Gina Redding z Lake Wales na Florydzie trafiła do aresztu za posiadanie narkotyków i… przez własną głupotę. 48-latka nie umiała schować dumy do kieszeni – gdy otrzymała mandat za złamanie przepisów ruchu drogowego, zadzwoniła pod numer alarmowy i poskarżyła się na nałożoną na nią karę. Ponowna interwencja policjantów doprowadziła do przeszukania, podczas którego u kobiety znaleziono marihuanę oraz… blisko 30 torebek z fentanylem.
Zaczęło się od blokady drogi, którą zastępcy szeryfa powiatu Polk zamknęli, aby umożliwić pracę ekipom techników energetycznych. Redding ominęła funkcjonariusza kierującego ruchem i wjechała na zamknięty odcinek drogi. Na jego drugim końcu została zatrzymana i ukarana mandatem przez innego mundurowego.
Kobieta nie chciała pogodzić się z krzywdzącą – jej zdaniem – decyzją funkcjonariusza, więc… zaczęła śledzić jego radiowóz. W międzyczasie zadzwoniła pod numer alarmowy 911, aby poskarżyć się na wystawiony mandat. Niezgodne z prawem wykorzystanie numeru alarmowego ściągnęło na 40-latkę kolejne kłopoty – została ponownie zatrzymana i tym razem także aresztowana. Dodatkowo otrzymała też mandat za zbyt mocno przyciemnione szyby w aucie, na które pierwszy zastępca przymknął oko lub nie zwrócił na nie uwagi.
Podczas standardowej procedury przeszukania samochodu zatrzymanej przed jego odholowaniem funkcjonariusze znaleźli w pojeździe marihuanę. Z kolei podczas zaawansowanego skanowania ciała w czasie przyjęcia do aresztu wykryto „ciało obce”. Jak się okazało, było to 28 woreczków z fentanylem, które 40-latka ukryła w – jak określił to szeryf Grady Judd – „jej Wirginii”.
Redding usłyszała zarzuty handlu narkotykami, nadużycia numeru alarmowego 911 oraz posiadania marihuany.
Red. JŁ







