Za dokładnie tydzień podmiejska firma produkująca zabawki przedstawi przed Sądem Najwyższym Stanów Zjednoczonych swoje argumenty w sprawie ceł nałożonych przez administrację Donalda Trumpa. Pozew został złożony w kwietniu. Skarżący twierdzą, że prezydent nie ma konstytucyjnych ani ustawowych uprawnień do nakładania ceł.
„Nasze produkty są wytwarzane na całym świecie. W kwietniu, kiedy wprowadzono politykę wzajemnych ceł, a w szczególności kiedy stawki dla Chin wzrosły do 145%, stało się to skutecznym zakazem importu naszych produktów z zagranicy, ponieważ stały się one tak drogie, że nikt nie mógł sobie na nie pozwolić” – wyjaśniła Elana Ruffman, dyrektor wykonawczy firmy. „Zdecydowaliśmy się wnieść pozew, ponieważ groziła nam nagła śmierć”.
Sąd niższej instancji początkowo stanął po stronie stuletniej firmy, ale Trump odwołał się od tej decyzji. W czerwcu Sąd Najwyższy zgodził się rozpatrzyć sprawę, wyznaczając termin rozprawy na początek listopada.