Kontrowersje po filmiku, na którym oficer marynarki tańczy na pokładzie ORP „Orzeł”. „Są rzeczy, których się w mundurze nie robi”

Popularne

Nie można się obrażać na nowe media – powiedział PAP dr Radosław Aksamit z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Medialnej Uniwersytetu Śląskiego, komentując wideo, na którym oficer marynarki tańczy na pokładzie ORP „Orzeł”. Wojskowi tłumaczą, że budowanie zasięgów pozwala docierać do młodych także z poważnymi treściami.

Na TikToku, ale także na innych portalach społecznościowych typu Instagram czy X, furorę robi trend „aura farming”. Stał się wiralem po tym, jak w sieci pojawiło się nagranie przedstawiające Rayyana Arkana Dikhę, 11-letniego chłopca z Indonezji, wykonującego efektowny taniec, balansując na dziobie długiej łodzi wyścigowej.

 

W młodzieżowym slangu „aura farming” oznacza celowe wykonywanie czynności, często w sposób powtarzalny, aby stworzyć wrażenie pewności siebie, niezależności i charyzmy. „Aura” to termin często używany przez pokolenie alfa (urodzeni po 2010 r.) do określenia czyjegoś „fajnego” charakteru. Natomiast „farming” pochodzi z gier, w których gracze zbierają zasoby lub punkty. „Aura farming” wykorzystuje tę koncepcję do zdobywania społecznego podziwu.
I faktycznie – Rayyan Arkan Dikha stał się w oczach młodego pokolenia „najlepszym farmerem aury” ze względu na jego spokojne usposobienie i płynną gestykulację. Wkrótce po premierze filmu Dikha w sieci zaroiło się od naśladowców. Nastąpił wysyp filmików, na których internauci tańczą – nie tylko na łodziach wiosłowych. Natomiast uwagę analityków trendów internetowych zwróciło zaangażowanie w tę zabawę przedstawicieli służb oraz instytucji zaufania publicznego, jak np. Marynarki Wojennej RP czy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
– Kręcenie pupą w różnych konfiguracjach staje się wyznacznikiem internetowego statusu. Kłopot pojawia się wówczas, kiedy dorośli udają, że coś jest śmieszne lub bagatelizują obrazy wrzucane bezmyślnie do sieci – powiedział PAP Daniel Dziewit z Centrum Terapii dla Młodzieży „Reset”. – O ile rozumiem nastolatków szukających atencji w różnych wyzwaniach, o tyle nie rozumiem dorosłych w mundurach różnych służb, szukających jej na dachach pojazdów, łodziach podwodnych czy na motorówkach – dodał.
Dlaczego polska Marynarka Wojenna uległa temu trendowi? – Naszym celem było przedstawienie marynarzy jako ludzi zdeterminowanych do obrony interesów Polski na morzach, jako osób mających dystans do siebie, ale przede wszystkim tworzących okręt – świetnie wyszkoloną i zgraną załogę, która nie boi się wyzwań, posiada właśnie tę wskazaną AURĘ – powiedział PAP kpt. mar. Damian Przybysz z 3. Flotylli Okrętów Marynarki Wojennej.
Zaznaczył, że nadążanie za internetowymi trendami to model komunikacji formacji, a „proste i przyjemne” treści docierają do bardzo szerokiego grona odbiorców, które następnie zauważa ambitniejsze treści.
– Filmik na samym portalu Instagram wyświetlono prawie 6 mln razy, a nasze konta zasilone zostały dziesiątkami tysięcy nowych obserwatorów – zauważył. Według niego komentarze internautów pokazują, że świadomość społeczna istnienia Morskiego Rodzaju Sił Zbrojnych znacznie wzrosła, szczególnie pośród młodych odbiorców.
W podobnym tonie, w imieniu WOPR, wyjaśniał zamieszczenie podobnego filmu przez ratowników wodnych Patryk Znamirowski, pełnomocnik Zarządu ds. profilaktyki i komunikacji społecznej. – Celem naszego konta na TikToku jest promocja bezpieczeństwa nad wodą – wskazał.
Jak dodał, same filmy o charakterze dydaktycznym nie pozwolą dotrzeć do młodszych odbiorców, dlatego też WOPR realizuje różne popularne trendy, aby zwiększyć zasięgi i przyciągnąć uwagę szerszej publiczności.
