Florydzki Senat stanowy proceduje republikański projekt ustawy, który zakazałby samorządom samoregulowania się w zakresie emisji gazów cieplarnianych. Autor projektu, Republikanin z Miami Bryan Avila, uważa, że cele klimatyczne wymagają drastycznego podwyższenia bazy podatkowej samorządów, a co za tym idzie także kosztów życia mieszkańców. Przeciwnicy ustawy ostrzegają, że zmiany klimatu jeszcze bardziej pogorszą jakość życia mieszkańców i obniżą ceny ich domów.
Ustawa przewiduje: zakaz przyjmowania przez samorządy polityki zerowej emisji netto; zakaz wydawania przez samorządy funduszy rządowych na wspieranie, wdrażanie lub promowanie polityki zerowej emisji netto; zakaz nakładania przez samorządy podatków, opłat, kar, obciążeń, rekompensat lub składek w celu promowania polityki zerowej emisji netto oraz zakaz wdrażania, administrowania lub egzekwowania przez samorządy programów typu cap-and-trade (np. wydawanie i handel prawami do emisji CO2).
„Chodzi o to, aby zapewnić dużą przewidywalność i przejrzystość” – powiedział Avila w senackiej Komisji Środowiska i Zasobów Naturalnych. Dodał, że samorządy lokalne musiałyby „potroić” albo nawet „czterokrotnie” zwiększyć bazę podatkową, by „choć zbliżyć się” do wyznaczonego sobie celu klimatycznego. „Byłoby to szkodliwe dla mieszkańców” – podkreślił.
Projekt ustawy został zatwierdzony w komisji. Zanim trafi pod obrady na parkiecie stanowego Senatu, czeka go przeprawa przez jeszcze dwie inne komisje. Bliźniaczy projekt został złożony także w Izbie Reprezentantów Florydy.
Była burmistrz Sarasoty, a obecnie urzędniczka w tym samym mieście, uważa natomiast, że rzeczywistym zagrożeniem dla mieszkańców jest „niszczycielska pogoda”, którą „napędzają zmiany klimatu”.
Według szacunków naukowców klimatycznych, poziom wody w Sarasocie ma zwiększyć się o jedną stopę do 2050 roku, a miasto już w przeszłości – m.in. w 2024 roku – było zalewane przez powodzie.
„To jeszcze bardziej podkreśliło znaczenie zmian klimatu i to, jak mogą one zmienić naszą pogodę i zdewastować nadmorską społeczność, taką jak my” – powiedziała Alpert. „To coś, czego jesteśmy świadomi i nad czym pracujemy od co najmniej 10 lat, odkąd zasiadam w radzie miasta” – dodała.
Red. JŁ