Legislatura stanu Nowy Jork ma zatwierdzić we wtorek nowelizację ustawy z 2019 roku, która w znacznym stopniu łagodzi ambicje klimatyczne Empire State. Cel redukcji emisji gazów cieplarnianych został w projekcie zmian co prawda zwiększony, ale za to przesunięto termin realizacji o dekadę.
Propozycja nowych celów klimatycznych stanu Nowy Jork obejmuje zmianę docelowego progu redukcji emisji gazów cieplarnianych z 40 proc. do 2030 roku do 60 proc. do 2040 roku. Bez zmian pozostanie natomiast cel 85 proc. redukcji emisji do 2050 roku. Nowelizacja w pewnym aspekcie zaostrza najbliższy cel klimatyczny stanu – Empire State ma na osiągnięcie redukcji emisji o 60 proc. czas do 2040 roku, ale próg ten jest obowiązkowy. W ustawie z 2019 roku cel – zgodnie z przepisami – należało spełnić w „maksymalnym możliwym stopniu” oraz „w sposób opłacalny”.
Nowelizacja ustawy uchwalonej za kadencji gubernatora Andrew Cuomo forsowała obecnie urzędująca włodarz stanu, Kathy Hochul, która argumentowała, że jeżeli cele klimatyczne nie zostaną złagodzone, będzie to oznaczać poważny wzrost kosztów życia dla mieszkańców stanu. Rachunki za energię – jak przewidywała Hochul – miałyby skoczyć o 2300 dolarów rocznie dla przeciętnego gospodarstwa domowego, a ceny benzyny o co najmniej 2 dolary za galon.
Poza zmianą celów klimatycznych nowelizacja wprowadza kilka innych istotnych zmian – w tym m.in. zwiększa okres oceny wpływu gazów cieplarnianych na środowisko z ostatnich 20 lat do ostatnich 100 lat oraz zmniejsza znaczenie w bilansie metanu, który oddziałuje silniej niż dwutlenek węgla, ale krócej. Ustawa usuwa także z bilansu emisji stanu emisje z importowanych paliw kopalnych, co przełoży się na statystyki emisji m.in. nowego gazociągu Northeast Supply Enhancement.
Propozycję zmian skrytykowały niektóre organizacji ekologiczne, uznając założenia za „nierealistyczne” i potępiając stan za osłabienie swojej pozycji jako „lidera polityki klimatycznej” w USA.
Red. JŁ