Poczta Stanów Zjednoczonych (USPS) odnotowała w ubiegłym roku ponad 5200 ataków psów na swoich pracowników. Los Angeles po raz kolejny zajęło pierwsze miejsce w rankingu miast z największą liczbą takich incydentów, wyprzedzając Dallas i Denver.
Według danych USPS Los Angeles zgłosiło 70 ataków, Dallas – 50, Denver – 45, Houston – 44, a Chicago – 43. W dalszej kolejności znalazły się St. Louis (40), Indianapolis (35), San Diego (32), San Antonio (31) oraz Cleveland i Kansas City (po 30). Zestawienie zamykają – z 16 incydentami każde – Miami, San Francisco i Rochester w stanie Nowy Jork.
W rankingu stanów niezmiennie prowadzi Kalifornia z 673 zgłoszonymi ugryzieniami lub incydentami, choć wynik ten jest niższy niż w poprzednich latach – w 2024 roku odnotowano tam 701 takich przypadków, a w 2023 – 727. Na kolejnych miejscach uplasowały się Teksas (358), Ohio (287), Nowy Jork (269) oraz Pensylwania (267). Dziesiąte miejsce zajęła Indiana (159), zastępując Karolinę Północną.
Właściciel psa, który zaatakuje listonosza, może ponieść odpowiedzialność finansową obejmującą koszty leczenia, utracone wynagrodzenie, zniszczoną odzież i straty niematerialne. USPS zastrzega ponadto, że doręczanie poczty może zostać zawieszone dla całej okolicy nawet wówczas, gdy do ataku nie doszło, lecz swobodnie poruszający się pies wzbudził u pracownika poczucie zagrożenia.
Listonosze przechodzą szkolenia z postępowania podczas ataku – mają stać w miejscu, używać torby z korespondencją jako tarczy i w razie potrzeby stosować repelent na psy. USPS wyposaża ich również w skanery ręczne z alertami o psach i umieszcza fizyczne karty ostrzegawcze w sortowniach. Na skrzynkach pocztowych pod adresami, gdzie przebywa pies, mogą pojawiać się naklejki z odciskiem psiej łapy.
USPS apeluje do właścicieli psów, by podczas doręczania przesyłek trzymali zwierzęta na smyczy lub w zamkniętych pomieszczeniach. Przestrzega również, by nie odbierać paczek bezpośrednio od listonosza w obecności psa – zwierzę może odebrać taką interakcję jako zagrożenie.
Red. JŁ