Coraz więcej polityków w Kalifornii wzywa do całkowitego porzucenia projektu kolei dużych prędkości, którego koszty wzrosły z pierwotnie szacowanych 33-45 miliardów dolarów do ponad 230 miliardów dolarów – czyli o ponad 700 procent. Senator stanowy Tony Strickland ocenił, że projekt „nigdy nie zostanie ukończony” i generuje ogromne straty finansowe dla stanu.
Inwestycję zapoczątkowano w 2008 roku z założeniem ukończenia do 2020 roku. Aktualnie jako najwcześniejszy możliwy termin realizacji podawany jest rok 2032. Odpowiedzialna za projekt California High-Speed Rail Authority znacząco ograniczyła jego zakres – pierwotnie planowana linia między San Francisco a Los Angeles została zredukowana do odcinka w Dolinie Centralnej między Merced a Bakersfield. Już w 2019 roku gubernator Gavin Newsom wycofał się z pierwotnej wizji, wskazując na brak przejrzystości projektu.
Sytuację finansową inwestycji pogorszyła decyzja administracji Donalda Trumpa o wycofaniu około 4 miliardów dolarów federalnego finansowania z powodu braku współpracy ze strony władz Kalifornii w innych obszarach. Stan podjął próbę zaskarżenia tej decyzji, jednak prokurator generalny Rob Bonta ostatecznie wycofał pozew. Władze stanowe rozważają pozyskanie kapitału prywatnego, lecz inwestorzy pozostają sceptyczni wobec rosnących kosztów i kolejnych opóźnień.
Krytyka projektu narasta również na poziomie federalnym. Kongresmen Kevin Kiley określił go jako „jedną z największych porażek infrastrukturalnych” w historii Stanów Zjednoczonych. Ekspert Lou Thompson ocenił projekt jako „ślepą uliczkę” i wskazał, że bez dodatkowego finansowania nie ma realnych szans na ukończenie nawet skróconego odcinka. Krytycy zwracają uwagę, że szacowane koszty inwestycji są zbliżone do rocznego budżetu całego stanu. Senator Strickland przewiduje, że przyszły gubernator – niezależnie od tego, z jakiej będzie partii – może zdecydować się na zakończenie projektu w obliczu wciąż rosnącego deficytu budżetowego.
Red. JŁ