyborami, czy chcą Polexitu i co zamierzają zrobić z korzyściami, jakie daje Polsce członkostwo” – podkreślił.
Program SAFE to unijny fundusz pożyczkowy, którego celem jest udostępnienie państwom członkowskim do 150 mld euro pożyczek na inwestycje w przemysł obronny.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości składali liczne zastrzeżenia do ustawy wdrażającej unijny program – ostatecznie zawetowanej w marcu przez prezydenta Karola Nawrockiego. Posłowie zwracali m.in. uwagi na „mechanizm warunkowości” wydawania środków z tego mechanizmu. PiS i Konfederacja głosowały przeciwko ustawie wdrażającej SAFE, a prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, że prezydent Karol Nawrocki powinien ją zawetować. (PAP)
Sikorski do szefa PiS: przestrzegam, jak się raz wejdzie na tę ścieżkę, to potem jest licytacja na nacjonalizm (aktl.)
Jak się raz wejdzie na tę ścieżkę, to potem jest licytacja na nacjonalizm i antyeuropejskość – stwierdził szef MSZ Radosław Sikorski, nawiązując do środowej wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego ws. Unii Europejskiej.
„A więc jednak chcą Polexitu. Granicy celnej z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą. Kontroli paszportowych na lotniskach. Końca dopłat dla rolników i do inwestycji. Końca KPO i SAFE. A tak się zarzekali, że nigdy w życiu” – napisał w czwartek na X Sikorski.
Później do sprawy szef MSZ odniósł się podczas konferencji prasowej przed wylotem do USA. – Dla mnie było jasne, że jak ktoś mówi, że Unia to Czwarta Rzesza, że Unia odbiera nam suwerenność – to znaczy, że rozważa wyjście. Dzisiaj mamy potwierdzenie tej mojej intuicji. Z PiS-em jest tak, że oni nigdy mentalnie do Unii nie weszli; zawsze mówili o Unii per „oni” – stwierdził.
– Dziękuję Jarosławowi Kaczyńskiemu za szczerość; mam nadzieję, że polscy przedsiębiorcy i polscy rolnicy usłyszeli te słowa – dodał szef MSZ. – Mam nadzieję, że wszyscy polscy wyborcy wyciągną wniosek z tego, że wybór skrajnej prawicy (…) czym się to może skończyć – powiedział.
Szef MSZ przypomniał też przypadek Wielkiej Brytanii i brexit. – Dzisiaj brytyjscy rolnicy narzekają na zwiększenie biurokracji (…), a nie mają już dopłat. Brytyjski handel z krajami UE spadł, w zależności od dziedziny, od 25 do 39 proc. – wskazał.
– Granica Polski z Niemcami, z Czechami, Słowacją, z Litwą byłaby granicą celną i regulacyjną; trzeba by nie tylko płacić cła, ale i wypełniać wszelkie formularze dotyczące dopuszczenia czegoś na rynek europejski. Przywrócone byłyby pełne kontrole graniczne, skończyłyby się dopłaty – mówił Sikorski, przypominając także programy takie jak KPO, SAFE i planowaną na przyszłą perspektywę budżetową tzw. kopertę narodową dla Polski w wysokości ok. 120 mld euro.
Sikorski przypomniał też, że także władze brytyjskie, ogłaszając referendum ws. brexitu, deklarowały, że Wielka Brytania nie chce opuszczać Unii. – Jak się raz wejdzie na tę ścieżkę, to potem jest licytacja na nacjonalizm i antyeuropejskość. Bardzo serdecznie przestrzegam wszystkich przed tymi populistycznymi nacjonalistami. Wielka Brytania sobie poradzi, bo ma Kanał La Manche i bombę atomową. Dla nas byłaby to katastrofa – powiedział Sikorski.
Podkreślił, że „zrobi wszystko, co w jego mocy”, aby uchronić Polskę „przed takim nieszczęściem, które spotkało Wielką Brytanię”.
– Nasz rząd na to (polexit – PAP) nie pozwoli. My przestrzegamy przed nacjonalistami od wielu lat. Do tej pory niektórzy z państwa nam nie wierzyli. Teraz musicie nam uwierzyć, że oni naprawdę mogą to zrobić – dodał.
