Polska drużyna w formie takiej jak zwykle czyli… złej. Piłkarze i trener robią dobre miny do złej gry

Popularne

Kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski Robert Lewandowski po meczu z Bośnią i Hercegowiną w Lidze Narodów (0:0) chwalił postawę drużyny w defensywie. Ubolewał jednak, że w ataku zabrakło większej determinacji.

– Z boku często to inaczej wygląda, ale ja z boiska miałem wrażenie, że w defensywie jesteśmy naprawdę solidni. Z przodu może czasami zabrakło przejścia, szybszego zagrania w pole karne. Gdybyśmy byli bardziej zdeterminowani w ofensywie, pewnie byśmy tą jedną bramkę zdobyli, a potem by się wszystko otworzyło i byłoby łatwiej – analizował napastnik Chicago Fire, który rozegrał 168. mecz w barwach narodowych.

Bezbramkowy remis przydarzył się biało-czerwonym po raz pierwszy od marca 2024 roku, gdy takim wynikiem zakończyło się spotkanie barażowe z Walią. Ostatnie zwycięstwo „do zera” miało miejsce 12 października 2025, kiedy w eliminacjach mistrzostw świata podopieczni Jana Urbana wygrali 2:0.

– Nie wiem, kiedy ostatnim razem nie straciliśmy bramki. Na pewno można taki pozytyw znaleźć teraz. Zacznijmy od tego, a później to już pójdzie z górki – dodał z uśmiechem Lewandowski.

W poniedziałek w drugim meczu grupy B4 Polska zmierzy się na wyjeździe ze Szwecją. (PAP)

 

Bułka: największym minusem jest rezultat

Choć bramkarz piłkarskiej reprezentacji Polski Marcin Bułka zachował czyste konto, to nie był w pełni zadowolony po meczu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną (0:0). – Największym minusem jest rezultat. Stworzyliśmy sobie więcej okazji – oznajmił zawodnik saudyjskiego Neom SC.

– Pierwsza połowa była mniej dynamiczna w naszym wykonaniu. W drugiej kilka razy wyszliśmy przez środek pola spod pressingu Bośniaków. Mieliśmy z tego kontrataki i szkoda, że nie udało się strzelić gola. To był trudny mecz. Rywal był bardzo fizyczny. Było wiele dośrodkowań. Niestety, dzielimy się punktami. Mogliśmy zyskać więcej. Największym minusem jest rezultat. Stworzyliśmy sobie więcej okazji. Mieliśmy więcej strzałów w światło bramki. Jak nie możesz wygrać, to nie przegraj. Taka jest piłka – powiedział Bułka w TVP Sport.

 

Pierwszy raz za kadencji selekcjonera Jana Urbana reprezentacja Polski zagrała w ustawieniu z czterema obrońcami.

 

– Jest mała różnica w wyprowadzeniu piłki. Jest dodatkowy zawodnik do podania, gdy chce się wyjść spod pressingu i grać przez środek. Wielkiej zmiany jednak nie odczuwam. Najważniejsze, że nie straciliśmy bramki. To bardzo cieszy – podkreślił.

 

Bułka trzeci raz zachował czyste konto w meczu reprezentacji Polski. Bośniacy po rzucie rożnym umieścili piłkę w bramce, ale gol nie został uznany, gdyż bramkarz został sfaulowany.

 

– Spodziewaliśmy się, że w taki sposób będą wykonywać rzuty rożne. Bośnia to bardzo fizyczna drużyna, która ma rosłych zawodników. Wokół mnie był duży tłum. Był tam kontakt. Dostałem palcem w oko. Gdyby to było lekkie pchnięcie, to bym się nie wywracał – nawiązał do sytuacji z 77. minuty.

 

W związku z brakiem powołania dla Łukasza Skorupskiego i kontuzją Kamila Grabary, Bułka jest w tej chwili podstawowym bramkarzem i na dłużej chciałby utrzymać miejsce w pierwszym składzie.

 

– Jako profesjonalista mam świadomość, że zawsze ktoś depcze mi po piętach i chce wziąć moje miejsce, ale będąc na boisku mogę udowodnić, że ta pozycja powinna należeć do mnie. Kolejny mecz jest za trzy dni. Nie ma czasu na rozpamiętywanie. Liczy się tu i teraz. Wiem, że otworzyła się przede mną szansa – zakończył Bułka.

 

Mecz Szwecja – Polska odbędzie się w poniedziałek o godzinie 20.45. (PAP)

Potulski: w końcu zagraliśmy „na zero z tyłu”

18-letni Kacper Potulski wystąpił w pierwszym składzie piłkarskiej reprezentacji Polski w spotkaniu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną (0:0). – W defensywie był to dobry mecz i w końcu zagraliśmy „na zero z tyłu” – ocenił obrońca.

