Mieszkańcy kompleksu Fox Shore Apartments w Aurora zabierają głos po nagłej ewakuacji budynku spowodowanej uwolnieniem materiałów zawierających azbest podczas prac remontowych. Lokatorzy twierdzą, że nadal nie otrzymali jasnych informacji, czy byli narażeni na kontakt z niebezpieczną substancją przed opuszczeniem mieszkań.
Według Illinois Environmental Protection Agency remont prowadzony w pustych lokalach doprowadził do naruszenia materiałów zawierających azbest, w tym sufitów typu popcorn oraz płyt kartonowo-gipsowych.
Illinois EPA: podczas remontu naruszono przepisy dotyczące azbestu
Stanowa Agencja Ochrony Środowiska poinformowała, że właściciel nieruchomości nie przestrzegał wymaganych procedur usuwania azbestu podczas prac rozpoczętych pod koniec 2025 roku.
W związku z potencjalnym zagrożeniem dla zdrowia wszystkich mieszkańców nakazano tymczasową ewakuację budynku. Obecnie licencjonowani specjaliści prowadzą oczyszczanie i rekultywację kompleksu.
Illinois EPA przekazała również sprawę do biura prokuratora generalnego stanu Illinois w celu podjęcia możliwych działań prawnych i egzekucyjnych wobec właściciela nieruchomości.
Mieszkańcy skarżą się na chaos i brak informacji
Lokatorzy opisują ewakuację jako nagłą i chaotyczną.
– Proces ewakuacji był nagły. Wszystko działo się bardzo szybko – powiedziała mieszkanka Julie Frerichs. – Powiedziano nam, że możemy zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy na około dwa tygodnie pobytu w hotelu.
Julie Frerichs zdecydowała się pozostać w mieszkaniu dłużej niż część sąsiadów, ponieważ domagała się przeprowadzenia badań jakości powietrza.
– Uważałam, że wszyscy powinniśmy mieć wykonane takie badania, aby ustalić, w jakim stopniu mogliśmy być narażeni na azbest – powiedziała.
Mieszkańcy zwracają również uwagę na trudne warunki tymczasowego zakwaterowania. Według relacji rodzinom z dwu- i trzypokojowych mieszkań zapewniono pojedyncze pokoje hotelowe.
Lokatorzy obawiają się eksmisji i przyszłości
Część mieszkańców nie wie, kiedy będzie mogła wrócić do swoich mieszkań ani jakie będą dalsze decyzje właściciela budynku.
Julie Frerichs twierdzi, że poinformowano ją o możliwej przeprowadzce lub nawet eksmisji.
– Jestem oburzona. Płacimy tym ludziom pieniądze, a oni traktują nas jak towar, nie jak ludzi – powiedziała mieszkanka, zarzucając właścicielom brak szacunku wobec lokatorów.
Tymczasem dziesiątki osób nadal pozostają poza swoimi domami, oczekując na wyniki dalszych działań prowadzonych przez stanowe służby środowiskowe.