Politycy lewicy chcą ograniczeń sprzedaży alkoholu, co niepokoi biznes. „Populistyczna nadregulacja przygotowana na fali emocji”

Popularne

Zakaz sprzedaży alkoholu nocą i ograniczenia w sprzedaży internetowej jest zgodne z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia – powiedział PAP o projekcie Lewicy były szef PARPA Krzysztof Brzózka. Przedstawiciele branży alkoholowej mówią o populistycznej nadregulacji przygotowanej na fali emocji.

Lewica złożyła we wtorek w Sejmie projekt ustawy ograniczającej dostęp do alkoholu i przeciwdziałającej jego promocji. Propozycja posłów przewiduje m.in.: całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa; zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw, w zakładach leczniczych oraz w godzinach nocnych na terenie całego kraju w godz. 22-6 rano (z możliwością wydłużenia tego czasu przez gminę na godz. 21-9); wprowadzenie obowiązku weryfikacji wieku przy zakupie; zakaz sprzedaży alkoholu poniżej sumy podatku akcyzowego i VAT; uregulowanie sprzedaży internetowej wyłącznie z odbiorem osobistym po okazaniu dokumentu tożsamości.

W uzasadnieniu projektu jego autorzy podkreślili, że propozycje są spójne z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia w zakresie polityki alkoholowej. WHO rekomenduje m.in. całkowitą likwidację reklamy alkoholu – również w internecie, ograniczenie fizycznej dostępności alkoholu, m.in. przez zakaz nocnej sprzedaży, ograniczenie dostępności ekonomicznej oraz wczesne rozpoznanie i medyczną interwencję w stosunku do osób wykazujących zaburzenia w używaniu alkoholu.

W opinii Krzysztofa Brzózki, który przez 13 lat kierował Państwową Agencją Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym (PARPA), projekt Lewicy to ruch w dobrym kierunku, choć część proponowanych przepisów wymaga doprecyzowania albo poprawek. – Skuteczniejsze byłoby, wzorem Litwy, wydłużenie zakazu sprzedaży alkoholu na godziny 21-9 dla całego kraju, zamiast pozostawiania tego samorządom. To rozwiązanie, którego szczególnie potrzebujemy, biorąc pod uwagę, że w godzinach rannych Polacy kupują ponad 400 tys. tzw. małpek i prawie trzy miliony puszek piwa. Takie liczby oznaczają, że znaczna część rodaków idzie do pracy pod wpływem alkoholu albo pije w jej trakcie – powiedział Brzózka.

Lewica zaproponowała wejście w życie przepisów 1 stycznia 2026 (a rok później dla regulacji dotyczących sprzedaży online alkoholu). Były szef PARPA zwrócił też uwagę, że wprowadzenie zakazu sprzedaży na stacjach benzynowych, który popiera, może nie być możliwe w krótkim czasie ze względu na obowiązujące, kilkuletnie koncesje wydane przedsiębiorcom przez samorządy na sprzedaż alkoholu. – Należy pójść w kierunku niewydawania nowych zezwoleń, co nie zachwieje stabilnością prowadzonych już biznesów – uważa były szef PARPA.

Według Krzysztofa Brzózki dobrym rozwiązaniem jest też wprowadzenie wymogu, by kupowany przez internet alkohol klient musiał odebrać w sklepie, a nie był mu dostarczany do domu. – Do podobnego rozwiązania przymierzał się resort zdrowia, jednak ostatnio odszedł od tej propozycji. Dobrze, że znalazło się w aktualnej propozycji Lewicy – zaznaczył.

Propozycję Lewicy krytycznie ocenia Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie. – Kwestie dotyczące alkoholu stały się przedmiotem zaognionego sporu politycznego, co nigdy nie służy racjonalnej legislacji. Przedstawiony projekt jest populistyczną nadregulacją przygotowaną na fali emocji i zbiorem chaotycznych zmian, które nie biorą pod uwagę trendów konsumpcyjnych, realiów rynkowych oraz wszystkich konsekwencji ich wprowadzenia, a pozytywne skutki przyjęcia tych rozwiązań są iluzoryczne – powiedział Polskiej Agencji Prasowej.

