Koncern Phillips 66 w przyszłym tygodniu rozpocznie proces zamykania swojej rafinerii w rejonie Los Angeles, która jest w stanie przetwarzać 139 tys. baryłek ropy naftowej dziennie. Zakład będzie stopniowo wygaszany do końca IV kwartału 2025 r., a z końcem roku ma zostać całkowicie wyłączony. Likwidacja rafinerii stanowi bardzo duży problem dla władz Kalifornii, które nie opracowały dotąd planu przejściowego w związku z odchodzeniem od paliw ropopochodnych.
Koncern Phillips 66 zapowiedział wycofanie się z Kalifornii w październiku ubiegłego roku, wskazując na „uwarunkowania rynkowe”. Zamknięcie zakładu będzie skutkowało utratą pracy przez ok. 600 etatowych pracowników i 300 pracowników kontraktowych. Nieliczni zostaną przeniesieni do terminalu morskiego spółki.
Nie będą to jednak najgorsze skutki wyłączenia potężnej instalacji. W ciągu kilku miesięcy Kalifornia zostanie pozbawiona mocy przerobowych w zakresie produkcji paliw na poziomie 139 tys. baryłek dziennie. W przyszłym roku planowane jest ponadto zamknięcie rafinerii Valero w Benicia. Zmniejszenie podaży rodzimych paliw w Kalifornii zmusi stan do importu, a to w konsekwencji oznacza wzrost cen. Eksperci ostrzegają, że w drugiej połowie 2026 roku ceny benzyny w Kalifornii mogą przekroczyć rekordowe 8 dolarów za galon.
Pomimo powagi problemu stanowym prawodawcom nie udało się przedstawić do tej pory planu przejściowego dla sektora paliwowego i branży rafineryjnej, dla której nie ma przyszłości w kalifornijskim planie osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2045 roku.
Red. JŁ