Kraje członkowskie Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) jednogłośnie uzgodniły w środę skierowanie na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej w celu obniżenia cen surowca, które gwałtownie wzrosły w wyniku wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem. Prezydent USA Donald Trump zapowiedział z kolei, że konflikt wkrótce się skończy.
O udostępnieniu rezerw surowca poinformował w środę szef MAE Fatih Birol. To największe dotąd takie uruchomienie rezerw. Dla porównania, w 2022 r., tuż po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę na pełną skalę, kraje członkowskie MAE skierowały na rynek 182 mln baryłek ropy – a więc dwukrotnie mniej – w ramach dwóch transz. Birol przypomniał, że w przeszłości zapasy ropy zostały uruchomione pięć razy: w 1991, 2005, 2011 r. i dwukrotnie w roku 2022.
Kwestia uwolnienia strategicznych rezerw ropy była również tematem środowego spotkania grupy G7. Wcześniej ministrowie ds. energetyki państw G7 oświadczyli, że są gotowi podjąć niezbędne kroki w koordynacji z MAE.
W związku z konfliktem i blokadą przez Iran cieśniny Ormuz, kluczowej dla eksportu ropy z Zatoki Perskiej, ceny surowca wystrzeliły w poniedziałek do poziomu blisko 120 dolarów za baryłkę, choć następnie spadły do około 90 dolarów. Rzecznik Kwatery Głównej armii irańskiej Ebrahim Zolfakari oświadczył w środę, że świat powinien przygotować się na ropę naftową w cenie 200 dolarów za baryłkę. Jak zaznaczył, Iran nie pozwoli, aby nawet jeden litr ropy trafił do Stanów Zjednoczonych, Izraela i ich partnerów. Wcześniej zapowiedział również ataki na instytucje finansowe i bankowe w regionie, powiązane z USA oraz Izraelem.
Poszczególne państwa zapowiadają działania związane ze wzrostem cen energii. Niemcy poinformowały w środę o uwolnieniu swoich rezerw ropy naftowej; chodzi o jedną piątą rezerw kraju, czyli około 18 mln baryłek. W Niemczech ceny paliw rosną szybciej niż w większości krajów Unii Europejskiej. W poniedziałek i wtorek ceny najtańszej benzyny E10 przekroczyły tam 2 euro za litr; to najwięcej od maja 2022 r.
Orlen obniżył w środę ceny hurtowe paliw, w tym benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 o 94 zł za metr sześcienny – wynika z danych publikowanych przez koncern. W poniedziałek Orlen poinformował, że jego marża na olej napędowy została obniżona z 25 groszy „niemal do zera”, co ma ograniczyć skutki gwałtownego wzrostu cen paliw na świecie.
Władze Japonii z kolei ogłosiły, że od poniedziałku (16 marca) zaczną uwalniać rezerwy ropy naftowej; na rynek trafi około 80 mln baryłek. To pierwsza tak znacząca, samodzielna interwencja władz w Tokio od czasu kryzysu naftowego w latach 70. XX wieku.
Wcześniej premier Węgier Viktor Orban wezwał Komisję Europejską do zdjęcia sankcji energetycznych, nałożonych na Rosję po jej inwazji na Ukrainę w 2022 r. Władze w Budapeszcie wprowadziły również zakaz eksportu ropy naftowej i niektórych paliw oraz umożliwiły wykorzystanie części rezerw, a także zapowiedziały wprowadzenie limitów cen, które mają chronić indywidualnych konsumentów i firmy przed skutkami wzrostu cen ropy na światowych rynkach.
Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen powiedziała w środę podczas debaty w Parlamencie Europejskim, że powrót do importu paliw kopalnych z Rosji do UE byłby „strategicznym błędem”. Jak podkreśliła, uczyniłoby to Unię bardziej zależną i podatną na zagrożenia. Prezydent Francji Emmanuel Macron podkreślił z kolei po spotkaniu grupy G7, że blokada cieśniny Ormuz nie uzasadnia cofnięcia sankcji wobec Rosji.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w środę portalowi Axios, że wojna z Iranem wkrótce się zakończy, bo „praktycznie nie ma już celów do atakowania”. Zaznaczył jednocześnie, że konflikt skończy się wtedy, kiedy on sam będzie tego chciał. W jego przekonaniu „wojna idzie świetnie”. Pomimo oświadczeń Trumpa, wysocy rangą przedstawiciele ministerstwa obrony USA, cytowani w środę przez dziennik „New York Times”, powiedzieli, że wojsko Iranu dostosowuje swoją taktykę w miarę postępu amerykańsko-izraelskiej kampanii bombardowań.
Jak powiadomiło Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM), Iran wykorzystuje cywilne porty wzdłuż cieśniny Ormuz do operacji wojskowych. Zgodnie z prawem międzynarodowym, w takim przypadku obiekty te mogą zostać uznane za cele militarne.
Agencja Reutera podała w środę za wysokiej rangi źródłami irańskimi, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) przeforsował wybór Modżtaby Chameneia na nowego najwyższego przywódcę Iranu, uznając go za bardziej uległą wersję jego ojca i osobę, która poprze ich radykalną politykę. Według informacji izraelskiego wywiadu Modżtaba Chamenei został lekko ranny podczas izraelsko-amerykańskich ataków powietrznych, w których zginął jego ojciec i dotychczasowy najwyższy przywódca – Ali Chamenei.
Niektóre państwa europejskie ewakuowały w środę personel ze swoich placówek dyplomatycznych. Niemcy tymczasowo przeniosły personel z części placówek dyplomatycznych na Bliskim Wschodzie, m.in. w Iranie i Iraku, z powodu zagrożenia w regionie. Z tego samego powodu Szwajcaria zamknęła na razie swoją ambasadę w Teheranie. Ponadto hiszpański rząd poinformował w środę o odwołaniu ambasadorki z Tel Awiwu, co stanowi kolejny krok w kierunku pogorszenia relacji hiszpańsko-izraelskich.
Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem rozpoczęła się 28 lutego. (PAP)
Ekspert: decyzja MAE to działanie doraźne, bez znaczącego wpływu na ceny ropy
Według eksperta ds. energetyki Wojciecha Jakóbika skierowanie na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej przez kraje Międzynarodowej Agencji Energetycznej, to działanie doraźne, które może przynieść „lekką ulgę”. W jego ocenie, uruchomienie rezerw nie ma znaczącego wpływu na światowe ceny ropy.
W środę kraje MAE jednogłośnie uzgodniły skierowanie na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej. Ma to obniżyć ceny surowca, które gwałtownie wzrosły w wyniku wojny USA i Izraela z Iranem. To największe jak dotąd uruchomienie rezerw – w 2022 r., po pełnoekranowej inwazji Rosji na Ukrainę, kraje członkowskie MAE skierowały na rynek 182 mln baryłek ropy w ramach dwóch transz.
– To jest krok, który może przynieść lekką ulgę, natomiast nie widać, by ta informacja znacząco wpłynęła na zmianę ceny ropy, która dalej utrzymuje się w okolicach 90 dolarów za baryłkę. Dzieje się tak, bo dużo większe wrażenie na inwestorach robią kolejne ataki na infrastrukturę naftową w krajach Bliskiego Wschodu, nie tylko w Iranie. Dodatkowo liczba statków przepływających obecnie przez Cieśninę Ormuz stanowi około 10 proc. tej z czasu sprzed ataku USA i Izraela na Iran – powiedział PAP Jakóbik.
W ocenie eksperta, 400 mln baryłek ropy to nie jest duża ilość surowca. – Dużo większe zmiany podaży w wyniku ruchów porozumienia naftowego OPEC+ nie przynosiły dużych zmian cen ropy. Działanie MAE jest doraźne, ma poprawić sytuację na chwilę. Najważniejsze będzie to, co dzieje się na froncie: czy dochodzi do deeskalacji, czy jednak nie. Ceny ropy w ostatnich dniach zeszły z wyższego pułapu w efekcie nadziei inwestorów na podjęcie jakichś rozmów pokojowych, albo liczenia na wstrzemięźliwość Irańczyków w ich atakach na kraje sąsiednie – zaznaczył Jakóbik.
W środę agencja AFP podała, iż dowódca marynarki wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) Alireza Tangsiri oświadczył, iż załogi statków muszą uzyskać zgodę władz Iranu zanim wpłyną do Cieśniny Ormuz w Zatoce Perskiej. Z kolei agencja Reutera przekazała, iż rzecznik kwatery głównej armii irańskiej Ebrahim Zolfakari oświadczył w środę, że „świat powinien przygotować się na ropę naftową w cenie 200 dolarów za baryłkę”.
– Te komunikaty ze strony irańskiej są obliczone na podnoszenie ceny baryłki ropy, a tym samym kosztów ataku na Iran. Chodzi o to, by nie tylko amerykańska opinia publiczna, ale żeby kraje całego świata – bojąc się problemów gospodarczych – naciskały na USA i Izrael, aby te zaprzestały ataków – ocenił Jakóbik.
W 2022 r., po pełnoekranowej inwazji Rosji na Ukrainę, cena ropy na światowych rynkach przekraczała w różnych okresach poziom 120-130 dolarów za baryłkę. – Nie jesteśmy na tym etapie, natomiast wszystko przed nami. Wiele zależy od tego, czy kryzys będzie się utrzymywał tylko w Iranie, czy rozprzestrzeni się na pozostałe kraje regionu. Niestety, na razie ataki dronów na lotnisko w Dubaju czy instalacje naftowe w Omanie, uderzenia w rafinerie w Arabii Saudyjskiej, to wszystko są elementy regionalizacji konfliktu, który może na dłużej zagrozić łańcuchom dostaw. Dlatego też drożeją wszystkie surowce, nie tylko ropa – powiedział Jakóbkik.
Ekspert pytany o sytuację na polskim rynku zaznaczył, że „nie warto tworzyć paniki wokół stacji paliw”, bo to właśnie ona może spowodować problemy logistyczne i niedobory. – Mamy paliwo i krajowe zapasy. Niestety, jesteśmy pod wpływem globalnych zawirowań. Najlepszy sposób by to przetrwać, to oszczędność. Tylko tak możemy zmniejszyć popyt, a destrukcja popytu to zjawisko ekonomiczne, które w ostateczności przyniesie spadek cen. Tzn. będzie tak drogo, że popyt zniknie, bo konsumenci odwrócą się od zakupów, a wtedy cena zacznie spadać. Miejmy nadzieję, że deeskalacja przyniesie zmianę szybciej – zaznaczył.
Pytany o prognozowaną przez niego cenę benzyny 95 oktanowej na polskich stacjach za miesiąc, przy założeniu, że obecna sytuacja konfliktu na Bliskim Wschodzie utrzyma się, ekspert ocenił, że w najczarniejszym scenariuszu może ona stopniowo dążyć do 7 zł za litr. – Sytuacja jest jednak na tyle nieprzewidywalna, że jeden tweet Donalda Trumpa, czy jeden atak Irańczyków, może wywrócić wszystkie prognozy. Jeżeli chodzi o cenę baryłki ropy, nie jesteśmy w sytuacji z 2022 r., natomiast w każdej chwili może się to zmienić – podkreślił.(PAP)
szk/ drag/