Rodzina 50-letniego Haroona Arrasheeda, który zginął w styczniu w śmiertelnym wypadku drogowym w południowej części miasta, złożyła pozew cywilny przeciwko drugiemu kierowcy uczestniczącemu w zdarzeniu. Bliscy mężczyzny zarzucają mu lekkomyślne i niebezpieczne zachowanie na drodze, które miało doprowadzić do tragedii.
Do wypadku doszło 7 stycznia około godziny 10:40 na skrzyżowaniu w rejonie 9200 S. Stony Island Ave. Z ustaleń policji wynika, że Arrasheed jechał do pracy swoim Mini Cooperem, gdy jego samochód został uderzony z boku przez Cadillaca prowadzonego przez 47-letniego Troshawna McCoya. Poszkodowany został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.
W pozwie złożonym przez rodzinę zarzucono McCoyowi m.in. udział w nielegalnych wyścigach ulicznych oraz prowadzenie pojazdu z nadmierną, niebezpieczną prędkością. Adwokat rodziny podkreśla, że zachowanie kierowcy nie było przypadkowe i domaga się pociągnięcia go do odpowiedzialności. Zwraca również uwagę, że do tej pory nie postawiono żadnych zarzutów karnych, mimo że śledztwo w sprawie nadal prowadzą detektywi z Chicago Police Department.
Pełnomocnik McCoya w odpowiedzi na pozew określił zarzuty jako bezpodstawne, zaznaczając jednocześnie, że jego klient składa rodzinie zmarłego najszczersze wyrazy współczucia.