Prokurator generalny Florydy pozwał Starbucks, oskarżając siec kawiarni o stosowanie „kwot rasowych” – tj. zatrudniania pracowników wedle konkretnego klucza etnicznego i rasowego. James Uthmeier zażądał od korporacji 10 tys. dolarów odszkodowania za każdy przypadek tego typu dyskryminacji.
Zgodnie z pozwem Uthmeiera, Starbucks miał wyznaczyć w 2020 roku konkretne wytyczne dotyczące rasy i pochodzenia etnicznego zatrudnianych pracowników. Według ustanowionej wówczas polityki, 40 proc. proc pracowników kawiarni i centrów dystrybucyjnych oraz 30 proc. pracowników biurowych miało być „osobami kolorowymi” do 2025 roku. Starbucks miał ponadto dyskryminować białych pracowników także przy wypłatach – „uprzywilejowane rasy” miały otrzymywać wyższe wynagrodzenie.
Realizacji celów doglądało kierownictwo, którego premie miały być uzależnione od realizacji celów DEI (różnorodności, równości i inkluzywności) korporacji. Zgodnie z pozwem, kadra zarządcza otrzymywała połowę premii za utrzymywanie wskaźnika zatrudnienia „osób kolorowych” powyżej 87 proc.
W skardze podkreślono, że biali pracownicy Starbucks czuli się wykluczeni z powodu „systemowej dyskryminacji” wobec osób „nieróżnorodnych”, zatrudnionych w firmie.
Starbucks odrzuca wszelkie zarzuty zawarte w pozwie i podkreśla, że polityka zatrudnienia w firmie jest „inkluzywna” i oparta o wybór „najlepszych kandydatów”.
Uthmeier domaga się od korporacji wypłaty 10 tys. dolarów odszkodowania za każdy przypadek naruszenia związanego z dyskryminacją pracowników ze względu na ich kolor skóry.
Red. JŁ