Vive la France! 

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Był taki dzień, kiedy Dallas pachniało świeżymi bagietkami, mieniło się odcieniami granatu, bieli i czerwieni, a na ulicach częściej niż angielski można było również usłyszeć język francuski.

14 lipca, w najważniejsze święto narodowe Francji, obchodzone w rocznicę zdobycia Bastylii – miasto żyło nie tylko francuską kulturą, ale także wielkim piłkarskim świętem. Tego samego dnia reprezentacja Francji walczyła właśnie w Dallas o awans do finału FIFA World Cup 2026.

Mój francuski dzień rozpoczął się od wizyty w ulubionej francuskiej piekarni. Chrupiące bagietki, maślane croissanty i zapach świeżo wypiekanego pieczywa sprawiły, że przez chwilę można było poczuć się jak w jednej z paryskich boulangerie. Później był przystanek przy eleganckiej francuskiej restauracji, do której – jak opowiadają pracownicy – często zagląda były prezydent George W. Bush. Francuskie dekoracje, trójkolorowe flagi i letnia atmosfera idealnie wpisywały się w klimat tego wyjątkowego dnia.

Kolejnym punktem była oficjalna strefa kibica At The Star we Frisco. Tam nie było już żadnych wątpliwości, komu kibicuje większość zgromadzonych. Dominował kolor niebieski, a koszulki z nazwiskami Mbappé, Olise czy Dembélé widać było dosłownie na każdym kroku. Mój syn również postanowił dołączyć do francuskiej drużyny kibiców i kupił koszulkę z francuską flagą. Wygląda na to, że podczas tego mundialu zyskał nowego piłkarskiego idola – Michaela Olise.

Na sam stadion w Arlington nie udało nam się już dostać. Bilety na półfinał zostały wyprzedane wiele miesięcy wcześniej, a te pojawiające się na rynku wtórnym osiągały astronomiczne ceny. Trudno się temu dziwić – półfinał mistrzostw świata to wydarzenie, które zdarza się raz na wiele lat. Dallas i Arlington przyciągnęły tego dnia nie tylko tysiące kibiców z całego świata, ale również znane postacie ze świata sportu i show-biznesu. Wśród nich był między innymi David Beckham z rodziną.

Największym zaskoczeniem okazała się jednak skala francuskiego dopingu. W strefie kibica niemal na każdym kroku słychać było okrzyki „Allez les Bleus!”, a atmosfera bardziej przypominała Paryż niż Teksas. Francuscy kibice stworzyli prawdziwe widowisko – pełne śpiewów, flag i ogromnych emocji.

Sport po raz kolejny udowodnił jednak, że jest nieprzewidywalny. Mimo fantastycznego dopingu i wielkich nadziei to reprezentacja Hiszpanii okazała się lepsza i wywalczyła awans do finału. Gratulacje dla Hiszpanii, że rozegrała znakomite spotkanie i zasłużenie znalazła się w decydującym meczu turnieju.

Francji należą się jednak ogromne brawa. Nie tylko za walkę na boisku, ale także za atmosferę, którą jej kibice stworzyli w Dallas. Przez jeden dzień moje teksańskie miasto zamieniło się w mały kawałek Paryża – pełen francuskich smaków, kolorów, muzyki i radości.

I właśnie za to kocham mundial. Nie tylko za gole i sportowe emocje, ale przede wszystkim za ludzi. Za możliwość spotkania kibiców z całego świata, poznawania ich kultur, tradycji i historii. Dallas podczas FIFA World Cup 2026 stało się miejscem, w którym cały świat spotyka się na jednej ulicy. Jednego dnia jest trochę Meksykiem, następnego Argentyną, później Brazylią, a 14 lipca – bez wątpienia – było najbardziej francuskim miastem w całym Teksasie. Vive la France!

Ludmiła Mituła

Dallas, Teksas

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane