Mężczyźnie z Florydy grozi seria grzywien o łącznej wysokości 3,6 mln dolarów za podszywanie się pod swojego zmarłego ojca – inspektora budowlanego, który zmarł w 2018 roku. Posługując się nazwiskiem nieżyjącego krewnego domniemany oszust miał przeprowadzić ponad 700 inspekcji obejmujących kontrole instalacji elektrycznych, hydraulicznych i mechanicznych – w tym w dziewięciopiętrowym budynku.
Rzekome oszustwo ujawnili dziennikarze śledczy lokalnej stacji WPLG Local10. Zgodnie z ich ustaleniami Enrique Fernandez Jr miał „przejąć” po śmierci tożsamość swojego ojca – Enrique Fernandeza – aby świadczyć usługi w zakresie kontroli budowlanych. Dziennikarze odkryli, że identyczne nazwisko oraz numer licencji 21218, należącej do ojca Fernandeza Jra, widnieją w raportach dużych projektów budowlanych, opracowanych nawet kilka lat po śmierci seniora rodu.
Zgodnie z ustaleniami, Fernandez Jr współpracował z kilkoma firmami inżynieryjnymi – m.in. JEM Inspections and Engineering, NV5, Winmar Construction oraz E&K Engineering – wykonując inspekcje na zlecenie lokalnych władz. NV5 przyznało, że zatrudniło Fernandeza Jra, ale na krótki okres. Jeden z projektów objętych inspekcjami obejmował nawet dziewięciopiętrowy budynek.
Rada Inżynierów Stanu Floryda wszczęła postępowanie administracyjne, składając 724 zarzuty – po jednym za każdy rzekomo sfałszowany dokument. Każde z naruszeń może skutkować grzywną w wysokości 5 tys. dolarów, co daje łącznie 3,6 miliona dolarów potencjalnych kar.
Na ten moment Fernandezowi Juniorowi nie postawiono żadnych zarzutów karnych, chociaż sprawa znalazła się już w zainteresowaniu służb. Jedna z urzędniczek stanowych przekazała, że śledczy określili sytuację jako trudną do ujęcia w ramach prawa karnego, ponieważ „podpisano się za zmarłego, ale nie ma jednoznacznej ofiary”.
Sam Fernandez Jr nie przyznaje się do zarzutów, twierdząc, że „omyłkowo oskarżono nie tego Enrique Fernandeza”.
Red. JŁ