HomeKultura

Prestiżowe wyróżnienia dla artystów Teatru Osterwy z Lublina

Prestiżowe wyróżnienia dla artystów Teatru Osterwy z Lublina

Jeden z czołowych polskich krytyków teatralnych, Jacek Sieradzki, redaktor naczelny miesięcznika „Dialog”, a także juror wielu festiwali, konkursów i przeglądów, od 25 lat systematycznie przygotowuje i ogłasza „Subiektywny spis aktorów teatralnych”, wysoko ceniony przez środowisko aktorskie. Obserwując życie teatralne – nie tylko warszawskie – przypatruje się kreacjom aktorskim i wyłapuje te najciekawsze i najbardziej godne uwagi. W zestawieniu za sezon 2016/2017 znalazło się dwoje artystów lubelskiego Teatru Osterwy. 

W najbardziej prestiżowej kategorii „Zwycięstwo” Jacek Sieradzki umieścił Jolantę Rychłowską, której dokonania opisuje takimi słowy: – Adaptacja obrazków z reportaży Pawła Piotra Reszki „Diabeł i tabliczka czekolady” grzeszy przewidywalnością; po kilku zdaniach wiadomo, jak przebiegnie kolejna scenka lub monolog. Z tą etiudą niby jest tak samo: znamy historię kobiety, która rodziła dzieci w tajemnicy przed bijącym ją mężem i pakowała do beczek. A mimo to zapiera dech jej narracja: skromnej, bosej, w pokutnej koszuli, z nieobecnym, gdzieś błądzącym wzrokiem, jakby wyjętej z parszywych realiów w abstrakcyjną przestrzeń spowiedzi bez rozgrzeszenia. Piękna rola i piękny sezon, zaczęty powściągliwie, dojrzale zagraną Matką z „Klątwy” Wyspiańskiego u Marcina Libera, skończony zaskakującą rolą Wywoływacza w Brzykowej inscenizacji „Marata/Sade’a”, podnieconego i zlęknionego naraz koryfeusza aktorów-wariatów. W kategorii „Na fali” znalazł miejsce drugi z lubelskich artystów – Daniel Dobosz. – Pierwszą notatkę – pisze Sieradzki – mam sprzed pięciu lat o jego monologu Jokera/Kalibana w dziwacznej przeróbce „Tytusa Andronikusa”, czyli „Na końcu łańcucha” Mateusza Pakuły/Ewy Rysowej; w wampiryczno-chaotycznym widowisku brał ton nieomal liryczny, intymny.

 

Miał potem w lubelskim Teatrze im. Osterwy, gdzie trafił prosto po szkole, sporo ról ostrych, charakterystycznych – w „Mordorze” według Ziemowita Szczerka w reżyserii Remigiusza Brzyka, w „Pani Bovary” reżyserowanej przez Kubę Kowalskiego. W inscenizacji „Marata/Sade’a” Weissa (też Brzyk), ustawionej przede wszystkim jako gra zbiorowa, jest Sade’em – więc ma prawo stać ponad tłumem, definiować i komentować kreowany świat ironicznie i dotkliwie. Dojrzale daje sobie z tym radę: wyraziście słychać jego racje, jego przenikliwość. Pięknie biegnie ta kariera. Wyróżnionym artystom szczerze gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów.

Andrzej Z. Kowalczyk aip

COMMENTS