Zdaniem dr. Radosława Aksamita z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Medialnej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach coraz częściej zauważamy, że łatwiej jest dotrzeć do szerokiej grupy odbiorców właśnie poprzez social media, które stawiają na komunikację obrazkową.
Jednak, jak ocenił, „rzecz w tym, żeby w sensowny sposób, z wartościowym kontentem dotrzeć do młodych ludzi”.
Wskazał, że coraz więcej szanowanych instytucji widzi potrzebę komunikacji poprzez takie kanały, jak Instagram, Facebook czy TikTok, oferujące odbiorcom krótkie nagrania, tzw. rolki.
– Nie można się na to obrażać – podkreślił i dodał, że „naszą rolą, jako specjalistów od komunikacji, jest podbijanie tej infosfery poprzez tworzenie zawartości, która będzie zarówno atrakcyjna, jak i merytoryczna”.
Z kolei dr hab. Mariusz Zbigniew Jędrzejko, pedagog i socjolog, logoterapeuta, profesor Akademii Piotrkowskiej, oficer WP w st. spoczynku, nie szczędził filmikowi Marynarki Wojennej RP gorzkich słów.
– Okazuje się, że nie istnieją granice absurdu w „trendach internetowych”. Potrafią odbierać rozum ludziom, których powinna cechować absolutna przyzwoitość, powaga i odpowiedzialność – podkreślił w rozmowie z PAP. – Poza tym są rzeczy, których się w mundurze nie robi, nawet gdyby posty miały 6 milionów wyświetleń – zaznaczył.
Jego zdaniem „ten model popularyzacji kogokolwiek albo czegokolwiek świadczy o tym, że ten, który to zrobił, i ten, który tego broni, nie rozumie zupełnie etosu służby wojskowej”.
Pedagog ostrzegł jednocześnie, że „teraz będziemy mieli bohaterskie dzieci, które tak jak WOPR-owcy i marynarze będą tańczyły na dziobach motorówek i jachtów swoich ojców, być może pędzących 30 mil na godzinę”.
– I to jest przykład, jak internet ogłupia ludzi, a oni potem mówią, że musimy za tymi trendami podążać. A my musimy podążać za rozumem – podsumował ekspert.
Jednak gdyby ktoś myślał, że szukanie popularności poprzez media jest wymysłem naszych czasów, jest w błędzie. Marian Ślepecki, dziś ponad 80-latek, który służył na najsłynniejszym polskim niszczycielu ORP „Błyskawica”, opowiedział PAP, jak w 1966 r. na okręcie, na którym służył, kręcono film fabularny pt. „Marynarka to męska przygoda”, który miał być swojego rodzaju reklamą i zachętą do wstępowania w szeregi Marynarki Wojennej.
Zapytany o opinię na temat współczesnej „twórczości” marynarzy ORP „Orzeł” nagrywających filmiki z tańcami na pokładzie okrętu ocenił, że kiedyś nie byłoby to możliwe, bo „co innego, jeśli się pewne rzeczy robi w czasie wolnym, a co innego wypada na służbie”.
– Kiedyś była dyscyplina, nawet żeby wyjść na ląd, na przepustkę, to trzeba było sobie zasłużyć – zaznaczył. I ocenił, że gdyby on zaczął tańczyć na górnym pokładzie, od razu trafiłby do aresztu.
Daniel Dziewit z Centrum Terapii dla Młodzieży „Reset” w rozmowie z PAP zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt. – Przeróżne przypadkowe treści mają jednak i drugą stronę. Niestety coraz częściej młodzi żyją w iluzji sławy, popularności i „sukcesu” i te marzenia kończą się w gabinetach terapeutycznych, bo okazuje się, że w realnym świecie kręcenie się na łódce nic nie znaczy – podkreślił ekspert. – Efekt zarażenia społecznego polega na małpowaniu, co nierzadko prowadzi do frustracji, a nie pożądanej pewności siebie – dodał.
– Przestrzegałbym dorosłych przed naśladowaniem dzieci, bo przecież to my, dorośli, chcemy wskazywać i podpowiadać im to, co trwałe, wartościowe, mądre i budujące autorytet. Z doświadczenia wiemy, że to, co wartościowe, buduje się długo. Nie na klikach, odświeżeniach i lajkach – podsumował.

 

Mira Suchodolska (PAP)

 

mir/ aba/ lm/ mark/ mhr/

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane