Wynagrodzenia rosną nadal szybciej od inflacji, więc realnie zarabiamy coraz więcej, jednak roczna dynamika wyraźnie wygasa – zauważył ekspert Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka komentując czwartkowe dane GUS. Ocenił, że wzrost wynagrodzeń przestaje być napędzany decyzjami administracyjnymi.
Główny Urząd Statystyczny poinformował w czwartek, że przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w styczniu 2026 r. wyniosło 9002,47 zł, co oznacza wzrost o 6,1 proc. rdr. Zatrudnienie w tym sektorze rdr spadło o 0,8 proc.
„Styczniowe dane z rynku pracy potwierdzają kontynuację tendencji obserwowanej od wielu miesięcy. Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło o 0,8 proc. rdr i jest to kolejny niemal identyczny odczyt z rzędu. Nie wygląda to na nagłe pogorszenie koniunktury, lecz na konsekwentnie realizowaną przez firmy strategię dostosowania kosztów pracy, o której piszemy od kilku miesięcy – przedsiębiorstwa ograniczają zatrudnienie bardzo stopniowo, unikając gwałtownych zwolnień” – przekazał w komentarzu ekspert Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka.
Jak wskazał, spadki zatrudnienia koncentrują się w sektorach cyklicznych – przede wszystkim w przetwórstwie przemysłowym, górnictwie oraz usługach dla biznesu i pracy tymczasowej – i to właśnie tam wyraźnie hamuje dynamika wynagrodzeń.
„Odmiennie zachowują się usługi konsumenckie. W zakwaterowaniu i gastronomii zatrudnienie oraz płace rosną, co dodatkowo wzmacnia sezonowość, ponieważ styczeń to początek ferii zimowych w części województw i okres zwiększonego popytu turystycznego” – ocenił. Zdaniem eksperta dane wskazują, że firmy ograniczają zaplecze produkcyjne i pomocnicze, natomiast utrzymują aktywność tam, gdzie popyt bieżący pozostaje stabilny.
„Wynagrodzenia rosną nadal szybciej od inflacji, więc realnie zarabiamy coraz więcej, jednak roczna dynamika wyraźnie wygasa. Kluczowa jest zmiana wpływu płacy minimalnej. W styczniu 2023 i 2024 bardzo duże administracyjne podwyżki minimalnego wynagrodzenia silnie podbijały statystyki płac w całej gospodarce, w 2025 skala podwyżka była już mniejsza, a tegoroczna jeszcze bardziej umiarkowana” – przekazał Zielonka. Jego zdaniem dlatego styczniowy impuls płacowy jest „wyraźnie słabszy”.
Ekonomista wyjaśnił, że w efekcie wzrost wynagrodzeń przestaje być napędzany decyzjami administracyjnymi i coraz silniej odzwierciedla faktyczną kondycję przedsiębiorstw. Zaznaczył, że oznacza to jednocześnie spadek presji inflacyjnej ze strony rynku pracy, ale bez wyraźnego ryzyka dla konsumpcji, ponieważ realne dochody gospodarstw domowych nadal rosną. (PAP)
aop/ mmu/