Potulski rozegrał trzeci mecz w seniorskiej kadrze, ale pierwszy raz wystąpił w meczu o punkty. Wcześniej były to spotkania towarzyskie z Ukrainą (0:2) i Nigerią (2:2).

 

Jedyny celny strzał w pierwszej połowie meczu z oddał Sebastian Szymański. Po przerwie biało-czerwoni stworzyli więcej okazji, ale dobrze spisywał się bramkarz Martin Zlomislić.

 

– W drugiej połowie częściej próbowaliśmy uderzać z dystansu. Mieliśmy więcej sytuacji, ale niestety nie na tyle, żeby zdobyć bramkę. W defensywie był to dobry mecz i w końcu zagraliśmy „na zero z tyłu” – powiedział Potulski na antenie TVP Sport.

 

Drużyna trenera Jana Urbana nie straciła bramki pierwszy raz od 12 października 2025, gdy wygrała z Litwą 2:0 w eliminacjach mistrzostw świata.

 

– Indywidualnie pozytywnie oceniam swój występ. Udało mi się dobrze zagrać. Czyste konto było dla mnie bardzo ważne w tym meczu – oznajmił młody obrońca.

 

W poniedziałek biało-czerwoni zmierzą się ze Szwecją na stadionie w Solnej. (PAP)

 

Urban: Kamiński wykluczony z kolejnych meczów

Jakub Kamiński, który opuścił boisko z powodu urazu w pierwszej połowie meczu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną (0:0), nie weźmie udziału w pozostałych spotkaniach podczas trwającego zgrupowania – poinformował na konferencji prasowej selekcjoner Jan Urban.

Kamiński rozpoczął spotkanie w Warszawie w podstawowym składzie, ale w 24. minucie zastąpił go Nicola Zalewski.

 

– Kuba zszedł z kontuzją, problemy z przywodzicielem. Naciągnął tak mocno, że podejrzewam, iż nie będzie to długa kontuzja, ale w tych okolicznościach, kiedy gramy cztery razy przez 10 dni, to wyklucza go z pozostałych meczów – powiedział Urban.

 

Szkoleniowiec biało-czerwonych nie był zadowolony z postawy swoich podopiecznych w pierwszej połowie.

 

– Zagraliśmy słabiej i nie wiem, dlaczego było tyle strat, niewytłumaczalnych u zawodników, którzy są znakomicie wyszkoleni pod względem technicznym. Nie układała nam się ta pierwsza połowa, jesteśmy tego świadomi. Była optyczna przewaga przeciwnika w środku boiska, ale też nie pozwoliliśmy mu z tego skorzystać. Sytuacji bramkowych było bardzo mało, zresztą i z jednej, i drugiej strony – zauważył.

 

Podkreślił jednak, że w drugiej połowie gra biało-czerwonych wyglądała już inaczej.

 

– Po to jest przerwa, żeby niektóre rzeczy skorygować. I to musieliśmy zrobić. Dało to efekt, graliśmy zdecydowanie płynniej i lepiej – ocenił Urban.

 

Chwalił także debiutanta Wiktora Nowaka, który wystąpił od początku drugiej części gry.

 

– Bardzo dobry debiut, było widać dużą pewność siebie, od razu szedł do przodu, jak widział, że można zdobywać przestrzeń. Wygrywał walkę o większość piłek w powietrzu – wyliczał, a po chwili dodał: – Kto wie, czy nie byliśmy świadkami początku wielkiej kariery Wiktora Nowaka?

 

Urban zgodził się z tezą, że słabiej niż zwykle zaprezentował się kapitan Robert Lewandowski, który rozegrał 168. spotkanie w barwach narodowych.

 

– Nie był to dobry mecz Roberta. On też jest świadomy, co potrafi, co mu wychodziło, a co nie. Takie jest życie piłkarskie, że nie zawsze się gra na poziomie, na jakim by się chciało. Wiadomo, że jakie są wymagania wobec niego, ale i on wobec siebie ma bardzo duże. Nie układało mu się zbyt dobrze, dostosował się do reszty zespołu, bo pierwsza połowa była słaba, wielu zawodników zagrało poniżej oczekiwań. Druga połowa zdecydowanie lepsza. Robert w niektórych sytuacjach może powinien zachować się lepiej, ale czasem ma się zły dzień – podsumował szkoleniowiec.

 

W poniedziałek biało-czerwoni zmierzą się na wyjeździe ze Szwecją. Do Sztokholmu udadzą się już w sobotę. (PAP)

 

mm/ pp/

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane