Nie mam jeszcze biletu na mecz, ale wcale mi to nie przeszkadza, bo Mundial jest wszędzie na wyciągnięcie ręki.
Wystarczy przejść się ulicami Dallas i okolic, wpaść do stref kibica- żeby poczuć, że przez kilka tygodni to właśnie tutaj bije piłkarskie serce świata. Transmisje z Teksasu oglądają miliony ludzi na wszystkich kontynentach, a na ulicach słychać dziesiątki języków.
Moim ulubionym miejscem jest strefa kibica we Frisco. Na co dzień trenują tutaj zawodnicy „Dallas Cowboys”- legenda futbolu amerykańskiego z Big D. Tego futbolu z jajowatą piłką, który w Teksasie urósł niemal do rangi religii. Na czas Mundialu Ford Arena we Frisco zamieniła się w wyspę piłki nożnej.

Przychodzisz tutaj do strefy kibica z kocykiem lub krzesełkami, znajomymi i dobrym humorem. Siadasz na trawie pod teksańskim niebem, a przed tobą na ogromnym telebimie rozgrywa się największe sportowe widowisko świata. Wszyscy oglądają podekscytowani, ubrani w koszulki w barwach ulubionej drużyny, dzieci biegają wokół z piłkami i chciałoby się powiedzieć „chwilo trwaj”.
Atmosfera tutaj jest niesamowita- rodzinna, radosna i bezpieczna. Taka, że nawet osoby, które na co dzień nie interesują się piłką nożną, dają się porwać emocjom.
Dallas jest jednym z najważniejszych miast tego Mundialu. To właśnie tutaj, na stadionie w Arlington, zostanie rozegranych aż dziewięć meczów- więcej niż w jakimkolwiek innym mieście gospodarzu. Tutaj odbędzie się także półfinał. Dallas jest również jednym z głównych centrów organizacyjnych, medialnych i nadawczych całego turnieju.

I tylko jedno mnie trochę boli, że nie mogę kibicować polskiej drużynie. Bo gdyby nasi piłkarze awansowali na Mundial, ich bazą byłoby właśnie Frisco- kilkanaście minut od mojego domu. Wyobrażacie to sobie? Biało-czerwone flagi na ulicach, tłumy polskich kibiców. Dziennikarze z Polski nadający relacje na żywo. Znajome głosy, emocje i Polska nagle obecna w samym środku Teksasu.
Tym razem się nie udało. Ale w przyszłości musi się udać!
Ale i tak uwielbiam ten moment.
Bo Dallas podczas Mundialu daje niezwykłe poczucie, że świat przyjechał do miasta, w którym mieszkam. Że nie muszę nigdzie lecieć, żeby znaleźć się w centrum wydarzeń. I właśnie za to kocham życie w Ameryce. Jednego dnia piję kawę w mojej dzielnicy a następnego siedzę w strefie kibica obok ludzi z Brazylii, Kolumbii, Chorwacji, Anglii, Meksyku czy Japonii. Kelner w azjatyckiej restauracji opowiada mi o swoim ulubionym piłkarzu Robercie Lewandowskim i prosi, żeby go pozdrowić a młoda mama z Ghany namawia, żeby zrobić nagranie w strefie kibica z polskim szalikiem! Kibice z Kolumbii machają radośnie na widok biało- czerwonych barw a Brazylijczycy chcą żebym koniecznie uwieczniła ich w strefie kibica we Frisco.

Bo na czas FIFA World Cup 2026 cały świat spotyka się właśnie tutaj- w Dallas!
Ludmiła Mituła
Dallas, Teksas







