Strona ukraińska sama doprowadziła do tego problemu, niech szuka rozwiązania – powiedział w piątek premier Donald Tusk, odnosząc się do nadania ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA”. Dodał, że jeżeli do Kijowa nie dotrą polskie argumenty, o relacjach z Ukrainą decydował będzie „twardy biznes”.
– Sugerowałem stronie ukraińskiej, aby poważnie potraktowali ten ewidentny kryzys zaufania, jeśli chodzi o przynajmniej emocje historyczne – powiedział szef rządu podczas konferencji prasowej po powrocie z Czarnogóry. Wskazał, że rolą obu elit politycznych – zarówno ukraińskiej, jak i polskiej – jest dbanie o „wzajemną wrażliwość”.
– Zasugerowałem stronie ukraińskiej, żeby poszukała jakiegoś rozwiązania. Sama doprowadziła do tego problemu, niech szuka rozwiązania – podkreślił Tusk.
Szef rządu przypomniał, że Polska i Ukraina będą wspólnie organizować w czerwcu w Gdańsku konferencję poświęconą powojennej odbudowie Ukrainy. – To są poważne biznesy: i polskie, i europejskie, i ukraińskie – mówił. – Ale to jest w interesie Ukrainy, żeby to się odbyło, i żeby odbyło się w takiej dobrej atmosferze – dodał Tusk.
– Myślę, że w tej chwili cała odpowiedzialność jest po stronie ukraińskiej, żeby jakoś zaleczyć ten niepotrzebny zupełnie (…) konflikt interpretacji historycznej. Nie mam żadnych wątpliwości – podkreślił premier.
– Ja rozumiem absolutnie, każdy ma swoją narodową wrażliwość i rozumiem, że Ukraińcy będą czcić pamięć tych, którzy walczyli z sowieckim najeźdźcą, ale nie zrozumiałbym, gdyby chcieli równocześnie czcić pamięć tych, którzy mordowali Polaków – najbliższych sojuszników było nie było – mówił premier.
Wyraził nadzieję, że te argumenty „w końcu dotrą do Kijowa”. – Jeśli nie, to będzie oznaczało, że nie empatia, tylko twardy biznes będzie decydował o naszych relacjach – zaznaczył Tusk.(PAP)
ef/ andr/ rbk/