Gubernator Illinois JB Pritzker ostro skrytykował prezydenta Donalda Trumpa po jego komentarzach dotyczących przemocy w Chicago. Spór wybuchł po serii strzelanin podczas weekendu z okazji Juneteenth, w których zginęło siedem osób, a dziesiątki zostały ranne.
Trump: Chicago mogłoby być bezpieczne w miesiąc
Prezydent Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że mógłby uczynić Chicago bezpiecznym miastem w ciągu jednego miesiąca, jeśli władze Illinois zwróciłyby się do niego o pomoc. W swoim wpisie skrytykował gubernatora Pritzkera i wskazał na falę przemocy, która miała miejsce podczas świątecznego weekendu.
Według danych policji do niedzielnego popołudnia postrzelonych zostało co najmniej 37 osób, a siedem z nich zginęło. Jednym z najpoważniejszych incydentów była masowa strzelanina w dzielnicy Princeton Park, gdzie rannych zostało 13 osób.
Pritzker: Potrzebujemy wsparcia służb, a nie politycznych deklaracji
Gubernator Illinois zakwestionował zapewnienia prezydenta, twierdząc, że walka z przestępczością wymaga konkretnych działań, a nie medialnych obietnic. Podkreślił, że zwrócił się już o wsparcie do federalnych agencji, w tym FBI, DEA i ATF, w zakresie zwalczania nielegalnej broni, handlu narkotykami i działalności gangów.
Pritzker zaznaczył jednocześnie, że bezpieczeństwo mieszkańców pozostaje dla niego priorytetem, jednak nie popiera pomysłów związanych z federalną lub wojskową interwencją w mieście.
Przestępczość nadal problemem, ale statystyki są niższe
Mimo tragicznego weekendu dane pokazują, że w ostatnich latach poziom przestępczości z użyciem przemocy w Chicago generalnie spadał, zgodnie z trendami obserwowanymi również w innych amerykańskich miastach.
Do aktów przemocy doszło także w innych częściach kraju, między innymi w Filadelfii, Cincinnati i Kansas City, co pokazuje, że problem przemocy z użyciem broni palnej pozostaje wyzwaniem dla wielu amerykańskich metropolii.