Sikorski ocenił ponadto, że słowa Kaczyńskiego o UE to „triumf eurofobii (Zbigniewa) Ziobry i przejęcie całego PiS-u przez ideologię Solidarnej Polski (obecnie Suwerenna Polska – PAP)”. – Co prawda (Ziobro – PAP) przegrał politycznie, ale wygrał ideowo – skwitował szef MSZ. W czasie rządów PiS Ziobro wielokrotnie krytykował działania Unii, np. w 2021 r. stwierdził, że UE traktuje Polskę „jak kolonię”.
W środę, podczas wystąpienia na Krynica Forum 2026, Kaczyński powiedział m.in., że ma głębokie przeświadczenie, które jest też przekonaniem jego formacji politycznej i które podziela według niego „bardzo wielu Polaków”, iż „Unię Europejską trzeba zmienić”.
Mówiąc o metodach wprowadzenia zmian w UE, wymienił m.in.: oddziaływanie na opinię publiczną i nowy traktat z opóźnionym okresem wejścia w życie.
Zaznaczył zarazem, że „są w końcowych przepisach Traktatu o Unii Europejskiej, a później także i w tych o funkcjonowaniu Unii Europejskiej przepisy mówiące o tym, na jakich zasadach państwo może wyjść z Unii Europejskiej”.
– Twarda metoda, ryzykowna, ale jest naprawdę tak źle, tak bardzo źle, że warto zastosować i taką metodę, jeśli by te inne nie dały rezultatu – powiedział Kaczyński.
W czwartek europosłanka Nowej Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus oraz minister infrastruktury Dariusz Klimczak – komentując słowa prezesa PiS o metodach nacisku na zmiany w Unii Europejskiej ocenili, że to bardzo niebezpieczne słowa i działanie przeciwko polskiej racji stanu. (PAP)
Wypowiedzi prezesa PiS o UE – czasem sceptyczne, ale bez wezwań do polexitu
Jarosław Kaczyński mówił w przeszłości różnie o Unii Europejskiej, ale nigdy nie postulował polexitu. Przypominamy niektóre wypowiedzi prezesa PiS o członkostwie Polski w UE na przestrzeni lat.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas Krynica Forum 2026 mówił w środę o potrzebie zmian w Unii Europejskiej. Wśród możliwych „metod” wprowadzenia tych zmian wymienił m.in.: oddziaływanie na opinię publiczną, nowy traktat z opóźnionym okresem wejścia w życie, czy metodę „twardą i ryzykowną”. Dodał w tym kontekście, że „są w końcowych przepisach Traktatu o Unii Europejskiej, a później także i w tych o funkcjonowaniu Unii Europejskiej przepisy mówiące o tym, na jakich zasadach państwo może wyjść z Unii Europejskiej”.
W przeszłości prezes PiS wypowiadał się różnie na temat członkostwa Polski w UE. Na ogół podkreślał potrzebę zachowania Unii jako związku silnych państw narodowych oraz był niechętny wobec szybkiego wejścia Polski do strefy euro.
Zasłynął też z jednej strony wypowiedzią podczas spotkania z szefem Komisji Europejskiej Romano Prodim w 2003 roku, że Unia Europejska nie ma demosu. Z drugiej jako premier proponował w 2006 roku tworzenie armii europejskiej.
W ostatnich latach wielokrotnie krytykował ewentualne zmiany w traktatach europejskich, które ograniczyłyby pozycję państw narodowych. Nie wypowiadał się jednak nigdy wprost za polexitem.
Poniżej przedstawiamy niektóre wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat Polski w UE w ciągu ostatnich lat.
19 maja 2003 roku podczas konferencji prasowej przed referendum europejskim w Krakowie prezes PiS zachęcał zwolenników partii do wzięcia udziału w referendum i głosowania za przystąpieniem do Unii Europejskiej.
„Konserwatywny wyborca musi sobie uświadomić, że Polska ma wybór między byciem w Europie a byciem poza Europą, czyli pozostawaniem w sferze wpływów rosyjskich” – mówił Kaczyński. „Konserwatysta musi być aktywny i wiedzieć, że Unia to szansa i zadanie i, że nie opłaca się być na zewnątrz, choć trzeba niejedną bitwę tam stoczyć” – dodał.
