Teksańskie hotele i restauracje oczekują w ten weekedn tłumów klientów, odwiedzających ich biznesy – w związku z Dniem Pamięci (Memorial Day). Ich dochody jednak mogą nie być takie, jakich się spodziewali. Właściciele firm, za braki pracowników, winią 300 USD tygodniowo od rządu federalnego.
Po otwarciu Teksasu w marcu, tego roku, hotele oraz gastronomia odżyły po długim czasie lockdownu. Otwarcie biznesów nie zaspokaja jednak ich potrzeb – wciąż jest bardzo duże zapotrzebowanie na pracowników, których niestety brakuje. Niedostateczna liczba osób w załogach hoteli sprawia, że nie mogą one obsadzić wszystkich, dostępnych dla klientów miejsc.
„W moich hotelach jesteśmy czasami trochę przytłoczeni problemami kadrowymi. Mamy za mało personelu” – powiedział Willis Gandhi, prezes Galveston Hotel and Lodging Association i właściciel czterech hoteli w okolicy Galveston.
Właściciele firm twierdzą, że mieli trudności z obsadzeniem miejsc pracy, podczas gdy bezrobotni zbierali dodatkowe 300 dolarów tygodniowo w postaci federalnej pomocy dla bezrobotnych lub zatrudnili się w innych branżach.
Gubernator Teksasu – Greg Abbot – zadeklarował odrzucenie federalnego wsparcia dla bezrobotnych, począwszy od 24 czerwca, aby gospodarka stanu mogła ruszyć. W międzyczasie jednak powstała petycja – licząca już 8000 podpisów – która domaga się przywrócenia świadczeń socjalnych, przyznawanych przez rząd federalny.
Właściciele restauracji i hoteli organizują targi pracy, których frekwencję ratują jedynie studenci i uczniowe, podekscytowani możliwością podjęcia pracy.
Firmy – mimo wszystko – cieszą się jednak z powrotu klientów. „Nasz cel jest jednolity. Dbamy o nasz zespół, gości i społeczność oraz modlimy się o najlepsze” – powiedział Byrd.
Red. JŁ