Dyrektor ZPPPBP podkreślił, że spożycie alkoholu w Polsce od kilku lat spada, a jego ceny rosną.

– Trendy te są szczególnie widoczne na rynku piwa, którego sprzedaż od 6 lat zmalała o 15 procent, a w ciągu 9 miesięcy tego roku kategoria spadła o kolejne 7-8 procent. W ostatnich latach ceny piwa wzrosły średnio o 45 procent. Tymczasem proponuje się rozwiązania, których znaczna część uderza przede wszystkim w krajową produkcję piwa, a sam projekt realizuje główne postulaty branży spirytusowej, która od dłuższego czasu próbuje pogorszyć warunki funkcjonowania producentów piwa, w tym legalizuje sprzedaż alkoholu przez internet – podkreślił.

Jak dodał, znamienne jest to, że w projekcie nie ma śladu ograniczeń dla najbardziej patologicznej formy konsumpcji alkoholu, która rozwinęła się w ostatnich latach, jaką są „małpki”, a proponuje się np. zakaz reklamy, który obejmie również piwo bezalkoholowe, pomimo iż jest ono pożądaną alternatywą i przyczynia się do spadku spożycia alkoholu.

– Warto więc zadać pytanie, czy propozycja rzeczywiście chce rozwiązywać problemy związane z konsumpcją alkoholu, czy poprawiać warunki funkcjonowania kategorii alkoholi mocnych kosztem kategorii piwa i piw bezalkoholowych – zauważył.

Karol Stec, prezes Zarządu Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, powiedział PAP, że projekt Lewicy jest dla branży zaskoczeniem. – Po raz kolejny przedsiębiorcy są zaskakiwani inicjatywami legislacyjnymi, które narażają stabilność prowadzenia działalności gospodarczej. Tak kompleksowa propozycja zmian powinna być konsultowana z podmiotami, których dotyczy – zaznaczył.

Rozmówca PAP krytycznie ocenił m.in. propozycję całkowitego zakazu promocji alkoholu. – To uderzy w handel alkoholem pomiędzy hurtowniami a sklepami i innymi punktami sprzedaży alkoholu, którego naturalnym elementem są właśnie różnego rodzaju promocje – zwrócił uwagę. – Natomiast krokiem w dobrym kierunku jest propozycja równego traktowania wszystkich kategorii alkoholu w odniesieniu do reklamy, o co branża spirytusowa apeluje od dawna – dodał.

Karol Stec zwrócił też uwagę, że trwają konsultacje publiczne rządowego projektu zakładającego podniesienie akcyzy na alkohol. – Mamy więc dwie propozycje regulacji o bardzo negatywnym wpływie na prowadzenie działalności naszej branży na terenie Polski – powiedział.

W 2024 r. przychody państwa z akcyzy na alkohol wyniosły ok. 9,98 mld zł z alkoholu etylowego i 3,66 mld zł z piwa. – Zysk państwa na poziomie 14 mld zł to nic w porównaniu z kosztami ekonomicznymi i społecznymi, jakie ponosimy w związku ze spożywaniem alkoholu przez Polaków – podkreślił Krzysztof Brzózka. PARPA w 2020 r. podliczyła, że koszty te przekraczają 93 mld zł rocznie.

W Polsce jest od 600 do 800 tys. osób uzależnionych od alkoholu, a około 3 mln pije nadmiernie i szkodliwie. Według Światowej Organizacji Zdrowia alkohol znajduje się na drugim miejscu w Europie wśród najistotniejszych czynników ryzyka dla zdrowia populacji. Szacuje się, że 2 do 4 proc. wszystkich przypadków nowotworów spowodowanych jest pośrednio lub bezpośrednio przez alkohol. Regularne picie alkoholu zwiększa ryzyko wystąpienia raka jamy ustnej, gardła, przełyku, krtani, wątroby i piersi u kobiet.

Anita Karwowska (PAP)

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane