Handel nielegalnym tytoniem kwitnie

Handel nielegalnym tytoniem kwitnie

– Niech pan się przejdzie na wrocławskie targowisko na Dworcu Świebodzkim. Tam pan zobaczy na własne oczy, jak handluje się nielegalnym tytoniem – mówi człowiek, który wie wszystko o papierosowej mafii. No to idziemy!

Niedziela, 30 sierpnia. Zaczyna się jeszcze przed wejściem. Mężczyzna ze zniszczonym żółtym plecakiem woła na cały głos: Tytoń! Papierosy! Potem już nikt nie woła. Co kilkadziesiąt metrów stoją sprzedawcy z przezroczystymi workami wypełnionymi tytoniem. Jeden waży pół kilo. – Czterdzieści złotych – mówi klientowi młodzieniec w wejściu na plac. Worki nie mają żadnych markowych oznaczeń. Już na placu, między innymi stoiskami, można spotkać sprzedawców. Albo krążą z dwoma-trzema workami w torbie. – Tytoń papierosowy – słyszymy.

Albo ustawiają tytoń w workach i paczki papierosów – rzecz jasna bez banderol świadczących o zapłaconej akcyzie – na kartonach. Paczka papierosów na Świebodzkim to 6-8 zł. A normalna cena paczki markowych zachodnich papierosów to 15 złotych. – Cały plac obstawia jedna grupa. Są dobrze zorganizowani. Jak ktoś inny się pojawi z tytoniem, to go wyganiają. Nogi mogą połamać – mówi nasz informator. Skąd tytoń? – Wystarczy mieć wynajęty garaż. Tam wstawia się maszynę. Liście tytoniu można kupić legalnie, bez żadnej akcyzy. Kosztują 6 do 10 złotych za kilogram. Maszyna przerabia je na tytoń – tłumaczy.

Po co komu worek tytoniu? Bez problemu można kupić bibułkę i filtry. Są specjalne hurtownie i sklepy oferujące ten towar. Wtedy – licząc „lewy” tytoń kupiony na targowisku – paczka papierosów wychodzi po 4 złote. – Można też zamówić taki tytoń przez telefon. Sprzedawcy rozdają ulotki z numerem. Dowiozą towar do domu – dodaje nasz rozmówca. – Nielegalnego tytoniu jest w obrocie 60 procent – mówi nam człowiek, przed którym tytoniowa mafia nie ma tajemnic.

Z jego opowieści wynika, że to, co się dzieje na targowiskach, to wierzchołek góry lodowej. Są grupy wyspecjalizowane w targowiskowym handlu. Działają nie tylko na wrocławskim Dworcu Świebodzkim – są i na innych placach i w małych miejscowościach. Jest prawidłowość: im biedniejsze miasto, tym lepszy biznes na targowiskowym handlu tytoniem. Albo nielegalnymi papierosami. Z oszukiwaniem fiskusa na handlu lewym tytoniem walczy służba celna. – Mamy regularne patrole na targowiskach – zapewnia Arkadiusz Barędziak, rzecznik prasowy wrocławskiej Izby Celnej. – Chociaż sprzedawcy są świetnie zorganizowani.

Na widok patrolu porzucają swój towar i uciekają – dodaje Barędziak. – Kary? To najczęściej grzywny – przyznaje rzecznik Izby Celnej. Przykład? Za 800 „sztang” papierosów bez akcyzy sąd skazał na 800 złotych grzywny. Jedna „sztanga” to 10 paczek papierosów. Ile państwo traci na nielegalnym tytoniu? – Miliony albo i miliardy złotych – dodaje nasz rozmówca. – Tym się zajmują świetnie zorganizowane grupy przestępcze. Jedni załatwiają liście tytoniu, inni je suszą, tną i pakują w worki. Potem są one przekazywane do fabryk. Istnieją wyliczenia, że 17 procent papierosów sprzedawanych w Polsce pochodzi z takich nielegalnych fabryk. Tego typu nielegalny biznes nie wymaga wielkich nakładów.

Wystarczy kilkadziesiąt, może niewiele ponad 100 tysięcy złotych. Gdyby ktoś chciał zainwestować w fabrykę papierosów, musi mieć co najmniej dwa miliony złotych, góra pięć. Wtedy kupuje całą linię technologiczną do produkcji papierosów. Często są to linie z likwidowanych albo modernizowanych fabryk w Czechach czy Bułgarii. Ale czysty zysk z takiej produkcji to 2 miliony złotych miesięcznie. Fabrykę umieszcza się w miejscach, gdzie są duże tereny usługowo-handlowe albo jakiś inny zakład w pobliżu. Z dwóch powodów. Po pierwsze, żeby ukryć zwiększony pobór prądu. Po drugie, żeby produkcji nie zdradził hałas.

Na Dolnym Śląsku likwidowano fabryki ulokowane w żwirowni albo tuż obok stolarni. W drukarniach można bez problemów zamówić dowolne pudełka markowych papierosów. Jedno takie pudełko kosztuje 14 groszy. Czasem nielegalne fabryki specjalizują się w produkcji samych papierosów. Są później chowane do wielkich, kwadratowych pudeł zwanych w branży „pizzami”. Jedna „pizza” wystarcza na wyprodukowanie 200 paczek papierosów. Zatrudnia się „na czarno” ludzi, którzy składają pudełka przywiezione z drukarni i pakują do każdego odpowiednią ilość papierosów z „pizzy”.

Paczka tak podrobionych, „markowych” papierosów kosztuje 6 – 8 zł – połowę oficjalnej ceny oryginalnego produktu… Nielegalny magazyn z tytoniem zlikwidowali w Legnicy policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji i wrocławscy celnicy. Było to w połowie sierpnia. Straty Skarbu Państwa to przeszło milion złotych. W magazynie odkryto 1,3 tony nielegalnego tytoniu o wartości 830 tys. zł. Przeszło drugie tyle wynosiłaby akcyza – gdyby ktoś chciał ten tytoń sprzedać legalnie.

Jak mówi rzecznik wrocławskiej Izby Celnej Arkadiusz Barędziak, tego typu akcje zdarzają się średnio raz w miesiącu. – Albo i częściej – dodaje celnik na co dzień walczący z tytoniową mafią. – Kilka razy w miesiącu zatrzymujemy mniejsze transporty tytoniu albo papierosów z nielegalnych fabryk.

, foto Marcin Rybak



COMMENTS

WORDPRESS: 0