13 marca 2017 roku Jarosław Kaczyński – wówczas prezes partii rządzącej – zapewniał na konferencji prasowej, że nie ma scenariusza polexitu:
„Nie ma takiego scenariusza. Przypomnę, że kiedy decydowaliśmy o naszej postawie ws. referendum nt. wejścia Polski do UE, to był podział w PiS-ie. Na czele przeciwników Unii stał dzisiejszy eurodeputowany Marek Jurek – oni zebrali na kongresie partii (…) chyba ok. 30 proc. głosów, ale 70 proc. miało inne zdanie i nasza partia zaangażowała się bardzo energicznie, sam objeżdżałem Polskę, w sprawę poparcia dla wejścia Polski do UE” – mówił.
„Natomiast jesteśmy głęboko przekonani, że Unia rzeczywiście powinna być zreformowana, tylko że to jest nasza własna koncepcja, a nie koncepcja pani Le Pen, która, jeśli dobrze rozumiem jej postawę, uważa, że UE należy zlikwidować. My w żadnym razie tego poglądu nie podzielamy” – dodał.
30 września 2018 roku w Bydgoszczy prezes PiS mówił: „Polska oczywiście chce być w Unii Europejskiej, Polska chce mieć jak najlepsze stosunki z sąsiadami. To jest normalne, bo to jest najlepsza, optymalna sytuacja dla każdego państwa”. Zaznaczył jednocześnie, że „to nie może oznaczać gotowości do podporządkowywania się”. „Gotowości do tego, żeby uznać status naszego kraju za status kraju w gruncie rzeczy zależnego. Takiego, którego suwerenność jest tak naprawdę tylko pozorem, który w różnych bardzo ważnych sprawach (…) musi przyjmować racje, a przede wszystkim interesy innych; interesy w najróżniejszych dziedzinach począwszy od interesów politycznych, a skończywszy na interesach ekonomicznych” – podkreślał.
27 kwietnia 2019 roku podczas konwencji PiS w Poznaniu przed wyborami do PE prezes PiS mówił: „Przynależność do UE jest wymogiem polskiego patriotyzmu, jest korzystna dla Polski – mamy wyższe bezpieczeństwo i lepszy status”.
15 września 2021 roku w wywiadzie dla PAP Jarosław Kaczyński, prezes PiS i wicepremier oświadczył: „Nie będzie żadnego polexitu. To wymysł propagandowy, który po wielokroć był stosowany wobec nas. Jednoznacznie widzimy przyszłość Polski w Unii Europejskiej”.
Zaznaczył jednocześnie, że jego ugrupowanie chce zakończenia kryzysu widocznego w UE. „Traktaty w niemałym stopniu przestają obowiązywać albo są wykorzystywane pretekstowo. Zasada równości państw też jest łamana i to w sposób bardzo drastyczny. Widać też tendencje do instrumentalizacji UE przez najsilniejsze państwa, w szczególności jedno – Niemcy. Temu musimy się przeciwstawiać. Jesteśmy za tym, by unijne traktaty zostały odpowiednio doprecyzowane tak, aby różnego rodzaju nadużycia były radykalnie utrudnione” – powiedział.
Lider PiS tłumaczył, że zawsze, kiedy prawo jest podważane mamy do czynienia z taką sytuacją, że „tracą na tym ci słabsi, a wygrywają ci silniejsi”. „Polska musi być w UE, to jest wymóg polskiego patriotyzmu, by tę obecność popierać. My ją popieraliśmy, kiedy było referendum, my ją popieraliśmy przez cały ten czas i popieramy w dalszym ciągu” – podkreślił.
19 listopada 2022 podczas spotkania w Muzeum Śląskim w Katowicach, prezes PiS mówił: „Droga spod jednego buta – rosyjskiego czy sowieckiego, pod drugi but – niemiecki, to naprawdę nie jest droga, którą mogą wybierać polscy patrioci”.
„Zupełnie aktualną sprawą jest kwestia związana z kształtem Unii Europejskiej. Czy to ma być związek suwerennych państw, które pewną część suwerenności przekazały do władz Unii Europejskiej, ale zgodnie z własnym prawem, zgodnie z własną konstytucją, czy też to ma być jedno państwo – federalne, w gruncie rzeczy centralistyczne z przywódcą rolą Niemiec”.
