Po Teksasie i Kalifornii Floryda może być kolejnym stanem, którego ustawodawcy rozpoczną proces nadzwyczajnej zmiany map kongresowych. Ofiarą przesuwania granic okręgów wyborczych w Słonecznym Stanie może paść od trzech do nawet pięciu mandatów Partii Demokratycznej w Izbie Reprezentantów USA – o ile stanowe władze zdecydują się pójść śladem Teksasu.
Republikanie z Florydy przygotowują się do ewentualnej rekonstrukcji granic okręgów wyborczych do Izby Reprezentantów USA, która ma zapewnić przewagę GOP w tej izbie po wyborach śródokresowych w 2026 roku. Zatwierdzona przez teksańską legislaturę redystrybucja okręgów może przysporzyć partii pięć dodatkowych mandatów. Jeżeli to samo wydarzy się na Florydzie, GOP może zostać wzmocnione w Izbie Reprezentantów USA o kolejne trzy do pięciu mandatów.
Obecna mapa okręgów Florydy do krajowej Izby została zatwierdzona po spisie powszechnym w 2020 roku – w 2022 roku – z inicjatywy gubernatora Rona DeSantisa. W tym roku stanowy sąd najwyższy utrzymał ją w mocy. Obecnie Słoneczny Stan ma 28 jednomandatowych okręgów, z których 20 przypada Republikanom, a osiem Demokratom.
Według źródeł medialnych w kręgu Partii Republikańskiej rozważane są zmiany w okręgach reprezentowanych przez Demokratów, w tym m.in. Debbie Wasserman Schultz, Lois Frankel, Jareda Moskowitz’a, Fredericę Wilson oraz Darrena Soto. Zmiany mogłyby zwiększyć liczbę wyborców skłaniających się ku GOP lub połączyć okręgi Demokratów, zmuszając ich do konkurowania między sobą.
Pierwsze obrady dotyczące rekonstrukcji granic okręgów wyborczych na Florydzie mogłyby się odbyć w czasie sesji ustawodawczej w styczniu przyszłego roku. Ewentualne zmiany popiera gubernator Ron DeSantis, który wezwał ponadto do przeprowadzenia „międzyokresowego spisu powszechnego”, dzięki któremu – jak uważa gubernator – Floryda mogłaby uzyskać dodatkowy mandat w Kongresie z racji wzrostu populacji Słonecznego Stanu w ostatnich latach.
Red. JŁ