„Koncentracja i cierpliwość” – te dwa słowa najczęściej przewijały się w wypowiedziach trenera polskich siatkarzy Nikoli Grbicia podczas zakończonych w sobotę mistrzostw Europy. Można to uznać za receptę na sukces, bowiem biało-czerwoni obronili tytuł i zakwalifikowali się do igrzysk w Los Angeles.
Serbski trener pytany w trakcie europejskiego turnieju o to, co jest najważniejsze w ekipie Polaków, by odnosili zwycięstwa, na każdym kroku podkreślał, że ich poziom i umiejętności są na tyle wysokie, że wystarczy, by grali cierpliwie i z pełną koncentracją.
– Musimy mieć cierpliwość w takich momentach, kiedy nasze najlepsze nie będzie wystarczać. Czasami robimy swoje najlepsze, ale przeciwnik gra fantastycznie, ryzykuje. Dla przykładu pośle zagrywkę 120 km/h prosto w linię. Dlatego też musimy czekać na nasz moment, który prędzej czy później przyjdzie – tłumaczył swoje podejście Grbić.
Szkoleniowiec zdawał sobie jednak sprawę, że bycie w stu procentach skupionym w każdym z dziewięciu meczów, które biało-czerwoni rozegrali w tegorocznych mistrzostwach Europy, szczególnie pierwszych z niżej notowanymi rywalami, nie jest możliwe.
– Jak jesteśmy na swoim poziomie i walczymy cały czas o medale, to nie jest łatwo utrzymać koncentrację, jak jest duża różnica w poziomie i jakości gry – przyznał Grbić po pierwszych trzech meczach fazy grupowej, w których Polacy grali z Portugalią, Izraelem i Macedonią Północną.
Pierwszy poważniejszy sprawdzian przyszedł w czwartym spotkaniu w grupie. Rywalem była Ukraina, z którą liderzy światowego rankingu grali m.in. w ćwierćfinale tegorocznej Ligi Narodów i musieli się namęczyć, by wówczas wygrać. Ukraińcy w turnieju w Sofii przed potyczką z biało-czerwonymi niespodziewanie pokonali Bułgarię 3:1. Nie sprawili jednak większych problemów Polakom, którzy zwyciężyli 3:0.
– Było kilka tych sytuacji, które mogliśmy skończyć wcześniej. Nie jest tak, że nie jestem zadowolony, ale widzę, że jest jeszcze trochę momentów, w których możemy być lepsi. Ja chcę, żeby mój zespół był najlepszy, cały czas. Bo potem będziemy grać z zawodnikami, którzy zagrywają jeszcze mocniej i nie masz pojęcia, kiedy będą mogli zagrać dwa asy. Na końcu walczysz, walczysz, jest po 23, dwa asy i koniec. I przegrasz. Dlatego ja chcę cały czas, żeby moi zawodnicy byli skoncentrowani. Presja musi być cały czas – zaznaczył Serb po tym meczu.
O koncentracji mówili też sami zawodnicy.
– Na pewno koncentracja jest dużo wyższa, niż to miało miejsce przez pierwsze trzy mecze grupowe. Głowy się nie da oszukać i nie zmienimy naszego nastawienia, kiedy gramy ćwierćfinał z reprezentacją Niemiec, o awans do najlepszej czwórki, a kiedy gramy pierwszy mecz z Portugalią czy z Macedonią. To jest normalne. Oczywiście my się nastawiamy i staramy się robić wszystko, żeby do każdego spotkania podchodzić z pełną koncentracją, ale wszyscy wiemy, jak to wygląda – zauważył wówczas Fornal.
Słabszy moment przydarzył się obrońcom tytułu w ostatnim meczu grupowym z Bułgarią. Mimo dobrego początku zawodnicy pozwolili sobie na późniejsze rozluźnienie, które skutkowało ich porażką 2:3.
– Może to być dobra rzecz, że przegraliśmy ten mecz. W takim sensie, że musimy się obudzić w kilku aspektach. I może nam to pomóc wprowadzić zmiany, które my widzimy poza boiskiem – stwierdził po porażce Grbić.
Miał rację. Od momentu przegranej z Bułgarami w trzech kolejnych spotkaniach nie stracili nawet seta. W tym w pewnie wygranym meczu z Niemcami, którzy w 1/8 finału wyeliminowali… Bułgarię. Co po tym starciu cieszyło trenera?
– Wiedzieliśmy, że będzie to trudny mecz i mogliśmy to zobaczyć już w pierwszym secie. Mieliśmy pięć, sześć punktów przewagi, a oni wrócili. W trzeciej partii też zaczęli mocno zagrywać, ryzykować. Ale jestem zadowolony, bo wykazaliśmy cierpliwość. Nie mieliśmy dużo bloków, ale dotknęliśmy bardzo dużo piłek w obronie i zrobiliśmy dzięki temu dużo kontrataków – analizował Serb po wygranym 3:0 ćwierćfinale z Niemcami.
– My jesteśmy zespołem, który blokuje dużo albo ma bardzo dobrą zagrywkę. W tym meczu nie było bloku. Dlatego jest ważne, że mamy dobre przyjęcie, obronę, blok… Nie wiem, kiedy której z tych rzeczy będę potrzebował. Podobało mi się, jak pozostaliśmy skoncentrowani w momentach, kiedy nie było łatwo być na boisku – wskazał wówczas.
Słowa szkoleniowca można było usłyszeć wśród zawodników szczególnie w końcowej fazie turnieju. Wówczas zwracali uwagę, że muszą cierpliwie podchodzić do mocno zagrywających rywali.
– Słoweńcy są bardzo ofensywni i dobrze blokują, więc trzeba się natrudzić, żeby ten ich blok oszukać. Mają świetnych środkowych i bardzo dobrych skrzydłowych. Na pewno z ich strony pojawi się ryzyko w zagrywce, więc my musimy zachować cierpliwość – powiedział przed półfinałem ze Słowenią rozgrywający Marcin Komenda.
Polscy siatkarze w stu procentach zaakceptowali i przyjęli filozofię trenera Grbicia, która zaprowadziła ich do obrony tytułu w mistrzostwach Europy. Po finałowym meczu, wygranym przez nich 3:1 z Francją, szkoleniowiec nie krył dumy.
– Jestem bardzo szczęśliwy, zadowolony i dumny. Jestem dumny, bo jestem trenerem tych zawodników, którzy rozumieją, gdy jestem nerwowy i nie jestem zadowolony. Albo gdy widzę, jak na treningu brakuje im odpowiedniego podejścia albo nie trenują tak jak powinni. Oni wiedzą, że nie jest łatwo, ale jak na końcu mamy medal, to wszystko wynagradza. Mieć zawodników, którzy są w stanie grać na tym poziomie przez pięć miesięcy, wprowadzać zmiany i cały czas móc walczyć o medal, to wiele dla mnie znaczy – przyznał Grbić.
Z Mediolanu – Monika Sapela (PAP)