3 grudnia 2022 roku w Zielonej Górze prezes PiS powiedział: „W Unii Europejskiej Polska powinna być, bo tego domaga się polskie społeczeństwo, a jest demokracja, więc to musi być brane pod uwagę jako przesłanka podstawowa”. „Polska poza Unią Europejską byłaby naprawdę pod wieloma względami w trudnej sytuacji” – ocenił.
11 grudnia 2023 roku podczas debaty nad exposé premiera Mateusza Morawieckiego prezes Jarosław Kaczyński stwierdził, że zagrożeniem dla Polski są „plany, które formowane są i przyjęte przez Parlament Europejski, formowane w Unii Europejskiej”. „Trzeba sobie powiedzieć, może nawet ostrzej niż to powiedział premier: to jest koncepcja zmiany państwa polskiego w teren zamieszkiwania Polaków zarządzany z zewnątrz, z Brukseli, a w istocie z Berlina” – podkreślał prezes PiS.
„Trzeba to niebezpieczeństwo traktować wyjątkowo poważnie” – przestrzegał. „Musimy mu się za wszelką cenę przeciwstawić – to nie może być taktyka, to nie może być gra, że wczoraj byliśmy za, dzisiaj jesteśmy przeciw. To musi być stałe, twarde, bezwzględnie stawiane +nie+. Nie możemy się zgodzić na to, żeby polska niepodległość była znowu historycznym incydentem, tak jak ta z lat 1918-1939. Polska może się rozwijać tylko jako państwo niepodległe” – mówił Kaczyński.
2 maja 2024 roku podczas kampanii przed wyborami do PE Jarosław Kaczyński powiedział, że „Polska musi być w Unii Europejskiej, takie są czasy”. „Ale Polska musi być w Unii Europejskiej jako silne, dobrze rozwijające się i doganiające Zachód państwo, bo możemy ten Zachód szybko dogonić. To byłoby po raz pierwszy w naszej historii i my ten wielki historyczny sukces możemy odnieść” – mówił.
15 września 2025 roku podczas spotkania z mieszkańcami Krakowa prezes PiS ocenił, że przed Polską jest wiele zadań w obecnej sytuacji międzynarodowej, w tym sytuacji w Unii Europejskiej. Zaznaczył jednak, że prezydent Karol Nawrocki „wziął się za to energicznie”.
Szczególną uwagę Kaczyński zwrócił na – według niego – konieczność zaangażowania prezydenta w sytuacji, gdy – jak mówił prezes – „UE planuje bardzo daleko idące zmiany w nowym traktacie”. – Jednocześnie odczuwamy wiele dolegliwości związanych z naszym członkostwem w UE – powiedział prezes i podkreślił, że nie są to jednak takie dolegliwości, które prowadziłyby do wniosku, by wyjść z UE.
Zdaniem Kaczyńskiego „nowy traktat europejski będzie radykalnie ograniczał naszą suwerenność”. – Najlepiej odnosić się do tego, co już jest. A coś takiego, o czym – jak sądzę – myślimy, jest pewien szczególny status, który dotąd dwa kraje (Dania, Irlandia) uzyskały w dość odległym czasie, a który jest zapewniony dzięki instytucji, która się nazywa opt-out – tzn. zwolnienie pewnych państw z obowiązków, zachowanie ich suwerenności w dziedzinach, gdzie inne państwa tę suwerenność oddają władzom unijnym – powiedział Kaczyński.
Komentował w ten sposób rezolucje Parlamentu Europejskiego z listopada 2023 roku, w której opowiedziano się za zmianą traktatów unijnych. Główne zmiany zapisane w dokumencie to rezygnacja z zasady jednomyślności w głosowaniach w Radzie UE w 65 obszarach i przeniesienie kompetencji z poziomu państw członkowskich na poziom UE m.in. poprzez utworzenie dwóch nowych kompetencji wyłącznych UE – w zakresie ochrony środowiska oraz bioróżnorodności – oraz znaczne rozszerzenie kompetencji współdzielonych, które obejmowałyby siedem nowych obszarów: politykę zagraniczną i bezpieczeństwo, ochronę granic, zdrowie publiczne, obronę cywilną, przemysł i edukację. (PAP)
pś/ dafa/ mhr/